statystyki

Dostęp do informacji publicznej ma być pełny

autor: Piotr Pieńkosz06.08.2016, 15:00
W odpowiedzi prezydent miasta poinformował, że nagrody są przyznawane na podstawie obowiązującego w magistracie regulaminu wynagradzania pracowników.

W odpowiedzi prezydent miasta poinformował, że nagrody są przyznawane na podstawie obowiązującego w magistracie regulaminu wynagradzania pracowników.źródło: ShutterStock

TEZA: Jedynie fragmentaryczna odpowiedź na pytania obywatela, choć wygodna z punktu widzenia urzędników, nie załatwia sprawy o dostęp do informacji publicznej. Jeśli organ twierdzi, że nie może udzielić pełnej odpowiedzi, powinien wydać stosowną decyzję administracyjną o odmowie udostępnienia informacji.

WYROK WOJEWÓDZKIEGO SĄDU ADMINISTRACYJNEGO W GDAŃSKU z 6 lipca 2016 r,  Sygn. akt II SAB/Gd 80/16

Stowarzyszenie złożyło do jednego z pomorskich magistratów wniosek o udostępnienie informacji publicznej w postaci listy imion i nazwisk pracowników samorządowych, którzy w 2015 r. otrzymali nagrody pieniężne. Zainteresowani pytali również o wysokość tych bonusów w odniesieniu do każdego z pracowników. Chcieli też wiedzieć, jakie osiągnięcia w pracy zawodowej stanowiły podstawę przyznania tych nagród w odniesieniu do każdego z uhonorowanych urzędników.

W odpowiedzi prezydent miasta poinformował, że nagrody są przyznawane na podstawie obowiązującego w magistracie regulaminu wynagradzania pracowników. Organ przekazał, że w 2015 r. 239 urzędników otrzymało nagrodę uznaniową okresową w jednostkowej wysokości od 2 tys. zł do 2,25 tys. zł brutto. Łączna kwota wypłaconych bonusów wyniosła nieco ponad 478 tys. zł. Warunkiem otrzymania nagrody było nienaganne wypełnianie obowiązków służbowych.

Jednocześnie prezydent wskazał w tym samym piśmie z przywołaną wyżej odpowiedzią, że nie może podać imion i nazwisk konkretnych pracowników samorządowych, którym przyznano bonusy. Powód to ochrona prywatności urzędników.


Pozostało 78% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • ~j.(2016-08-06 19:28) Zgłoś naruszenie 52

    W zasadzie racja! Zgadzam się! Ale... jest też druga strona medalu. Otóż w obecnym stanie prawnym można sparaliżować działalność każdego urzędu zarzucając go wnioskami o udzielenie informacji publicznej i to nie mając żadnego interesu w uzyskaniu tych informacji. Są natomiast osoby, które z tego zrobiły sobie swego rodzaju hobby i piszą takie wnioski bez opamiętania. Ja też mogę sobie napisać np. do wójta jakiejś gminy, gdzie nigdy nie byłem i nie mam tam żadnych interesów żeby mi udzielił szczegółowych informacji na różne tematy. np. ile mają w urzędzie komputerów i jakie, kiedy, za ile i w jakim trybie i od kogo kupione, jakie zainstalowane programy, ilu ludzi na nic pracuje, ile się wydaje na ich utrzymanie,itp. itd. a w drugim punkcie np. ile mają samochodów, ile wydają na paliwo i remonty, ile km przejeżdżają w poszczególnych latach, albo m-cach i tygodniach, ile średnio palą, szczegółowe dane o tych samochodach itp. itd. Nie są to informacje objęte klauzulą niejawności, ani nie chodzi o dane osobowe, a więc dostęp do nich może mieć każdy! Ja akurat nie mam najmniejszego zamiaru się w to bawić, ale są amatorzy takich zajęć, no i taki wójt musiałby na kilka dni odciągnąć urzędników od ich normalnej pracy, żeby spełniali moje żądania, czy może raczej zachcianki. A przecież można robić kawały umawiając się przez internet, że składamy wnioski do urzędu X o udzielenie informacji publicznej, no i jeden urząd dostaje np. kilka tysięcy wniosków w jednym tygodniu o udzielenie informacji w przeróżnych tematach, których przygotowanie może być bardzo pracochłonne i co wtedy ma zrobić szef takiego urzędu?... Słyszałem o propozycji ograniczenia obowiązku udzielenia informacji publicznej do sytuacji, w których wnioskodawca uprawdopodobni, że ma w tym jakiś interes, np. ktoś ma firmę sprzedającą komputery i chce mieć informację, jakie zakupy w tej branży planuje robić dany urząd, no i to jest oczywiście zrozumiałe, a nie, że ktoś jest po prostu ciekawy. Od kontroli są odpowiednie organy, NIK, RIO itp. i myślę, że przeciętny obywatel nie musi się bawić w kontrolera urzędów.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane