TEZA: Jedynie fragmentaryczna odpowiedź na pytania obywatela, choć wygodna z punktu widzenia urzędników, nie załatwia sprawy o dostęp do informacji publicznej. Jeśli organ twierdzi, że nie może udzielić pełnej odpowiedzi, powinien wydać stosowną decyzję administracyjną o odmowie udostępnienia informacji.
WYROK WOJEWÓDZKIEGO SĄDU ADMINISTRACYJNEGO W GDAŃSKU z 6 lipca 2016 r, Sygn. akt II SAB/Gd 80/16
Stowarzyszenie złożyło do jednego z pomorskich magistratów wniosek o udostępnienie informacji publicznej w postaci listy imion i nazwisk pracowników samorządowych, którzy w 2015 r. otrzymali nagrody pieniężne. Zainteresowani pytali również o wysokość tych bonusów w odniesieniu do każdego z pracowników. Chcieli też wiedzieć, jakie osiągnięcia w pracy zawodowej stanowiły podstawę przyznania tych nagród w odniesieniu do każdego z uhonorowanych urzędników.
Reklama
W odpowiedzi prezydent miasta poinformował, że nagrody są przyznawane na podstawie obowiązującego w magistracie regulaminu wynagradzania pracowników. Organ przekazał, że w 2015 r. 239 urzędników otrzymało nagrodę uznaniową okresową w jednostkowej wysokości od 2 tys. zł do 2,25 tys. zł brutto. Łączna kwota wypłaconych bonusów wyniosła nieco ponad 478 tys. zł. Warunkiem otrzymania nagrody było nienaganne wypełnianie obowiązków służbowych.
Jednocześnie prezydent wskazał w tym samym piśmie z przywołaną wyżej odpowiedzią, że nie może podać imion i nazwisk konkretnych pracowników samorządowych, którym przyznano bonusy. Powód to ochrona prywatności urzędników.

Reklama
Stowarzyszenie złożyło do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku skargę na bezczynność prezydenta miasta. Wskazało, że organ nie udzielił pełnej odpowiedzi na pytania stowarzyszenia. W ocenie skarżących prezydent ograniczył się w swoim piśmie jedynie do ogólnych danych oraz ogólnikowych stwierdzeń, że nie może podać imion i nazwisk poszczególnych urzędników ze względu na ochronę ich prywatności.
W odpowiedzi na skargę prezydent wniósł o jej oddalenie. Wskazał, że nie można mówić o jego bezczynności w sytuacji, gdy nie milczał i udzielił odpowiedzi bez zbędnej zwłoki. W jego ocenie nie jest przesłanką umożliwiającą wniesienie skargi na bezczynność brak satysfakcji skarżącego z jakości otrzymanej odpowiedzi. Bezczynność zaszłaby bowiem jedynie wówczas, gdyby organ w ogóle nie podjął żadnych czynności w sprawie lub gdyby wprawdzie prowadził postępowanie, ale mimo istnienia ustawowego obowiązku nie zakończył go wydaniem w terminie decyzji, postanowienia lub też innego aktu. Tymczasem w opisywanej sprawie, jak przypomniał prezydent miasta, w terminie udzielił informacji publicznej na temat wypłaconych nagród pracowniczych, pominął jedynie imiona i nazwiska urzędników, o które pytało zainteresowane stowarzyszenie.
Chcąc wzmocnić swoją obronę, prezydent miasta próbował dosyć karkołomnie argumentować, że stowarzyszenie jako osoba prawna w ogóle nie miało prawa złożyć wniosku o dostęp do informacji publicznej. Przywołał art. 61 Konstytucji RP (Dz.U. z 1997 r. nr 78, poz. 483 ze zm.), który stanowi jedynie, że to obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej. Z możliwości korzystania z tego prawa wykluczeni więc zostali cudzoziemcy, bezpaństwowcy oraz właśnie osoby prawne. Udzielenie odpowiedzi stowarzyszeniu było więc wyrazem dobrej woli organu.
Linia orzecznicza / Dziennik Gazeta Prawna
Po przeanalizowaniu skargi WSA uznał jednak argumentację stowarzyszenia i stwierdził bezczynność prezydenta miasta.
