Nie można aprobować sytuacji, w której strona niezamożna rezygnuje z próby dochodzenia swojego roszczenia tylko ze względu na obawę przed ewentualnym obciążeniem jej kosztami procesu.
STAN FAKTYCZNY
J.S. wniósł o zasądzenie od banku 100 tys. złotych tytułem zadośćuczynienia za niezgodne z prawem potrącanie z jego rachunku, na który wpływało przysługujące mu świadczenie emerytalno-rentowe, należności wynikających z zajęcia dokonanego przez komornika sądowego. Zdaniem powoda pieniądze, które dostawał z ZUS, w 75 proc. były wolne od zajęć i potrąceń, a jemu zabrano więcej.
J.S. twierdził, że w wyniku działania pozwanego został pozbawiony środków niezbędnych do życia. W konsekwencji nie mógł wykupywać leków, co doprowadziło do tego, że podupadł na zdrowiu.
Reklama
Pozwany wniósł o oddalenie powództwa jako bezzasadnego, twierdząc, że jego zachowanie było zgodne z prawem.

Reklama
W trakcie procesu J.S. jednak zmarł. A spośród jego spadkobierców oświadczenia o podtrzymaniu powództwa złożyły żona i córka. W ich imieniu działał pełnomocnik ustanowiony z urzędu, który domagał się zasądzenia na ich rzecz solidarnie kwoty 100 tys. zł z odsetkami od dnia wniesienia pozwu.
Sąd Okręgowy w Gdańsku oddalił powództwo, odstępując jednocześnie od obciążenia powódek kosztami zastępstwa procesowego pozwanego. Uznał, że nie ma podstaw do przyjęcia, że bank, zajmując wierzytelność z rachunku powoda, naruszył jakikolwiek przepis, w tym w szczególności art. 54 ust. 1 prawa bankowego. Żądanie zgłoszone przez J.S., a następnie kontynuowane przez jego następców prawnych, nie było więc uzasadnione.
Powyższy wyrok został zaskarżony apelacją przez powódki.
Sąd Apelacyjny w Gdańsku uznał jednak, że odwołanie nie zasługuje na uwzględnienie (sygn. akt I ACa 1034/15).
UZASADNIENIE
Na początku stwierdził, że sąd I instancji, korzystając z możliwości ustnego wygłoszenia uzasadnienia, nie do końca spełnił wymogi wynikające z art. 328 par. 2 k.p.c. W gruncie rzeczy w ogóle nie dokonał on bowiem precyzyjnych ustaleń faktycznych, lecz po przedstawieniu stanowisk stron od razu przeszedł do wskazania, na jakiej podstawie oparł swoje rozstrzygnięcie, jednocześnie analizując dowody, okoliczności faktyczne i prawne.
Skoro jednak strona skarżąca nie podniosła w apelacji zarzutu naruszenia art. 328 par. 2 k.p.c., to SA doszedł do przekonania, że widocznie, mimo takiej konstrukcji ustnego uzasadnienia, nie miała ona problemu ze sformułowaniem środka zaskarżenia. Podobnie sąd apelacyjny stwierdził, że był w stanie ocenić merytorycznie apelację. Wynikało to przede wszystkim z tego, że decydujące znaczenie w sprawie miały kwestie prawne, które zostały prawidłowo rozstrzygnięte przez sąd pierwszej instancji. Uznał on bowiem, że zwolnienie środków znajdujących się na rachunku bankowym, o których mowa w art. 54 prawa bankowego, obowiązuje od chwili zajęcia do chwili wyczerpania tego zwolnienia.
Jednocześnie SA doszedł do przekonania, że powódki zasługują na zastosowanie wobec nich art. 102 k.p.c., który stanowi, że w wypadkach szczególnie uzasadnionych sąd może zasądzić od strony przegrywającej tylko część kosztów albo nie obciążać jej nimi w ogóle.
Pomimo, iż powódki już po zapoznaniu się z argumentacją strony pozwanej mogły dojść do wniosku, że ich roszczenie może okazać się bezzasadne, to trzeba podkreślić, że generalnie strony mają prawo do dwuinstancyjnego postępowania. Kobiety nadal więc mogły kwestionować stanowisko sądu pierwszej instancji. Nie można bowiem aprobować sytuacji, w której strona niezamożna rezygnuje z próby dochodzenia swojego roszczenia, tylko ze względu na obawę przed ewentualnym obciążeniem jej kosztami procesu – wskazał SA w uzasadnieniu.
