Od czerwca było wiadomo, że z rejestru PESEL masowo wypływają dane do pięciu kancelarii komorniczych. Sprawa do prokuratury trafiła w połowie sierpnia i okazała się na tyle poważna, że zajęło się nią ABW. Raczej nie doszło do hakerskiego ataku, ale i inne scenariusze wcale nie napawają optymizmem.
Na celownik śledczych trafiło pięć kancelarii komorniczych z Warszawy i Łodzi. Z ich serwerów masowo od 2015 r. pobierano dane z bazy PESEL, czyli wrażliwe informacje pozwalające namierzyć obywatela i sprawdzić jego meldunek. Pewne jest jedno: dane wyprowadzono w sposób nieuprawniony. Przez ponad rok wyciekły dane blisko 2 mln osób.
– Z bazy PESEL pobierane są co roku spore ilości danych, szczególnie przez policję. Tak więc te pobrania przez pewien czas były niezauważone – mówi nam jeden z urzędników związanych z systemem rejestrów państwowych.