Tylko cztery osoby startują w konkursie na następcę Andrzeja Seremeta, organizowanym przez Krajową Radę Sądownictwa. Ich publiczne wysłuchania odbędą się 6 października. Rywalem wskazanego przez KRS prokuratora będzie kandydat wyłoniony przez Krajową Radę Prokuratury.
ikona lupy />
Dariusz Korneluk prokurator apelacyjny w Warszawie / Dziennik Gazeta Prawna
ikona lupy />
Krzysztof Wójcik zastępca dyrektora departamentu organizacji pracy i wizytacji w Prokuraturze Generalnej/ fot. Rafał Siderski / Dziennik Gazeta Prawna
ikona lupy />
Krzysztof Karsznicki prokurator Prokuratury Generalnej/ fot. Wojtek Górski / Dziennik Gazeta Prawna

Robert Hernand zastępca prokuratora generalnego

Spotkać go można na rozprawach przed Trybunałem Konstytucyjnym, gdy wytyka rządowi i ustawodawcy potknięcia i błędy. W prokuratorskiej centrali odpowiada za aktywność prokuratury m.in. w sprawach konstytucyjnych, a więc za recenzowanie i czyszczenie systemu prawnego z przepisów, które kłócą się z zasadami konstytucji, łamią prawa i wolności obywatelskie. Działalność tego pionu PG jest wysoko ceniona – zarówno jeśli chodzi o wnioski składane przez PG, jak i stanowiska w toczących się sprawach. Dotychczas PG wniósł 31 wniosków do TK, a Hernand reprezentował PG w najgłośniejszych sprawach. Podpisał się m.in. pod skargą do trybunału kwestionującą legalność stosowania przez policję i służby specjalne technik operacyjnych, w tym podsłuchów, żądania przez ministra sprawiedliwości akt spraw sadowych czy uprawnień NIK do zbierania danych wrażliwych. Nadzoruje w PG także pion zajmujący się postępowaniami sądowymi. Skuteczność kasacji w sprawach karnych wnoszonych przez szefa prokuratury wynosi ok. 90 proc. To jedyna osoba ze ścisłego kierownictwa obecnej prokuratury, która zdecydowała się wystartować w konkursie na prokuratora generalnego. Zastępcą Andrzeja Seremeta został w wyniku umowy z prezydentem Lechem Kaczyńskim, który zastępców powoływał. Kojarzony jest ze środowiskiem ziobrystów. Był współzałożycielem Niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów „Ad Vocem”.
Studia prawnicze skończył na Uniwersytecie Śląskim. Po aplikacji prokuratorskiej zaczął pracę w bytomskiej prokuraturze. Potem został jej szefem. Następnie w Katowicach zajmował się przestępczością zorganizowaną, narkotykową i kontrolą działań operacyjnych organów służb. Pełnił też m.in. funkcje prokuratora okręgowego w Gliwicach oraz szefa apelacji w Katowicach i we Wrocławiu.
Jego list motywacyjny jest najbardziej konkretny. Chce, aby każdy prokurator przechodził przez różne komórki organizacyjne w prokuraturach, na różnych szczeblach, aż po samą Prokuraturę Generalną. Tylko tak można bowiem zdobyć doświadczenie.
Kładzie nacisk na niezależność prokuratorów. Chce, aby zrezygnowano z przepisu w regulaminie, który pozwala szefowi odebrać sprawę prokuratorowi i przekazać innemu. Gdy przełożony nie zgadza się ze sposobem prowadzenia śledztwa przez podwładnego, powinien mieć prawo wydać polecenie na piśmie, a w razie odmowy – przejąć sprawę do prowadzenia.
Proponuje jawność dyscyplinarek prokuratorów oraz to, aby w drugiej instancji takie sprawy trafiały nie do sądów koleżeńskich, a sądów powszechnych.