Dodał jednocześnie, że należy zaakceptować subiektywne przekonanie powódek o niesłuszności stanowiska wyrażonego przez sąd okręgowy i dążenie do poddania go ocenie instancji odwoławczej.
SA podkreślił jednocześnie, że nie można przy tym zbyt mocno eksponować w tym wszystkim roli profesjonalnego pełnomocnika. Co prawda prawnik mógł i powinien wyjaśnić powódkom kwestię zasadności ich żądania, z drugiej jednak strony gdyby zbytnio sprzeciwiał się ich stanowisku, sam mógłby się narazić na zarzut, że nie działa na korzyść reprezentowanej strony.
W związku z powyższym sąd uznał, że za zastosowaniem art. 102 k.p.c. przemawia zarówno sytuacja osobista, jak i majątkowa obu powódek.
KOMENTARZ
Kamila Morawska adwokat / Dziennik Gazeta Prawna
Przepis art. 102 k.p.c. ustanawia odstępstwo od zasady odpowiedzialności za wynik procesu. Stanowi, że w wypadkach szczególnie uzasadnionych sąd może zasądzić od strony przegrywającej tylko część kosztów albo nie obciążać jej nimi w ogóle. Tym samym pozwala sądowi rozstrzygnąć o kosztach procesu na zasadzie słuszności. Obciążenie strony obowiązkiem zwrotu kosztów może bowiem w okolicznościach danej sprawy być trudne do pogodzenia z poczuciem sprawiedliwości i zasadami współżycia społecznego.
Zgodnie z regułą ścisłej wykładni przepisów o charakterze wyjątkowym, użyte w art. 102 k.p.c. pojęcie „wypadek szczególnie uzasadniony” musi być rozumiane jako rzeczywiście wyjątkowe, niecodzienne okoliczności sprawy. Mogą się one wiązać z charakterem roszczenia i przebiegiem procesu (zawiłość lub precedensowy charakter sprawy; subiektywne przekonanie powoda co do zasadności zgłoszonego roszczenia – np. w sprawach na tle błędów lekarskich, gdy stan zdrowia uzasadnia przekonanie strony o słuszności żądania, a odpowiedzialność pozwanego może wykluczyć dopiero szczegółowe badanie i opinia biegłego). Przesłanką odstąpienia od obciążania kosztami procesu może być także trudna sytuacja majątkowa i osobista strony z tym zastrzeżeniem, że niewystarczające jest powoływanie się jedynie na trudną sytuację majątkową, nawet jeśli była podstawą zwolnienia od kosztów sądowych i ustanowienia pełnomocnika z urzędu.
W orzecznictwie Sądu Najwyższego reprezentowany jest pogląd, że strona powodowa przegrywająca proces w I instancji i decydująca się na wniesienie apelacji musi liczyć się z obowiązkiem pokrycia kosztów obrony strony przeciwnej. O ile bowiem przekonanie strony o zasadności zajmowanego stanowiska może przemawiać za nieobciążaniem jej kosztami przegranego procesu przed sądem I instancji, to ustalenia faktyczne i ocena prawna dokonane przez sąd przekonania te weryfikują. Sąd Apelacyjny w Gdańsku stanął jednak na stanowisku, że rygorystyczne stosowanie takiej reguły mogłoby stanowić dla osób niezamożnych barierę przed poddawaniem swoich roszczeń pod osąd sądowi II instancji, a tym samym wywołać efekt mrożący i prowadzić do ograniczenia prawa do dwuinstancyjnego postępowania sądowego.
Nie można jednak tracić z pola widzenia, w jakiej sytuacji zastosowanie art. 102 k.p.c. stawia stronę, która z procesu wychodzi zwycięsko. Mimo wygranej nie uzyskuje ona zwrotu kosztów, należnego według zasad ogólnych. Dla pewnych kategorii instytucji (banki, firmy ubezpieczeniowe) prowadzenie procesu może nie generować znaczących dodatkowych kosztów i nie wymaga dużego nakładu pracy (np. w razie prowadzenia wielu niemal identycznych spraw). W takim przypadku pozbawienie zwrotu kosztów postępowania może nie być szczególnie dotkliwe w sensie finansowym. Jednak co do zasady zastosowanie art. 102 k.p.c. powinno być poprzedzone dokładnym zbadaniem, czy odstąpienie od obciążania kosztami przegranego nie spowoduje pokrzywdzenia strony, która proces wygrała.
Jednak co do zasady zastosowanie art. 102 k.p.c. powinno być poprzedzone dokładnym zbadaniem, czy odstąpienie od obciążania kosztami przegranego nie spowoduje pokrzywdzenia strony, która proces wygrała.