Obywatel zapytał urząd kontroli skarbowej o to, w ilu wypadkach wszczęte postępowania karne skarbowe spowodowały zawieszenie biegu przedawnienia zobowiązania podatkowego. Chodziło o lata 2009 i 2010.
Dyrektor urzędu i generalny inspektor kontroli jednak odmówili. W decyzjach powołali się na art. 3 ust. 1 pkt 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 2058 – dalej u.d.i.p.). Zgodnie z nim prawo do informacji publicznej obejmuje uprawnienie do uzyskania przetworzonej informacji publicznej w takim zakresie, w jakim jest to szczególnie istotne dla interesu publicznego, którego wnioskujący nie wykazał. Sądy administracyjne podzieliły ten pogląd i podtrzymały decyzje organów skarbowych.
Reklama

Reklama
Z tego powodu obywatel wniósł skargę konstytucyjną (SK 27/14), w której kwestionuje wspomniany art. 3 ust. 1 pkt 1 u.d.i.p. Przekonuje w niej, że przepis ten narusza art. 61 oraz art. 31 konstytucji, które dają obywatelowi prawo do uzyskania informacji publicznej oraz wskazują, że ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych praw i wolności mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa, porządku publicznego bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej.
Organy kontroli skarbowej w swych decyzjach wskazywały, że obywatel – aby otrzymać odpowiedź, na jaką czekał – powinien wykazać, że stworzy ona realną możliwość wykorzystania tych danych dla poprawy funkcjonowania organów administracji i lepszej ochrony interesu publicznego. Tyle że w tym kontekście rozstrzygające jest to, kto pyta, a nie, o co pyta. Charakter podmiotu i realna możliwość wykorzystania przezeń informacji mają bowiem wpływ na ocenę istnienia szczególnego interesu publicznego koniecznego, by skutecznie żądać informacji przetworzonej. Szanse na pozytywne rozpatrzenie wniosku miałby więc np. poseł, radny czy minister, a nie szeregowy obywatel.
To rozumowanie – twierdzi jednak skarżący – nie ma oparcia w ustawie zasadniczej. W konstytucji bowiem prawo do informacji traktowane jest jako publiczne prawo podmiotowe. Tymczasem art. 3 ust. 1 pkt 1 u.d.i.p. powoduje, że obywatel, aby uzyskać informację, musiałby się zwrócić o złożenie wniosku do innego podmiotu, który ma realną możliwość wykorzystania jej np. dla lepszej ochrony interesu publicznego.
Wspólne stanowisko w tej sprawie przedstawiły – jako opinię przyjaciela sądu – Sieć Obywatelska Watchdog Polska oraz Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Również one podkreślają, że podział na informacje proste i przetworzone nie występuje w polskiej konstytucji. Pojęcie informacji przetworzonej pojawiło się dopiero w ustawie: jej istotną cechą jest konieczność wytworzenia informacji nieistniejącej w dniu złożenia wniosku, której przygotowanie wiąże się z czynnościami intelektualnymi i działaniami analitycznymi. Tyle że niedookreśloność przesłanki „szczególnej istotności dla interesu publicznego” – potrzebnej, by informację przetworzoną uzyskać – jest wykorzystywana do blokowania dostępu do informacji. W efekcie kluczową rolę przy udostępnianiu informacji przetworzonej odgrywa pozycja wnioskodawcy, jego cechy osobiste. Tymczasem takiego ograniczenia podmiotowego nie ma ani w konstytucji, ani w ustawie. Prawo do informacji publicznej – na co jasno wskazuje art. 2 u.d.i.p. – przysługuje bowiem każdemu.
Spełnienie przesłanki „szczególnej istotności dla interesu publicznego” powinno natomiast zależeć od znaczenia dla wytworzonej informacji dla ogółu; od tego, czy dostarcza ona np. istotnej wiedzy o sprawach publicznych.
Organizacje podkreślają więc, że ograniczenie prawa do informacji w świetle standardów międzynarodowych jest dopuszczalne, ale musi być dokonywane w formie ustawowej i nie może mieć charakteru podmiotowego – dotyczyć cech wnioskodawcy.