Dariusz Korneluk prokurator apelacyjny w Warszawie

Praktyk. W dalszym ciągu nie traci kontaktu z prowadzonymi sprawami. Mimo że ma wiele innych obowiązków, występuje w sądzie, choć jako „funkcyjny” nie musi. – Nie chcę tracić kontaktu z prokuratorską rzeczywistością – tłumaczy. Z regulaminowej furtki, która umożliwia prokuratorom różnych szczebli omijanie sądowych sal z daleka, nie pozwolił też skorzystać żadnemu ze swoich podwładnych.
Zwolennik procesu kontradyktoryjnego. Zamiast skupiać się – wzorem wielu innych prokuratorów – na narzekaniu i publicznym punktowaniu niedociągnięć reformy, wolał podległą sobie jednostkę jak najlepiej przygotować na wejście nowych przepisów. Stąd m.in. pomysł przeprowadzenia szkolenia dla ponad tysiąca policjantów i funkcjonariuszy innych służb.
Pracami Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie kieruje od pięciu lat, co samo w sobie jest sporym osiągnięciem (to tu pojawiają się zarówno te najtrudniejsze, jak i te najbardziej wrażliwe, politycznie zabarwione sprawy). Wcześniej, także przez pięć lat, szefował Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga, którą w zasadzie zorganizował od początku (powstała w 2005 r.) W tym czasie doprowadził do przewietrzenia szaf i zakończenia najdłużej ciągnących się śledztw.
Jego droga zawodowa, rozpoczęta tuż po studiach prawniczych na Uniwersytecie Jagiellońskim, wiodła również przez kilka prokuratur rejonowych. On sam uważa, że przejście wszystkich szczebli w prokuraturze i znajomość realiów tej instytucji jest jednym z jego mocniejszych atutów. Natomiast przełożeni nieraz wskazywali na jego wyjątkowe predyspozycje śledcze, zdolności organizacyjne, profesjonalizm i umiejętność współpracy z podwładnymi.
Na sercu leży mu wizerunek prokuratury i jego odczarowanie w odbiorze społecznym, dlatego rozumie rolę rzeczników prasowych. – Nie ukrywajmy, wpadki się zdarzały i będą się zdarzać, ważne, by były równoważone przez pozytywny przekaz, który dziś gdzieś ginie – mówi. Sam specjalnego parcia „na szkło” nie ma, choć mediów się nie boi.
Nie należy do żadnej z prokuratorskich organizacji, ze wszystkimi ma jednak niezłe relacje. Generalnie uchodzi za osobę, która z każdym potrafi się porozumieć, zachowując przy tym niezależność. W swojej karierze odbierał nominacje zarówno z rąk SLD-owskiego ministra Grzegorza Kurczuka, jak i związanego z PiS Zbigniewa Ziobry, a w 2007 r. zachował stanowisko, gdy następca Ziobry, prof. Zbigniew Ćwiąkalski, dokonywał przeglądu kadr, nie oszczędzając prokuratorów dyspozycyjnych wobec poprzedniej ekipy.

Krzysztof Wójcik zastępca dyrektora departamentu organizacji pracy i wizytacji w Prokuraturze Generalnej

