Już samo dopisanie pensjonatu czy domu wycieczkowego do strony internetowej z wykazem hoteli może być łamaniem prawa. Podobnie jak posługiwanie się określeniami typu „cennik hotelowy” czy „meble hotelowe”. Są one zarezerwowane jedynie dla pełnoprawnych hoteli – przypomniał Sąd Okręgowy w Łodzi.
Reklama
Usługi hotelarskie można świadczyć w wielu obiektach, takich jak pensjonaty, motele czy nawet obiekty agroturystyczne. Mianem hotelu wolno jednak określać wyłącznie obiekty zaszeregowane jako hotele i wpisane jako takie do wykazu prowadzonego przez marszałka województwa.
Podczas kontroli przeprowadzonej przez inspekcję handlową okazało się, że w nazwie obiektu turystycznego pojawiło się słowo „hotel’s”, mimo że został on wpisany do rejestru innych obiektów w rozumieniu art. 35 ust. 2 ustawy o usługach turystycznych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 187). Co więcej, kontrola wykazała, że spółka zarządzająca tym ośrodkiem umieszczała go również na stronach internetowych w wykazie hoteli. Zdaniem inspektorów wszystko to miało na celu wywarcie na klientach wrażenia, że mają do czynienia z prawdziwym hotelem. Na tej podstawie inspekcja wniosła do sądu sprawę o wykroczenie. Zgodnie bowiem z art. 601 par. 4 pkt 2a kodeksu wykroczeń, kto świadcząc usługi hotelarskie, używa oznaczeń, które mogą wprowadzić klientów w błąd co do rodzaju lub kategorii obiektu, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.
Sąd pierwszej instancji umorzył postępowanie, uznając, że nie doszło do złamania prawa. Co do nazwy obiektu zauważył, że nie występowało w niej wprost słowo „hotel”, lecz jakaś zniekształcona, zagraniczna jego odmiana. Odnośnie do stron internetowych skład orzekający się nie wypowiedział.
Inspekcja handlowa zaskarżyła to postanowienie, a Sąd Okręgowy w Łodzi przyznał jej rację i nakazał ponowne zbadanie sprawy przeciwko prezesowi zarządu spółki kierującej obiektem. Jego zdaniem sąd I instancji nie poczynił ustaleń dotyczących chociażby treści umieszczanych na stronach internetowych. „W błąd wprowadzać może nie tylko sama treść informacji, lecz także inne oznaczenia sugerujące, że mamy do czynienia z obiektem o innym standardzie niż w rzeczywistości. Z zarzutu wynikało, iż obiekt figurował na stronie internetowej zawierającej bazę noclegową w wykazie »hotele«, a pod tym adresem pojawiały się takie sformułowania, jak cennik hotelowy czy meble hotelowe” – zauważono w uzasadnieniu rozstrzygnięcia sądu II instancji.
Podobnie użycie nawet zmodyfikowanego słowa „hotel” na szyldzie mogło wprowadzać turystów w błąd. Sąd powinien więc przeprowadzić analizę dotyczącą sformułowania „hotel’s”. „Sądowi odwoławczemu znane jest m.in. przedstawione w doktrynie stanowisko sprowadzające się do stwierdzenia, iż wykorzystanie nazwy rodzajowej obiektu hotelarskiego do oznaczenia obiektu, niezależnie od tego, czy ta nazwa zawiera prefiksy czy sufiksy, stanowi naruszenie przepisów ustawy o usługach turystycznych, jeżeli przedsiębiorca nie ma stosownej decyzji kategoryzacyjnej” – napisano w uzasadnieniu.
ORZECZNICTWO
Postanowienie Sądu Okręgowego w Łodzi, sygn. akt V Kz 883/15.