Barbara Kasprzycka: Publiczność na sali sądowej, czyli kto?

autor: Barbara Kasprzycka18.11.2011, 08:31; Aktualizacja: 18.11.2011, 10:00

Jawność postępowania przed sądem to fundament – może mało widoczny, ale istotny – demokracji. A jawność oznacza, że każdy obywatel może przyjść na salę rozpraw i obserwować, jak dzieje się sprawiedliwość. Czy sędzia jest kulturalny, lekceważący, rozważny, czy uprzedzony do którejś ze stron. Czy podejmuje wysiłek dla wyjaśnienia sprawy, czy też przede wszystkim chce ją mieć za sobą.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (15)

  • Max(2011-11-18 09:17) Zgłoś naruszenie 00

    Jak sędzia ma zerkać czym pozwany odjeżdża spod sądu? Sędzia ma następne sprawy, czy ma je w związku z tym opóźnić czy może ma sobie zarezerwować przerwy po każdej sprawie w trakcie których będzie zerkał? Co ma zrobić sędzia jak mu pozwany zniknie z pola widzenia? Może najlepiej sędzia powinien za nim pójść, bo samochód mógł być przecież pozostawiony za rogiem ulicy albo stoi pod domem pozwanego, który również należałoby obejrzeć, także w środku. To niepoważne.

    Odpowiedz
  • rocky(2011-11-18 10:02) Zgłoś naruszenie 00

    stek bzdur , czyli co domniemania z obserwacji,
    a poza tym my mamy sale rozpraw w podziemiach, bez okien :/ więc jak!?

    swoją drogą nią spełnia to norm BHP i bezpieczeństwa ale kto się tym przejmuje, że sędzia siedzi tam non stop 7-8 h , sędzia nie prawa do bezpiecznej i higienicznej pracy bo przeciez pełni służbę...

    Odpowiedz
  • :((2011-11-18 16:19) Zgłoś naruszenie 10

    a dajcie spokój już z tymi narzekaniami. Sędzia , to taki sam człowiek , jak każdy inny wykształcony , mający studia Polak.Niby,czym sobie zasłużył na inne traktowanie ? Zupełnie tego nie rozumiem.

    Odpowiedz
  • Gość(2011-11-18 17:45) Zgłoś naruszenie 00

    To prawda, co pisze autorka. Byłem trzy razy na rozprawach w SR na Mokotowie. Za każdym razem sędziowie pytali mnie, kim jestem, kazali podać imię i nazwisko.
    Było to bardzo dziwne dla mnie, że muszę się tłumaczyć, czułem się niczym intruz, jakiś nielegalny podglądacz.
    No i najdziwniejsze, że ci sędziowie byli bardzo młodzi. Skąd im się wzięło takie odpytywanie? Na studiach tego uczą?

    Odpowiedz
  • Gughul(2011-11-18 18:08) Zgłoś naruszenie 40

    ojojoj. Nazwisko sędziego jest napisane na drzwiach, nazwiska stron są na drzwiach to i korona ci z głowy nie spadnie jak ty też się przedstawisz.

    A pyta się po to, by nie okazało się, że ten "podglądacz" to za chwile zostanie zgłoszony jako świadek. Albo ze siedział przez trzy rozprawy a potemnagle okazało się, że potrzebuje zeznawać.

    Odpowiedz
  • Gughul(2011-11-18 18:25) Zgłoś naruszenie 10

    I jeszcze jedno. jak ktoś jest "kierownikiem działu Prawo" to wypadałoby wiedzieć dlaczego sędziowie ustalają kto stawił się w charakterze publiczności. I wypadałoby się nie kompromitować twierdzeniami w stylu sugerowania sędziom, by "zerknęli jakim samochodem pozwany odjeżdża z budynku sądu". Z oczywistych dla praktyka powodów.

