Będę dążyć do zapewnienia wykładowców o najwyższych kwalifikacjach. Zamierzam również pracować nad wprowadzeniem ułatwień socjalnych dla aplikantów – deklaruje Małgorzata Manowska, nowa dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.
Wybór kierunku studiów wymusiła na Małgorzacie Manowskiej sytuacja życiowa. – Zamierzałam pójść na medycynę, ale urodziła się moja córka Ania, a tego kierunku nie można było wówczas studiować zaocznie ani wieczorowo – tłumaczy. Dlaczego jednak alternatywą okazało się prawo? – Zawsze byłam wyczulona na ludzką krzywdę, a zawód prawnika daje mi narzędzia do tego, aby się jej przeciwstawiać – wyjaśnia sędzia.
Reklama
Otwarcie przyznaje, że okres studiów nie był dla niej niczym nadzwyczajnym. – Miałam już dwójkę dzieci, więc bardziej niż studenckie życie zajmowała mnie opieka nad nimi i prowadzenie domu – tłumaczy.

Reklama
Po ukończeniu studiów podeszła do egzaminów wstępnych na aplikację prokuratorską i sędziowską i na obydwie się dostała. Zdecydowała jednak, że zostanie sędzią.
Od progu swojej kariery orzeczniczej związana jest ze stolicą. Pierwsze kroki jako asesor, a następnie jako pełnoprawny sędzia stawiała w wydziale cywilnym Sądu Rejonowego dla Warszawy – Pragi Północ, w którym później pełniła również funkcję przewodniczącej. I te początki wspomina z sentymentem. Jak sama podkreśla, duża w tym zasługa ówczesnej prezes sądu Krystyny Jasińskiej.
Następnym przystankiem na drodze zawodowej sędzi Małgorzaty Manowskiej był wydział cywilny odwoławczy Sądu Okręgowego w Warszawie. Obecnie orzeka natomiast w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie. Cenią ją koledzy i koleżanki po fachu. – Jest doskonałym prawnikiem praktykiem, który dostrzega, że prawo ma być jedynie instrumentem do wymierzania sprawiedliwości, a nie celem samym w sobie. Wydając wyroki stara się, aby strony wychodziły z sali sądowej z poczuciem sprawiedliwego rozstrzygnięcia – podkreśla Beata Waś, sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie.
Równolegle z praktyką orzeczniczą zaczęła rozwijać też karierę naukową. Pod kierunkiem prof. Tadeusza Erecińskiego, prezesa Sądu Najwyższego kierującego Izbą Cywilną, napisała doktorat na temat postępowania nakazowego, które w tamtym czasie zostało gruntownie zreformowane. Habilitację poświęciła z kolei instytucji wznowienia postępowania w procesie cywilnym. I chociaż całe życie zawodowe skoncentrowana jest na prawie cywilnym, to nie było ono jej pierwszą miłością. Na studiach pasjonowała się prawem karnym. A pracę magisterską pisała u wybitnego karnisty śp. prof. Alfreda Kaftala. Odmieniło się jej dopiero na aplikacji. Po wykładach z sędzią Sądu Najwyższego Katarzyną Gonerą uznała, że tak nielubiana przez nią do tej pory procedura cywilna może być jednak ciekawa.
Sędzia Manowska realizuje się także na sali wykładowej. Od wielu lat szkoli bowiem aplikantów sądowych, adwokackich i radcowskich, wśród których cieszy się niesłabnącą sympatią i autorytetem. W czym tkwi sekret jej popularności?
Możliwe, że w tym, iż umiem i lubię opowiadać. Posługuję się przykładami z sali rozpraw i nie tworzę barier – mówi Małgorzata Manowska. – Jestem też zawsze przygotowana do zajęć. Dzień, w którym stanie się inaczej, powinien być moim ostatnim na sali wykładowej – deklaruje. Zarówno aplikanci, jak i prawnicy praktycy cenią też jej opracowania z zakresu procedury cywilnej. A ci pierwsi bazują na nich podczas przygotowań do egzaminów zawodowych.
Teraz jako dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury będzie miała okazję wykorzystać wiedzę i doświadczenia w kontaktach z aplikantami. – To bez wątpienia najlepsza z możliwych kandydatur do pełnienia tej funkcji. Z drugiej strony, ta nominacja pociąga za sobą ograniczenie działalności dydaktycznej pani sędzi na rzecz Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, co przyjmuję z prawdziwym żalem. Pani sędzia jest bowiem wybitnym wykładowcą, zdecydowanie jednym z najlepszych na aplikacji prowadzonej przez naszą izbę. Osobę o takich kompetencjach i autorytecie trudno zastąpić – mówi Włodzimierz Chróścik, dziekan OIRP w Warszawie. Nie ma jednak wątpliwości, że doskonale sprosta ona wyzwaniom, przed którymi stoi obecnie system kształcenia sędziów i prokuratorów.
A jakie cele stawia sobie w związku z objęciem tego stanowiska sama zainteresowana? – Będę dążyć do zapewnienia aplikantom wykładowców o najwyższych kwalifikacjach. Zamierzam również pracować nad wprowadzeniem ułatwień socjalnych dla aplikantów. Jeżeli chodzi natomiast o kształcenie ustawiczne, to duże pole do działania widzę w obszarze szkoleń z etyki i zajęciach psychologicznych. Będę kładła też nacisk na rozwijanie współpracy międzynarodowej – mówi nowa szefowa KSSiP. – Chciałabym też, aby młodzi sędziowie mieli zapewniony lepszy start w zawodzie, ale to już pozostaje poza zakresem moich kompetencji – dodaje.
Każdą wolną chwilę poświęca swoim wnukom. – Tak jak moja mama i teściowa pomagały mi w karierze i wychowywaniu dzieci, tak ja teraz odpłacam w ten sam sposób córce – podkreśla. Po miesiącach wytężonej pracy wypoczywa odwiedzając różne zakątki Europy.