Autopromocja

Hamletowski dylemat sędziów Trybunału Konstytucyjnego

Marek Chmaj
Marek Chmaj Media
1 grudnia 2016

Prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista: Nie po to obecna większość parlamentarna uchwaliła w ciągu ostatniego roku sześć ustaw naprawczych dotyczących trybunału, aby sędziowie wybrali sobie kandydatów posiadających poparcie Zgromadzenia Ogólnego TK.

Zgromadzenie ogólne jest organem Trybunału Konstytucyjnego wskazanym w konstytucji i jedynym, które może wskazać kandydatów na prezesa TK. Ustawa z 22 lipca 2016 r. precyzuje, że kworum w ZO tworzy co najmniej 10 sędziów, w tym liczona jest obecność prezesa lub wiceprezesa. Wskazuje także, że kandydatów na prezesa należy wyłonić nie później, niż 15 dni przed zakończeniem kadencji obecnego prezesa. Sędziowie TK stanęli w środę przed iście hamletowskim dylematem: czekać na kworum, wiedząc, że nie będzie już terminu na wskazanie kandydatów zgodnie z obecną ustawą, czy wybrać kandydatów kierując się wprost wskazaniami konstytucji. Wybrali to drugie rozwiązanie. Nie możemy się jednak łudzić, że sędziowie wskazani na przez ZO mają szansę na wybór przez prezydenta. Nie po to obecna większość parlamentarna uchwaliła w ciągu ostatniego roku sześć ustaw naprawczych dotyczących trybunału, aby sędziowie wybrali sobie kandydatów posiadających poparcie zgromadzenia ogólnego. Z formalnego punktu widzenia wczorajsze wyłonienie kandydatów było ważne. Problem w tym, że do stwierdzenia ważności potrzebne jest jeszcze dokonanie wyboru przez prezydenta spośród wyłonionych sędziów.

Nowy projekt wskazuje na to, że obecna większość parlamentarna przewidziała sytuację, w której Zgromadzeniu Ogólnemu TK uda się wyłonić kandydatów na prezesa. Projektodawcy zatem dali prezydentowi pretekst do niewybierania prezesa TK spośród przedstawionych kandydatur i do powtórzenia całej procedury, ale na nowych warunkach i zasadach. Projektowane rozwiązanie z góry można ocenić jako niekonstytucyjne, ponieważ nie jest zgodne z wyrokiem interpretacyjnym TK z 7 listopada 2016 r. Trybunał wyraźnie stwierdził, że wymóg przedstawiania prezydentowi trzech kandydatur na prezesa lub wiceprezesa jest zgodny z konstytucją, ale pod warunkiem, że każdy z kandydatów będzie miał poparcie większości ZO. Projekt tymczasem przewiduje, że wystarczy, aby kandydat miał poparcie pięciu sędziów zgromadzenia i automatycznie ma być przedstawiony prezydentowi. Taki model wyboru w sądownictwie jest bez precedensu i oznacza całkowite podważenie niezależności trybunału.

Projekt rzeczywiście przewiduje powołanie tworu, jakim jest osoba pełniąca obowiązki prezesa, powoływana przez prezydenta za kontrasygnatą prezesa Rady Ministrów. Takie rozwiązanie jest po trzykroć wadliwe konstytucyjnie. Po pierwsze, gdy nie ma prezesa trybunałem kieruje właśnie wiceprezes, a w jego braku, najstarszy wiekiem sędzia. Po drugie, powoływanie osoby pełniącej obowiązki organu za kontrasygnatą prezesa RM godzi w niezależność trybunału. Po trzecie, wymogi dotyczące osoby pełniącej obowiązki zostały skrojone pod konkretnego sędziego w trybunale, a więc akt ten przestaje mieć cechę generalności i abstrakcyjności.

Obawiam się, że po 19 grudnia br. w trybunale będzie pat. Większość sędziów na zgromadzeniu ogólnym podważy konstytucyjność nowych rozwiązań prawnych, a osoba pełniąca obowiązki prezesa zapewne podważy legalność działania ZO. To naprawdę smutne i, co należy podkreślić, niezgodne z zasadami demokratycznego państwa prawnego. Trybunał jest niezbędnym elementem, buforem stojącym na straży trójpodziału władz. Gdy zabraknie trybunału zabraknie też obaw sejmowej większości przed prymatem konstytucji w systemie źródeł prawa.

Rozmawiała: Ewa Maria Radlińska

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Prawnik.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.