Formalnie prokurator Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie, od 1 lutego 2014 r. ponownie na delegacji w centrali (w przeszłości był też delegowany do wykonywania czynności w Ministerstwie Sprawiedliwości). Bierze udział w wizytacjach i lustracjach, badając sprawy z pionu przestępczości zorganizowanej. W zakresie obowiązków przede wszystkim zajmuje się interpretacją przepisów, analizami, a także kwestiami organizacyjnymi (przez co złośliwi nazywają go „specjalistą od sekretariatów”).
Zdecydowanie nie zgadza się z krytycznymi opiniami na temat tego, iż prokuraturą rządzą dziś „słupki”. Jego zdaniem tak jak we wszystkich podmiotach gromadzenie danych statystycznych i innych istotnych informacji oraz ich umiejętne wykorzystanie przy użyciu narzędzi informatycznych (ale tylko w połączeniu z badaniem materiałów źródłowych), może usprawnić funkcjonowanie zarówno całej instytucji, jak i poszczególnych jednostek. Jest współautorem wniosku do Narodowego Centrum Badań i Rozwoju o przyznanie funduszy na pilotażowy projekt z zakresu analizy śledczej. Wizytacjami i informatyzacją zajmował się również w PA w Krakowie.
Jest zdania, że rola prokuratury jako strażnika praworządności została odsunięta na dalszy plan, o czym świadczy choćby zamienne używanie przez media i opinię publiczną określeń „prokurator” i „śledczy”. – Ja nie czuję się śledczym, bo proces wykrywczy jest domeną policji i innych służb. Jestem, i to już blisko 25 lat, prokuratorem, który prowadził wiele śledztw – podkreśla dobitnie.
Do swoich największych sukcesów zalicza przyczynienie się do odnalezienia i odzyskania części cennych inkunabułów i starodruków skradzionych na początku tego wieku z Biblioteki Jagiellońskiej, kierowanie zespołem do spraw mafii krakowskiej, a także opracowanie poleceń prokuratora generalnego z października 2014 r. dotyczących spraw o przestępstwa z nienawiści popełniane z wykorzystaniem internetu.
Od pięciu lat jest wykładowcą w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury, gdzie przekazuje słuchaczom wiedzę m.in. na temat kodeksu karnego, procedury karnej, korupcji gospodarczej oraz analizy kryminalnej i śledczej.

Krzysztof Karsznicki prokurator Prokuratury Generalnej

Jest doktorem nauk prawnych. Obecnie pracuje w Biurze Spraw Konstytucyjnych PG – czyli podlega prokuratorowi Hernandowi.
W prokuraturze jest od 1989 r. Prowadził, nadzorował postępowania i występował przed sądami. Zaczynał od asesury w Prokuraturze Rejonowej w Skierniewicach. Potem awansował do Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi. W PG oprócz reprezentacji przed TK zajmuje się tematyką zwalczania handlu ludźmi, mową nienawiści i obrotem prawnym z zagranicą. Ma na koncie publikacje z zakresu tematyki antydyskryminacyjnej i problemów międzykulturowości.
W 2011 r. ustąpił ze stanowiska szefa pionu ds. obrotu międzynarodowego w PG po tym, jak polska prokuratura udzieliła pomocy prawnej białoruskim organom ścigania, w wyniku czego aresztowany został tamtejszy opozycjonista Aleś Bialacki. Strona polska przekazała Białorusi dane o przepływach na koncie Bialackiego, gdzie zbierane były pieniądze na działalność opozycyjną. Karsznicki nie odpowiadał za błędy i był wówczas za granicą. Sam jednak biorąc także na siebie odpowiedzialność, złożył rezygnację.
Rekomendację jego kandydatury na PG przedstawili szef biura spraw konstytucyjnych oraz prof. Eleonora Zielińskia i prof. Ewa Bieńkowska. U prof. Zielińskiej doktoryzował się w 2009 r. w zakresie ścigania handlu ludźmi.
W swym liście motywacyjnym krytykuje obciążenia statystyczne. To, wedle jego opinii, zmieniło PG w niewydolny urząd statystyczny i spowodowało, że realizacja zadań o podstawowym znaczeniu może być zagrożona. Jego zdaniem zmiany w prokuraturze można osiągnąć nie tylko przez zmiany prawa, ale też „dzięki odpowiedniemu wykorzystaniu kapitału ludzkiego, społecznego i aksjologicznego”. Podkreśla, że tak można odbudować zaufanie do prokuratury. Deklaruje wolę współpracy z organizacjami pozarządowymi.
W piątek sylwetki trzech kandydatów na prokuratora generalnego, którzy stanęli do konkursu prowadzonego równolegle przez Krajową Radę Prokuratury.