- Szerokie uprawnienia kuratorów mogą doprowadzić do stworzenia grupy zawodowców, którzy utrzymywaliby się z konfliktów w spółkach - mówi dr Aleksandra Pokropek.
Reklama
Dr Aleksandra Pokropek, radca prawny w kancelarii Furtek Komosa Aleksandrowicz / Dziennik Gazeta Prawna
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro chce rozwiązać problem udaremniania postępowań sądowych i egzekucyjnych przez spółki. Czy takie zjawisko to rzeczywiście realne zagrożenie?
Tak. Zdarzają się sytuacje, w których wspólnicy lub akcjonariusze odwołują zarząd w spółce tylko po to, by zawiesić postępowania egzekucyjne i sądowe prowadzone przeciwko niej. Wierzyciele takiej spółki nie wiedzą, co robić, a brakuje przepisów, które regulowałyby środki, jakie mogłyby zostać podjęte w stosunku do wspólników lub akcjonariuszy, aby doprowadzić do ponownego powołania zarządu.
I faktycznie jest to celowe działanie czy raczej efekt kłótni między wspólnikami?
Bywają prawdziwe konflikty między wspólnikami w związku z problemami spółki i różnymi koncepcjami prowadzenia biznesu. Niestety są też sytuacje, kiedy jest to umyślne działanie przedsiębiorców, mające na celu danie czasu spółce na poprawienie jej funkcjonowania, ale de facto z pokrzywdzeniem wierzycieli. Wskutek takich działań spółki wierzyciele nie mogą podjąć od razu egzekucji z majątku spółki. Taki czas wytchnienia, z perspektywy dłużnika, daje natomiast szansę na podjęcie próby działań restrukturyzacyjnych. Z perspektywy wierzyciela jest to bardzo problematyczna sytuacja.
Zgodnie z założeniami do nowelizacji ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym na tych, którzy celowo unikają wybrania organów uprawnionych do reprezentacji, mają być nakładane grzywny. Czy byłaby pani w stanie wskazać, kiedy takie działanie jest celowe, a kiedy jest to efekt rzeczywistego sporu między wspólnikami?
Rzeczywiście, projekt założeń przewiduje nakładanie grzywien jedynie za całkowicie lekceważące działanie wspólników lub akcjonariuszy, będące więc w zasadzie działaniem umyślnym. Jednak dla sędziego określenie takiego stanu może być bardzo trudne. Sędziowie bowiem nie mają narzędzi do sprawdzenia, co dokładnie dzieje się w spółce, bo najczęściej bazują po prostu na danych z KRS. Tam znajduje się zaś jedynie informacja, czy w firmie zarząd istnieje, czy nie.
A czy nie jest tak, że grzywny w rzeczywistości uderzą w tych przedsiębiorców, którzy faktycznie nie są w stanie się dogadać, a nie w tych, którzy celowo wstrzymują egzekucję wierzytelności – bo im grzywna i tak bardziej się opłaca niż natychmiastowa egzekucja?
Niestety może tak się zdarzyć. Nawet najlepsze założenia ustawy nie uwzględnią wszystkich sytuacji, jakie mogą zaistnieć. Trudno też określić, jak powinny funkcjonować zaproponowane grzywny, aby były skuteczne, tzn. czy powinny być ustalonymi stałymi kwotami, a może zależeć np. od rocznych dochodów spółki czy też wspólnika. W mojej opinii grzywna zależna od wysokości dochodów może być bardziej motywująca ze względu na to, że byłaby bardziej dolegliwa dla wspólnika.
Zmiany będą dotyczyły także kuratorów. Ich pozycja ma być silniejsza. Będą bowiem mogli reprezentować spółkę. Czy to słuszne rozwiązanie?
Trudna do wyobrażenia byłaby sytuacja, w której kurator prowadzi sprawy spółki de facto tak jak zarząd lub prokurent, np. zawierając nowe umowy czy dokonując nowych inwestycji. Nie mówię tu o sytuacjach, w których ewentualne zawarcie umowy byłoby zasadne z uwagi na zakres kompetencji kuratora. Tak, jak ja rozumiem intencje ministerstwa, kurator miałby działać podobnie jak syndyk, który również ma pewne kompetencje związane z prowadzeniem spraw upadłego przedsiębiorstwa w czasie jego likwidacji.
A może ministerstwo chce zmotywować do powołania organów spółki, strasząc kuratorem i jego szerokimi możliwościami?
Cel, jaki ministerstwo chce osiągnąć, jest jak najbardziej słuszny. W przypadku powołania kuratora z szerokim zakresem uprawnień może się jednak pojawić problem, że kurator, który otrzymywałby zadowalające go wynagrodzenie, nie będzie chciał zrezygnować z pełnienia swojej funkcji i będzie blokował różnymi sposobami – np. w porozumieniu z częścią wspólników – powołanie organu, skoro pojawienie się nowego zarządu byłoby równoznaczne z końcem jego misji. Z czasem mogłoby się okazać, że szerokie uprawnienia kuratorów doprowadziły do stworzenia grupy zawodowych kuratorów, którzy utrzymywaliby się z konfliktów w spółkach.
Jakie powinny być minimalne wymagania dla kuratorów?
Nie wprowadzałabym tutaj raczej wymogu bycia radcą prawnym czy adwokatem, chociaż takim osobom byłoby z pewnością łatwiej. Generalnie nie ma chyba sensu ograniczać możliwości wyboru kuratorów spośród pewnego zamkniętego kręgu, bo mogłoby to np. zamknąć drogę zawodową dla tzw. doradców prawnych, a niektórzy z nich z pewnością mają odpowiednie kwalifikacje do bycia kuratorami.