Jeśli ich pomysły zostałyby zrealizowane, kontrola drogowa przebiegałaby według scenariusza jak z amerykańskich filmów. Zatrzymany kierowca musiałby natychmiast wyłączyć silnik, włączyć światła awaryjne, pozostać na swoim miejscu i trzymać ręce na kierownicy dopóki policjant nie poprosi go o dokumenty.

Co do zasady zmiany postulowane przez Kukiz’15 mają dać większe uprawnienia kierowcom w kontakcie z drogówką. Kontrolowana osoba mogłaby żądać od funkcjonariusza nie tylko okazania wyników pomiaru prędkości, ale i dokumentów legalizacyjnych radaru. Kierowca miałby też prawo robienia zdjęć, a nawet nagrywania kontroli. Projekt nakłada na policję obowiązek rejestrowania jej przebiegu i używania wyłącznie urządzeń pomiarowych pozwalających na jednoznaczną identyfikację pojazdu. Jak szacują projektodawcy, koszty wyposażenia policji w te urządzenia (1000 kamer osobistych i 500 samochodowych) wyniesie około miliona złotych.

– Dzięki nagrywaniu kontrole staną się transparentne, co będzie korzystne i z punktu widzenia policjanta, i kierowcy – mówi Adam Jasiński, prawnik specjalizujący się w prawie drogowym.

Projekt zakłada też, że obwiniony o popełnienie wykroczenia będzie miał siedem dni na zastanowienie się, czy przyjąć mandat, czy nie. Dziś trzeba go przyjąć od razu. W przeciwnym wypadku policja skieruje wniosek o ukaranie do sądu. Z drugiej strony podpisanie mandatu karnego powoduje, że już nie da się go wzruszyć.

Ponadto posłowie proponują zmianę sposobu liczenia punktów karnych (zamiast dodawania ma być odejmowanie od 24 do 0). Kierowca, który przez rok zachował czyste konto, na kolejne 12 miesięcy otrzymałby bonus w postaci pięciu dodatkowych punktów. W ten sposób mają być premiowani kierowcy, którzy przestrzegają przepisów, ale w ciągu jednego pechowego roku uzbierało im się ponad 24 pkt.

Problem w tym, że z takiego przywileju korzystaliby nie tylko kierowcy jeżdżący bezpiecznie. Przysługiwałby on również tym, którzy po prostu zwalniają przed fotoradarami lub mieli to szczęście, że uniknęli drogówki. Nie mówiąc już o kierowcach, którzy z różnych powodów przez cały rok nie jeździli wcale.

Zdaniem przedstawicieli Kukiz’15 projekt jest obywatelski i tylko formalnie wnieśli go politycy. Jak dokument oceniają posłowie rządzącej większości? – Każdy ciekawy pomysł zasługuje na analizę. Jeśli rozwiązania okażą się dobre dla kierowców i przyczynią się do zwiększenia bezpieczeństwa, to zmiany zyskają nasze poparcie – mówi Bogdan Rzońca, poseł PiS z komisji infrastruktury.