    Odpowiedz
  • qw(2011-11-18 18:35) Zgłoś naruszenie 20

    Dlaczego pytam publiczność co tu robią? Najczęściej po to aby wiedzieć czy ktoś nie jest czy nie ma być świadkiem. Zwykle zresztą w formie pytania czy państwo są publiczonością. Czasem jakiś nie reagujących dopytuję bliżej czy aby nie mają być świadkami. Jak się nie odzywa to mi się podejrzliwość włacza.

    A przy ogłoszeniu wyroku gdy na sali nie ma stron i pełnomocników to tez czasem pytam czy może obecne 1-2 osoby z publiczności są z kancelarii pełnomocników czy też może pracownikami stron (bo dziennikarzy to raczej znam, chyba że jakiś młody się trafi) czy tez może przypadkową publicznością co czekają na następną rozprawę. Bo jak nikt nie przychodzi na ogłoszenie i nawet nikogo nie przysłają to nie mam zamiaru wchodzić w szczegóły techniczne sprawy i zajmować czas przykąłdowym osobom. Po prostu inaczej się uzasadnia do przypadkowych osób a inaczej do takich co mają szczegółową wiedzę.

    I co do tego pytania publiki. Bo oczywisćie można mówić, że publiczność może być. Może, nikt jej nie wyrzuca. Ale z kolei cały szereg osób nie może być na sali. Jak więc to ustalić kto jest kim nie pytając?

    Odpowiedz
  • Cezy(2011-11-18 22:22) Zgłoś naruszenie 21

    Gul prawdopodobnie jesteś zblazowanym sędzią albo w młodości byłeś molestowany. Jedno powinno być dla ciebie wyznacznikiem: nikt z internautów cię nie popiera.

    Odpowiedz
  • iskaw(2011-11-19 16:31) Zgłoś naruszenie 01

    Cezy, czemu obrażaasz człowieka, czy dlatego, że nic nie wiesz o przebiegu rozprawy i obowiązkach jej przewodniczącego?

    Odpowiedz
  • Cezy(2011-11-19 20:23) Zgłoś naruszenie 21

    Co dziennie jestem na sali sądowej. wiem jakie są obowiązki przewodniczącego. Zwięzłe pytanie czy ktoś z publiczności jest w jakikolwiek sposób związany ze sprawą załatwia sprawę, bo później już taka osoba nie może wiarygodnie wystąpić. Sędziowie po prostu nie lubią gdy im się patrzy na ręce. Boją się też jak diabeł św. wody nagrywania, bo to będzie gwóźdź do ich trumny. Już teraz 50% protokółów się nie zgadza.
    Wiem też kiedy odzywa się ktoś chory, nie dowartościowany, niekochany, lub molestowany, albo adoptowany. tacy ludzie nie przyjmują argumentów. Żadnych, nawet tych płynących ze Strassbourga, gdzie obecnie grożą Polsce za karanie ludzi za wolność słowa.

    Odpowiedz
  • zwalczający igorancję(2011-11-19 20:50) Zgłoś naruszenie 00

    kolejny artykuł, w którym z ignorancji prawnej autora Barbary Kasprzyckiej czyni się bat na sędziów. Sędzia ma obowiązek kontrolować, kto przebywa na sali rozpraw w trakcie rozprawy, aby nie znajdowały się na niej osoby, które następnie mają składać zeznania w charakterze świadków, gdyż wartość zeznań takiej osoby, która słyszała co mówiły osoby przed nią zeznające jest nikła. Myślę że tak elementarną wiedzę powinny mieć osoby piszące dla gazety mającej w nazwie "prawna". Do nauki droga niedouczona autorko!!!

    Odpowiedz
  • zdziwiona(2011-11-20 21:41) Zgłoś naruszenie 00

    nistety tak już w tym Państwie jest, że najczęściej głos w sprawie zabierają osoby, które w żaden sosób nie znają się na zagadnieniu i nie miały z daną problematyką styczności, a nieprzychylne komentarze na temat sądownictwa pochodzą od osób, które nawet nigdy do Sadu nie zajrzały! powyższy artykuł to już jednak żenada!
    i jeszcze jedno, nieraz obserowowałam sędziów na sali rozpraw i nigdy nie zostałam potraktowana w sposob, który sugeruje autorka artykułu!

    Odpowiedz
  • Cezy(2011-11-20 23:02) Zgłoś naruszenie 00

    Ty, ZDZIWIONA, przyjdź do któregoś ze szczecińskiego sądu, to się dopiero zdziwisz. I to na całe życie. A jeszcze lepiej, jak zajrzysz do którego sądu z województwa, to może ci i nie starczyć sił na zdziwienie. Przeczytaj dokładnie czym się teraz zajmują w Strasburgu, no chyba, że lubisz dziwić się wybiórczo...

    Odpowiedz
  • Dziadek Franek(2011-11-21 08:47) Zgłoś naruszenie 00

    Pani Barbaro, cieszę się, że natknąłem się na Pani artykuł. Od prawie (w marcu monie) 10 lat staram się przekonać sędziów, że reguły matematyczne zawarte w przepisach prawa nie mogą być interpretowane (przekręcane) w żadnym przypadku, ale m...oje argumenty nie docierają do mentalności sędziów. – Po przeczytaniu Pani artykułu wywnioskowałem, że miernoty umysłowe wykorzystują przywilej niezawisłości sędziowskiej do dekowania swojej niewiedzy i stąd obawa przed znającym zagadnienie obserwatorem.
    W moim przypadku, konkretnie chodzi o zapis Ustawowy nakazujący obliczenie emerytury na podstawie przeciętnej wartości wynagrodzenia ze wskazanego okresu w danym roku kalendarzowym. Zasada takiego obliczenia jest prosta, wpajają ją uczniom w Szkole Podstawowej, ale jakiś cwaniak z ZUS wykorzystał wieloznaczność słów języka polskiego i zawiłość treści Ustawy, aby wykombinować, swoisty sposób zamieniający przeciętne wynagrodzenie w sumę kwot dochodu z danego okresu.
    Kombinacje takie w środowiskach adwokackich – jeżeli potrafią otumanić Sędziego – uchodzą za kunszt profesjonalizmu. Z zaady adwokat nie kieruje się etyką, lecz interesem klienta, nawet gdy w jego interesie „naginane" jest prawo.
    Zgodnie z Art.82a Ustawy o ustroju sądów, sędzia jest zobowiązany do ciągłego uzupełniania wiedzy, aby taki „profesjonalista” nie potrafił dowieść przewagi tupetu nad wiedzą.
    Szczegółowym uzasadnieniem mojej racji w tej kwestii jest wyrok SA w Łodzi oddalający moje roszczenie. Link (xxx)...aferyibezprawie.org/forum/viewtopic.php?t=316

    Odpowiedz
  • OPENHAR(2017-05-28 13:52) Zgłoś naruszenie 00

    Z calym respektem dla wymiaru sprawiedliwosci,wiele przepisow ma sie nijak do rzeczywistosci i czesto narusza DOBRA OSOBISTE,JAKO OBYWATEL BIORACY UDZIAL W SPRAWIE NP.SPRAWA SPADKOWA,TYLKO DWIE OSOBY,DLACZEGO NA SALI ROZPRAW MAJA PRZEBYWAC OSOBY ZWIAZANE Z STRONA,SEDZIA MOZE ZAPYTAC O WIELE SPRAW RODZINNYCH,ONE NIE SA DO WIADOMOSCI PUBLICZNEJ,POTEM MOGA,BYC TEGO KONSEKWENCJE,PRZECIEZ MOGE POPROSIC WYSOKI SAD O ROZMOWE W TZW.PRZYJAZNYM POKOJU,MOGA TO BYC BARDZO WAZNE SPRAWY,JEZELI MA KTOS W TYM TEMACIE WIEDZE,PROSZE O ODPOWIEDZ.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane