Kwestionowanie przez PiS środków dla TK nie będzie miało praktycznych skutków, ale ma pomóc tej partii ulokować na fotelu prezesa kandydata wybranego jej głosami.
W tym tygodniu PiS zacznie sejmowe prace nad ustawą o organizacji prac TK. Projekt pozbawia wpływu na elekcję prezesa trybunału, jego obecnego szefa, bo przesuwa wybór kandydatów na moment po zakończeniu kadencji prezesa Rzeplińskiego. Ma się także odbyć drugie czytanie ustawy o statusie sędziów TK. Wszystko tuż przed wydaniem wyroku przez trybunał w sprawie konstytucyjności trybu wyboru prezesa zapisanego w ustawie uchwalonej przez parlament w lipcu. Orzeczenie mamy poznać w najbliższy poniedziałek.
Równocześnie PIS zabezpiecza się na wypadek, gdyby sędziowie podjęli próbę wyboru kandydatów na prezesa zanim nowa ustawa wejdzie w życie. Temu ma służyć kwestionowanie prawomocności decyzji Zgromadzenia Ogólnego Trybunału w sprawie propozycji przyszłorocznego budżetu, o ile nie zostanie wydana w składzie piętnastu, a nie dwunastu sędziów.