W sztuce Petera Weissa „Marat/Sade” jedna z przyśpiewek brzmi „Maracie, co się stało z naszą rewolucją, Maracie, my nie chcemy już czekać na jutro, Maracie, my wciąż jesteśmy najbiedniejszym stanem. Dzisiaj chcemy widzieć obiecaną zmianę” . Czyżbyśmy się zatem doczekali? - pisze prof. Ewa Łętowska.
Naprawianie kontroli konstytucyjności w Polsce trwa dziesiąty miesiąc. Mieliśmy trzy legislacyjne próby naprawcze, zapowiedź kolejnej, czwartej. Bezpośrednie transmisje telewizyjne z obrad Sejmu i Senatu ukazują to – czasem w poetyce Grand Guignolu. Nadto jest pięć wyroków samego TK (o tych inicjatywach naprawczych), opinia zespołu ekspertów sejmowych o tym, jak ma wyglądać czwarte podejście legislacyjne. Wydano już dwa stanowiska Komisji Weneckiej, jedno zalecenie Komisji Europejskiej. Z zatroskaniem patrzy na nas zza oceanu sam prezydent USA Barack Obama. A przecież są jeszcze inne dokumenty urzędowe i naukowe, elektroniczne i papierowe, stanowiska NGO, itd, itp. Obfitość materiału i długość spektaklu nuży miłośników infotainmentu. To wszystko przesłania jak parawan lub liść figowy istotę problemu: znanego od stuleci, powtarzającego się w wielu miejscach i czasach, rozgrywanego z użyciem retoryki, na którą się ustawicznie nabieramy.
Jakby tutaj...