Prezes Rządowego Centrum Legislacji nie wydał decyzji o odmowie publikacji orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 9 marca; organem odpowiedzialnym za publikację wyroków jest premier, bo to on wydaje Dziennik Ustaw - napisała w odpowiedzi skierowanej do RPO prezes RCL Jolanta Rusiniak.

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar 17 marca spytał prezes Rządowego Centrum Legislacji o przyczyny nieopublikowania wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 9 marca o niekonstytucyjności nowelizacji ustawy o TK autorstwa PiS.

"Mając na uwadze fundamentalne znaczenie ustrojowe wyroku (...), zwracam się do pani prezes z uprzejmą prośbą o udzielenie informacji na temat przyczyny nieopublikowania do chwili obecnej wskazanego wyroku TK w Dzienniku Ustaw, w szczególności zaś proszę o wskazanie podstawy normatywnej odmowy publikacji tego wyroku" - napisał Bodnar do Rusiniak.

W odpowiedzi skierowanej do RPO 29 marca prezes RCL wskazała, że "zgodnie z art. 105 ust. 1 ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. o Trybunale Konstytucyjnym orzeczenia Trybunału ogłasza się na zasadach i w trybie określonych w Konstytucji oraz ustawie z dnia 20 lipca 2000 r. o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych aktów prawnych".

Reklama

"Natomiast art. 21 ust. 1 pkt 1 ustawy o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych aktów prawnych stanowi, że to Prezes Rady Ministrów jest organem, który wydaje Dziennik Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej oraz Dziennik Urzędowy Rzeczypospolitej Polskiej +Monitor Polski+ przy pomocy Rządowego Centrum Legislacji" - napisała Rusiniak.

Reklama

"Ponadto uprzejmie informuję, że Prezes Rządowego Centrum Legislacji nie wydał decyzji o odmowie publikacji i w związku z tym pytanie zawarte w wystąpieniu Pana Rzecznika o podstawę normatywną odmowy publikacji należy uznać za bezprzedmiotowe" - dodała.

9 marca 12-osobowy skład TK orzekł, że cała nowela ustawy o TK autorstwa PiS narusza cztery zasady konstytucji. Za niezgodne z konstytucją uznał jej szesnaście zapisów. Zdania odrębne złożyli Julia Przyłębska i Piotr Pszczółkowski, według których skład TK powinien być 15-osobowy, a TK nie mógł pominąć noweli przy jej badaniu.

Według rządu "komunikat TK" nie spełnia przesłanek ustawowych, by być uznanym za wyrok i nie można tego komunikatu opublikować. Prezes PiS Jarosław Kaczyński ocenił, że Trybunał nie wydał wyroku i słusznie się go nie publikuje, bo TK był niewłaściwie obsadzony i nie orzekał - a jego zdaniem powinien - na podstawie ustawy o Trybunale, lecz wprost na podstawie konstytucji. Według ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, gdyby premier Beata Szydło zdecydowała się na publikację, mogłaby stanąć przed Trybunałem Stanu.

"Nikt i nic nie zmusi mnie do tego, żebym łamała konstytucję i żebym postępowała wbrew prawu" - powiedziała w czwartek w Polskim Radiu premier, pytana o niepublikowanie orzeczenia TK z 9 marca.

Prezes TK Andrzej Rzepliński podkreślał, że wyrok musi być opublikowany.

Do Prokuratury Okręgowej w Warszawie wpłynęło ponad 100 zawiadomień o przestępstwie nieopublikowania wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 9 marca ws. nowelizacji ustawy o TK. Jak mówił PAP w ub. tygodniu rzecznik prokuratury Michał Dziekański, wpływają kolejne zawiadomienia i prowadzone są czynności sprawdzające. Nie ma jeszcze decyzji prokuratury w sprawie tych zawiadomień.

W początkach stycznia br. Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła śledztwo ws. "zaniechania niezwłocznego ogłoszenia" przez prezes Rady Ministrów i pracowników RCL wyroku TK z 3 grudnia ws. czerwcowej ustawy o TK. Uznano, że w dniu ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw, 16 grudnia, "odpadły przesłanki stanowiące znamiona przestępstwa" i "doszło do wypełnienia obowiązku związanego z publikacją wyroku, a nadto odpadł element zagrożenia dla interesu publicznego.

Prokuratura oceniła wtedy, że "z obowiązujących przepisów wynika obowiązek niezwłocznego ogłoszenia orzeczeń TK". "Regulacje prawne zakazują dopuszczania się jakiejkolwiek, nawet "uzasadnionej" zwłoki w zakresie publikacji aktów normatywnych" - podano. Śledztwo wszczęto po 10 zawiadomieniach, m.in. PO i Nowoczesnej, według których nieopublikowanie wyroku jest przestępstwem niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia uprawnień służbowych i działania na szkodę interesu publicznego - za co grozi do trzech lat więzienia.