UZASADNIENIE
Skład orzekający, wbrew stanowisku prezydenta miasta, wskazał, że stowarzyszenie również może wnioskować o udostępnienie informacji publicznej. Ponadto uznał, że informacje dotyczące kwot wynagrodzeń i ich składników wypłacanych z budżetu publicznego stanowią informację publiczną.
Sąd zgodził się natomiast z przywołanym przez prezydenta twierdzeniem, że o bezczynności można mówić wówczas, gdy organ nie podjął żadnych czynności w sprawie lub gdy wprawdzie prowadził postępowanie, ale mimo istnienia ustawowego obowiązku nie zakończył go wydaniem w terminie decyzji, postanowienia lub też innego aktu. Problem polega na tym, że z takiego rozumienia sprawy prezydent wyciągnął inne wnioski aniżeli sąd.
Otóż w przywołanej wcześniej ocenie prezydenta udzielenie jakiejkolwiek odpowiedzi na wniosek o udostępnienie informacji publicznej załatwia sprawę z punktu widzenia organu. Jest to rozumienie niezwykle wygodne, bo udzielenie informacji publicznej jest czynnością materialno-techniczną i nie wymaga od podmiotu zobowiązanego wydawania żadnych rozstrzygnięć merytorycznych. Tymczasem sąd stanął na przeciwnym stanowisku.
Zdaniem WSA udostępnienie informacji publicznej na skutek uwzględnienia wniosku obywatela (albo osoby prawnej), a więc dokonanie czynności materialno-technicznej, powinno nastąpić w sposób i w formie zgodnej z tym wnioskiem. Tak stanowi art. 14 ust. 1 ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 2058 ze zm., dalej: u.d.i.p.). Jeżeli zaś odpowiedź nie może zostać udzielona w sposób lub formie określonej we wniosku, organ powinien o tym powiadomić zainteresowanego oraz wskazać, jakie są możliwości udostępnienia informacji. W takim przypadku, jeżeli w ciągu 14 dni od powiadomienia wnioskodawca nie złoży wniosku o udostępnienie informacji w sposób lub formie wskazanych w powiadomieniu, postępowanie umarza się. Natomiast w przypadku gdy organ po otrzymaniu pytań stwierdzi, że z jakichś przyczyn, np. ochrony danych osobowych (na co powoływał się prezydent miasta), udzielenie odpowiedzi nie jest możliwe, powinien w tym zakresie wydać decyzję administracyjną o odmowie udostępnienia informacji publicznej, o której mowa w art. 16 i 17 u.d.i.p.
Oznacza to, że organ nie może się ograniczyć jedynie do fragmentarycznego udzielenia odpowiedzi, gdyż to nie załatwia sprawy. Albo udziela konkretnych odpowiedzi na wszystkie pytania wskazane przez wnioskodawcę, albo częściowo udostępnia informację, a w pozostałym zakresie wydaje decyzję administracyjną.
WSA wskazał, że o bezczynności podmiotu zobowiązanego do udostępnienia informacji publicznej świadczy nie tylko brak udzielenia takiej, lecz także przedstawienie informacji zupełnie innej niż ta, na którą oczekuje wnioskodawca, informacji niepełnej lub też informacji wymijającej czy nieadekwatnej do treści wniosku.
W tej sprawie bezczynność polegała na tym, że prezydent miasta udzielił odpowiedzi jedynie na wybrane pytania wnioskodawcy. W odniesieniu do pozostałych stwierdził, że nie jest możliwe przekazanie informacji ze względu na konieczność ochrony danych osobowych. Problem polega na tym, że nie wydał w tym zakresie stosownej decyzji administracyjnej, w której szczegółowo wyjaśniłby motywy takiego stanowiska oraz wskazał podstawy prawne. W ten sposób zainteresowane stowarzyszenie zostało pozbawione możliwości odwołania się od decyzji.
Sąd zobowiązał prezydenta miasta do zajęcia się sprawą zgodnie z opisanymi wskazówkami. Jednocześnie orzekł, że organ dopuścił się bezczynności bez rażącego naruszenia prawa. Co prawda nieprawidłowo próbował załatwić sprawę, ale jego zachowanie nie świadczyło o lekceważeniu wnioskodawcy, gdyż starał się uczynić zadość przepisom o dostępie do informacji publicznej, które mogą powodować wątpliwości interpretacyjne.