Pasażerowi należy się rekompensata za czekanie

Linia lotnicza, chcąc uniknąć wypłaty odszkodowania pasażerom, których loty są opóźnione, musi wykazać, że opóźnienie jest wynikiem okoliczności nadzwyczajnych i niezależnych od przewoźnika, których nie można było uniknąć i wyeliminować.

Awaria silnika mimo prawidłowego serwisowania samolotu nie jest taką okolicznością nadzwyczajną. Pasażerowi należy się rekompensata za czekanie – orzekł wczoraj Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie.

Mieszkaniec Niemiec kupił bilet na lot linią Ryanair. Przed startem zauważono ogień w silniku i samolot odleciał z ośmiogodzinnym opóźnieniem. Pasażer domaga się od przewoźnika 250 euro odszkodowania.

Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego nakazał jego wypłatę oraz nałożył na Ryanair karę w wysokości 1 tys. zł. Sprawa trafiła przed WSA, gdyż przewoźnik domagał się uchylenia niekorzystnej decyzji.

Bezsporne jest, że za lot, który się nie odbył, pasażer ma prawo do odszkodowania. Jednak w przypadku lotów opóźnionych przepisy rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady nie przyznają wprost pasażerom prawa do odszkodowania. Zdaniem Ryanair pasażer nie miał więc prawa żądać odszkodowania, bo przepisy wyraźnie tego nie przewidują.

Wypłata odszkodowań zgodna z orzecznictwem TSUE

Prezes ULC podjął decyzję o wypłacie pasażerowi odszkodowania zgodnie z kierunkiem orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). W 2009 roku sędziowie trybunału uznali, że pasażerów opóźnionych lotów można traktować jak pasażerów lotów odwołanych, jeżeli czekają co najmniej 3 godz.

Kwestią sporną w postępowaniu przed WSA w Warszawie był problem zdefiniowania nadzwyczajnych okoliczności, które wyłączają odpowiedzialność przewoźnika. Ryanair wskazywał, że w ciągu ostatnich czterech lat podobna awaria wystąpiła tylko dwa razy, a zatem należy uznać nadzwyczajność tej sytuacji. Firma zrobiła też wszystko, by zapobiec wystąpieniu usterek, bo samolot był prawidłowo i regularnie serwisowany.

Arwid Mednis z kancelarii Wierzbowski Eversheds sp. k., pełnomocnik Ryanair, argumentował, że orzecznictwo ETS poszło w złym kierunku. Wskazywał, że demotywuje ono przewoźników do dokonywania regularnych przeglądów.

– Jeżeli przyjmiemy, że wystąpienie awarii mimo regularnych przeglądów samolotów nie jest okolicznością nadzwyczajną, to niezależnie od tego, czy firma dokona przeglądu, czy nie, i tak będzie musiała wypłacić pasażerowi odszkodowanie za opóźnienie lotu – mówił mecenas Mednis.

Wskazywał, że takie rozumienie przepisów zobowiązuje do wypłaty odszkodowań w szerszym zakresie, niż to wynika bezpośrednio z przepisów.

WSA uznał jednak, że decyzja prezesa ULC jest prawidłowa. Wyrok w tej sprawie nie jest prawomocny, a radca prawny Arwid Mednis zapowiada jego zaskarżenie.

ORZECZNICTWO
Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 21 marca 2012 r., sygn. akt VII SA/Wa 249/11.