Zawsze należał do sędziów, którzy nie wahają się zająć wyrazistego stanowiska, gdy wymaga tego interes publiczny. A wydarzenia ostatnich miesięcy dostarczyły mu wiele powodów do tego, aby jeszcze odważniej niż dotąd występować w obronie konstytucyjnych wartości. Stał się jednym z najsurowszych krytyków poczynań PiS w odniesieniu do TK. Bezlitośnie punktował zaniechania prezydenta i kuriozalne wybiegi Sejmu. Posunął się nawet do stwierdzenia, że podważanie pozycji sądu konstytucyjnego to sytuacja, która może zdarzyć się na Białorusi, ale nie w państwie unijnym.

Patrząc z perspektywy jego funkcji w Trybunale Sprawiedliwości UE, ostatni rok zaliczał się dla niego do bardzo pracowitych. Profesor Safjan był sędzią sprawozdawcą w kilku niezwykle istotnych sprawach z dziedziny prawa pracy, niedyskryminacji i ochrony konsumenta. Wystarczy wspomnieć choćby o głośnym wyroku w sprawie Légera, w którym TSUE uznał, że można zakazać homoseksualistom oddawania krwi ze względu na wysokie ryzyko przenoszenia chorób zakaźnych.

Reklama