statystyki

Nowe narzędzie dla UE jako strażnika demokracji

autor: Dominika Bychawska-Siniarska, Małgorzata Szuleka27.10.2016, 07:44; Aktualizacja: 27.10.2016, 09:20

W ostatnich latach Unia Europejska kilkakrotnie musiała reagować na podejmowane w niektórych państwach członkowskich działania rodzące poważne wątpliwości co do zgodności z zasadami praworządności i ochrony praw człowieka. W 2010 r. francuski rząd przyjął program likwidacji romskich obozowisk i rozpoczął masowe deportacje bułgarskich i rumuńskich Romów. Te działania zostały określone przez ówczesną komisarz ds. sprawiedliwości i praw podstawowych Viviane Reding jako „haniebne” i dyskryminacyjne. Podobnie zmiany wprowadzone przez rząd Viktora Orbana na początku obecnej dekady, uderzające w niezależność sędziów i całego systemu wymiaru sprawiedliwości, spotkały się co prawda z ostrą krytyką, ale zabrakło systemowych działań i reakcji.

Te wydarzenia dobitnie pokazały, że w przypadku naruszeń zasady praworządności Unia Europejska ma do swojej dyspozycji bardzo ograniczony wachlarz działań, który obejmuje albo dyplomatyczne interwencje, albo procedurę sankcyjną (określaną również jako „broń atomowa”) przewidzianą w artykule 7 Traktatu o Unii Europejskiej (TUE). UE miała zatem z jednej strony tradycyjny środek dyplomatyczny – słaby i symboliczny, a z drugiej strony środek radykalny, polegający na pozbawianiu państw członkowskich wielu uprawnień, w tym do głosowania.

Odpowiedzią na nowe wyzwania była przyjęta w 2014 r. procedura kontroli praworządności. Po raz pierwszy uruchomiono ją w styczniu 2016 r. w odpowiedzi na kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego i zmiany w polskich mediach publicznych. Mechanizm ten ma jednak wielu krytyków wskazujących, że jest on sprzeczny z unijną zasadą przyznania (art. 5 TUE), zgodnie z którą UE dysponuje jedynie kompetencjami przyznanymi jej w traktatach przez państwa członkowskie. Co więcej, polski rząd często podnosi, że procedura jest arbitralnie stosowana wobec wybranych krajów. Innymi słowy, może być motywowana jedynie polityczną oceną zdarzeń, a co za tym idzie – być nieobiektywna.

W 2016 r. Parlament Europejski rozpoczął prace nad nowym instrumentem prawnym, który umożliwiałby regularną kontrolę praworządności i przestrzegania praw człowieka we wszystkich państwach członkowskich. Efektem jest przyjęta w ostatni wtorek przez PE rezolucja, która zawiera konkretne zalecenia dla Komisji Europejskiej. Intencją twórców projektu było nie tyle stworzenie nowej procedury, ile uzupełnienie tej już istniejącej. Dlatego jednym z najistotniejszych elementów jest pomysł przygotowywania europejskiego sprawozdania o stanie demokracji w każdym kraju członkowskim, ze szczególnym uwzględnieniem takich aspektów, jak m.in.: rozdział władz, neutralny charakter państwa, ciągłość państwa i jego instytucji, wolność i pluralizm mediów, wolność zgromadzeń i promowanie dialogu obywatelskiego. Sprawozdanie byłoby tworzone cyklicznie (a nie inicjowane ad hoc, jak procedura kontroli praworządności), a udział w całym procesie mieliby niezależni eksperci (za procedurę kontroli praworządności odpowiedzialna jest natomiast de facto tylko Komisja Europejska).


Pozostało 51% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane