Jednakowa sankcja

Spółka zajmująca się sprzedażą samochodów dostała karę od głównego inspektora ochrony środowiska za to, że wbrew przepisom nie utworzyła sieci zbierania pojazdów wycofanych z eksploatacji. W większości obowiązek ustawowy jednak wykonała.

Zgodnie z pierwotnym tekstem ustawy o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji (Dz.U. z 2005 r. nr 25, poz. 202) przedsiębiorcy wprowadzający do obrotu więcej niż tysiąc pojazdów w roku powinni zapewnić punkty zbierania aut lub stacje ich demontażu na terytorium całego kraju. Obowiązek wszedł w życie 1 stycznia 2006 r.

Nie miało zatem znaczenia, czy przedsiębiorca całkowicie zlekceważył przepisy i nawet nie rozpoczął budowy sieci, czy też podjął starania jej utworzenia, lecz obowiązkowi nie podołał. W obu sytuacjach kara była taka sama.

Dopiero nowelizacja z 2007 r. zróżnicowała jej wysokość w zależności od stopnia pokrycia siecią terytorium kraju. Jednak na mocy przepisu przejściowego pierwotna regulacja zachowała moc obowiązującą do stanów faktycznych zaistniałych w 2006 r.

Spółka wniosła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Sąd uznał, że takie uregulowanie jest niesprawiedliwe, i przedstawił Trybunałowi Konstytucyjnemu pytanie prawne.

Efekt mobilizujący

Na wczorajszej rozprawie przedstawiciele Sejmu i Prokuratora Generalnego przekonywali, że przepisy były jednak zgodne z ustawą zasadniczą. Tak samo orzekł Trybunał Konstytucyjny.

Opłata za brak sieci recyklingu była przydatna – argumentowali sędziowie TK. Jej brak utrudniał bowiem ponowne wykorzystanie części ze zużytych samochodów. Rozwiązanie takie mobilizowało więc producentów i importerów do stworzenia sieci zbierania pojazdów, której istnienie zapobiega powiększaniu się szarej strefy obrotu częściami.

Sędziowie trybunału wskazali też, że pierwotna wersja art. 14 ustawy o recyklingu wprowadzała możliwość zwolnienia z opłaty. Opłat nie można także uznać za nadmiernie dolegliwe, mogły one bowiem zostać wliczone w koszty uzyskania przychodów firm wprowadzających pojazdy na rynek.

Wyrok jest ostateczny, choć w obecnym stanie prawnym nie ma już praktycznego znaczenia.

ORZECZNICTWO
Wyrok Trybunał Konstytucyjnego z 9 lipca 2012 r., sygn. akt P 8/10.