Państwa Unii Europejskiej mają obowiązek respektować praworządność - mówił prof. Koen Lenaerts, prezes Trybunału Sprawiedliwości UE, w piątkowej debacie o sytuacji sądownictwa w Polsce i w Europie.

"Jesteśmy razem; my wszyscy, którzy mamy za zadanie stworzyć z UE przestrzeń prawa, z równością dla wszystkich i z poszanowaniem wszystkich narodów, szanujących te same wartości" - podkreślał Lenaerts w debacie zorganizowanej przez Krajową Radę Sądownictwa i Sąd Najwyższy.

W wystąpieniu pt. "Wzajemne zaufanie pomiędzy sądami krajów UE" przypomniał on, że poszanowanie rządów prawa to podstawowa wartość UE. "Każde państwo jest związane zasadami gry: państwa UE mają obowiązek respektować praworządność" - dodał.

Podkreślał, że orzeczenie sądu w Polsce może znaleźć zastosowanie w innym państwie członkowskim. "Ich systemy muszą mieć do siebie zaufanie i współpracować, co nie jest problemem pod warunkiem, że każdy sąd krajowy jest niezawisły i orzeka tylko na mocy zasad praworządności" - zaznaczył.

Reklama

Lenaerts dodał, że zaufanie nie przychodzi automatycznie, lecz jest wynikiem przestrzegania zasad państwa prawa w poszczególnych państwach. Zarazem przyznał, że prawo w krajach członkowskich może się różnić, "bo UE uznaje przecież różnorodność".

W wystąpieniu pt. "Być sędzią" prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński podkreślał, że sędzia musi być "stróżem prawdy", a zarazem "rzemieślnikiem prawa i artystą jednocześnie". "W państwie totalnym nie było miejsca dla sędziego niezależnego" - mówił o systemach komunistycznym i nazistowskim.

Reklama

"Świadomość własnej omylności jest sędziemu niezbędna, by wybierać najlepsze rozwiązania" - dodał Rzepliński. Ocenił, że sędzia "jest dla ludzi, a nie na odwrót", choć zarazem musi być też niezależny również i od opinii publicznej - "inaczej do dziś palilibyśmy czarownice na stosie". Według prezesa TK sędzia musi mieć odwagę - aby móc zająć stanowisko odmienne od pozostałych członków składu. Przypomniał też godną postawę części polskich sędziów w stanie wojennym. Podkreślił, że "silne państwo wymaga równie silnych sądów".

Prezes TK wspomniał także, że w niektórych państwach poza Europą, ale także i w niej samej, liderzy polityczni o autorytarnych skłonnościach skupiają swą irytację na prezesach sądów najwyższych czy trybunałach konstytucyjnych, które chronią prawa podstawowe. "Próbują zmusić ich do rezygnacji, zbytnio nie przebierając w środkach nacisku; czasem fakt nieulegania postrzegają, raczej błędnie, jako delegitymizację swej władzy" - oświadczył Rzepliński.

"Jak pokazuje historia, sędziom wystarczało dość odwagi i determinacji by chronić integralność swoich sądów; nie siebie" - dodał prezes TK. "Zwykle rozwiązaniem napięcia było lepsze zrozumienie innego rodzaju władz" - podkreślił. Zaznaczył, że sędzia może "domagać się, by siła i przemoc ustępowały przed prawem".

Autorytet sądu jest potrzebny wspólnocie - mówiła prof. Małgorzata Gersdorf, I prezes Sądu Najwyższego. Krytykowała plany Ministerstwa Sprawiedliwości dotyczące zmian w sądownictwie jako wykraczające poza granice administracyjnego nadzoru ministra nad sądami. Jej zdaniem plany te dowodzą "próby szerokiego uzależnienia władzy sądowniczej od władzy wykonawczej". Według Gersdorf, ma to zmierzać "w kierunku stworzenia urzędnika sądowego".

W debacie uczestniczyli sędziowie TK, SN, sądów powszechnych, administracyjnych oraz członkowie stowarzyszeń sędziowskich.