« Powrót do artykułu

Sądownictwo: Stanowisko asystenta sędziego powinno być prawnie uregulowane

Helsińska Fundacja Praw Człowieka chce, by stanowisko asystenta sędziego zostało prawnie uregulowane. Domaga się stworzenia funkcji koordynatorów prawnych przy sądach. To dlatego, że asystenci bardzo często są niedoceniani a obowiązków mają równie wiele jak sędziowie - mówi współautor raportu opracowanego przez Helsińską Fundację Praw Czlowieka Artur Pietryka.

Asystentka

żródło: ShutterStock

Asystentka

statystyki

Komentarze (14)

  • t(2013-01-22 16:12) Zgłoś naruszenie 00

    sądy sobie doskonale radzą z brakiem chętnych do pracy jako asystent i ochoczo obchodzą prawo zatrudniając aplikantów radcowskich na stanowiskach p.o. asystenta. Nie widzę więc żadnego problemu. a jak się nie podoba zakres obowiązków albo wynagrodzenie to zapraszam na wolny rynek usług prawniczych.

    Odpowiedz
  • iuris(2013-01-22 14:57) Zgłoś naruszenie 00

    "asystenci bardzo często są niedoceniani a obowiązków mają równie wiele jak sędziowie - mówi współautor raportu" - to za mało powiedziane, asystenci bardzo często pełnią realnie funkcję sędziego, bo sędziowie którym pomagają zrzucają na nich wszystkie swoje obowiązki, także te orzecznicze. Pisanie wyroków, uzasadnień, orzeczeń, przygotowywanie wszelkich rozstrzygnięć w sprawach, korespondencja ze stronami - to wszystko robi asystent. A co w tym czasie robi sędzia...poza paroma godzinami na sali rozpraw 2x w tygodniu już praktycznie nic. Gdyby asystenci podpisywali własnym nazwiskiem swoje orzeczenia to szybko okazałoby się że wielu sędziów w trakcie wizytacji praktycznie nie ma się w ogóle czym pochwalić...

    Odpowiedz
  • Themis(2013-01-22 15:05) Zgłoś naruszenie 00

    A kto przygotowywał projekty i zmiany ? Dlaczego nigdy nie ma wskazanych autorów rozwiązań, czy osób odpowiedzialnych za funkcjonujący model. Czy przepisy prawa same się stworzyły ? Jak np. sędzia (Pan Tuleya) wyda wyrok, każdy wie kogo chwalić lub ganić. A w Ministerstwie Sprawiedliwości od lat żadna porażka nie ma ojca. Co innego gdy chodzi o wyróżnienia, sławę, nagrody, to wówczas urzędnicy ministerialni od ministra (podsekretarza stanu), na dyrektorze kończąc prześcigają się w kolejce do podwyżek wynagrodzenia (dodatki specjalny i funkcyjny), wywiadów do prasy, TV. Przecież ubiegłe lata pełne były wystąpień, nazwisk, "reformatorskich osiągnięć" asów z MS. A kto odpowiada za nietrafioną ścieżkę rozwoju sędziego (szkoła krakowska), asystenta, lubelski e-sąd, e-protokoły, likwidację małych sądów (bo nie tylko Pan minister Gowin, przecież miał godnych poprzedników) pomysły, jak za komuny, sądów stadionowych, wadliwe rozwiązania prawne procesu cywilnego i karnego, pogłębiające się zaległości w sądach wielkomiejskich , etc. ? Odpowiedzialnych nie ma ! Jak drzewo z naroślami, tak sądownictwo obrośnięte jest pomysłami kolejnych ekip. Do niedawna niepodzielnie rządził trójkąt lubelsko-warszawsko- podlaski. Teraz „pełną gębą” witamy model gliwicki. Żadnego constans. A ludzie (dyrektorzy, ministrowie, pomniejsi urzędnicy) z MS odejdą, nie są wieczni. Tylko ich niewydarzone pomysły zostaną. Nie ma żadnej ciągłości odpowiedzialności. Do kogo kierować pretensje np. za nietrafione projekty k.p.k. i kk z 1997 r.? Kto jest odpowiedzialny za zapaść zapoczątkowaną w latach 90 ? Część ludzi na emeryturze, w Trybunale Stanu, na placówkach dyplomatycznych, w sądach Najwyższym , apelacyjnych, czy okręgowych ? Winnych nie ma, a „Wymiar” leży. Co widać i po dzisiejszym artykule.

    Odpowiedz
  • as(2013-01-22 16:38) Zgłoś naruszenie 00

    Tak jak mamiono aplikantów roczników aplikacji z 2006 i 2007 roku (sam do nich należę) rzeczywistym dostosowaniem naboru do potrzeb wymiaru sprawiedliwosci tak i teraz pewnie mami sie aplikantów z KSSiPu, że już niedługo stanowić będą elitę wymiaru sprawiedliwości. Tymczasem do zawodu sędziego czekają jeszcze aplkanci, z roku wyżej i dwóch lat wyżej, a nawet pojedyncze rodzynki jeszcze z lat poprzednich. Mam nadzieję, że nie będzie zapędów, żeby wszystkich nas wrzucić w nebyt prawny , pozostawiając wiekuiście na stanowisku asystenta albo tak ukształtowac nabór na sędziego/asesora żebyśmy praktycznie pozbawieni zostali szans

    Odpowiedz
  • edi(2013-01-22 17:16) Zgłoś naruszenie 00

    a to mozna juz zatrudniac aplikantów radcowskich w sądach i niem konfliktu interesu? jak to niedawno pisały gazety ...

    Odpowiedz
  • kolega(2013-01-23 00:16) Zgłoś naruszenie 00

    Do Micho

    Bardzo dobry aplikant 2 i 3 roku zarabia 2 x tyle co asystent.

    Odpowiedz
  • Vesemir(2013-01-22 13:22) Zgłoś naruszenie 00

    Przecież jest super, zawód asystenta jest już uregulowany w USP. Asystent to taki omnibus - akta poukłada i zszyje, materiały do wyroku dla sędziego zbierze, projekt uzasadnienia przedstawi a jak potrzeba to i poleci na pocztę wsyłać co trzeba i machnie korytarz ścierką. A jakie uposażenie dostaje...

    Odpowiedz
  • magister(2013-01-23 09:37) Zgłoś naruszenie 00

    Nie czytałem całego artykułu, ale po wstępnie odnoszę wrażenie że Fundacja po raz kolejny odwala fuszerkę. W sądach pracują również referendarze sądowi, do których w cześci stosuje się te same przepisy jak do urzędników. W zasadzie stosunek do tej grupy zawodowej zależy od prezesa. W każdym razie opieranie się na wyjściowej przesłance o tym, że poza sędziami pracują asy i urzędnicy bez wskazania refów to błąd i argument do powstania kolejnego sporu.

    Odpowiedz
  • Sceptyk(2013-01-23 09:44) Zgłoś naruszenie 00

    Panie i Panowie Asystenci! Zrobieni zostaliście w trąbę. Wiekszość ludzi na tych stanowiskach to egzaminowani aplikanci sądowi, którzy w związku z zamieszaniem związanym z likwidacją asesury musieli odpękac swoje w wsądach na stanowisku asystentów. Mamiono ich stanowiskami sędziego ale stanowiska te i tak dostają" znajomi i przyjaciele królika" (zobacz blog summmum ius ...). Asystenci mieli dość silna pozycję, bo asystentem mógł zostać tylko ktoś po egzaminie sędziowskim. Mogli więc asystenci czuć się ciut lepiej niż zwykły cieć, bo sędziowie byli wobec nich ciut ostrożni (jak sędzia przesadził i asystent nie wytrezymal i się zwolnił albo poszedł do innego sądu, to sedzia zostawał w ogóle bez asystenta, bo trudno było o osobę z egzaminem). Teraz, gdy astystenci chcieli zostawać sędziami i zaczęli się tego domagac , to zmieniono przepisy -nie trzeba egzaminu. Spróbuj podskoczyć a juz cię nie ma. Będzie asystent świeżo po studiach -zawzwyczaj tez przyjaciel i znajomy królika, który nie będzie nic robił.

    Odpowiedz
  • Micho(2013-01-22 13:48) Zgłoś naruszenie 00

    Wielu aplikantów korporacyjnych marzy o takich zarobkach, jakie mają asystenci. Gdyby zmienić kryteria dostępu do wykonywania tego zawodu, znalazłoby się wielu chętnych.

    Odpowiedz
  • osama bin laden(2013-01-23 10:46) Zgłoś naruszenie 00

    Ministerstwo Sprawiedliwości nie rozumie jednej podstawowej rzeczy - nawet jak zatrudnią jeszcze 10tys. asystentów, to i tak nie poprawi to wydajności sądownictwa ani o jeden procent. Gdyby rzeczywiście sędzia brał część pracy dla siebie a część dawał asystentowi, to we dwóch załatwiliby łacznie więcej spraw niż sędzia sam, bo dwie osoby by pisały. Jednak obecnie sędzia daje asystentowi ile tylko może, a sam nic nie bierze do pisania i w wolnym czasie (kiedy asystent za niego pisze) sędzia wychodzi wcześniej z pracy albo w ogóle do sądu nie przychodzi. W efekcie obecnie sędzia z asystentem dalej załatwiają tylko tyle spraw, co dotychczas sam sędzia, bo pracuje tylko jedna osoba - asystent pisze a sędzia ma w tym czasie wolne. Trzeba by było wprowadzić taki system, aby pracował jednocześnie i sędzia i asystent, to wtedy załatwią dwa razy tyle spraw, ale ministerstwo nigdy na to nie wpadnie.

    Odpowiedz
  • sz(2013-01-22 14:00) Zgłoś naruszenie 00

    stanowisko asystenta jest jednak przede wszystkim "spełnieniem marzeń" egzaminowanych aplikantów sądowych (których w latach 2006 i 2007 w skali kraju przyjmowano na aplikację tyle, ile obecnie do KSSiP tj. po 300 os. i którzy - na etapie egzaminów wstępnych i przesunięcia szkoleń z SO na rzecz SA - byli mamieni obietnicami 100% pracy w zawodzie) ale na których zarówno MS jak i KSSiP się wypieło... i jedym wyrokiem TK zanegowano 50-letnią praktyke dojscia do zawodu sędziego... szczyt marzeń

    Odpowiedz
  • asystent(2013-01-23 11:00) Zgłoś naruszenie 00

    do Micho: problem polega na tym, że aplikant to ktoś, kto się uczy i dopiero po zdanym egzaminie jest adwokatem lub radcą. asystent to już absowlent aplikacji , ze zdanym egzaminem zawodowym,więc chyba powinien zarabiac więcej od aplikanta?

    Odpowiedz
  • ktos(2013-01-24 00:09) Zgłoś naruszenie 00

    a ja zdaje zaraz egz. korporacyjny i juz nie wracam do sądu, nie chce mi się robic za tak niskie wynagrodzenie, tyle samo dostanę jako sprzedawca gdziekolwiek w wawie; szkoda energii

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!