Gyorgy Budahazy, obywatel Węgier, działacz prawicowy, w lipcu 2002 r. w akcie protestu przeciwko niszczeniu kart do głosowania z wyborów parlamentarnych zatamował ruch na głównym moście w Budapeszcie. On i kilka innych osób zaparkowało sześć samochodów, zatrzaskując zamki i uniemożliwiając dostanie się do aut.
Pojazdy blokowały przeprawę przez cztery godziny, doprowadzając do częściowego paraliżu miasta, następnie zostały odholowane. Cała akcja miała zmusić władze do ponownego przeliczenia głosów i ich weryfikację.
Reklama
Wobec aktywisty zostało wszczęte postępowanie karne za utrudnianie ruchu oraz niepodporządkowanie się nakazom policji. W czerwcu 2008 r. mężczyzna został skazany na 30 dni prac społecznych. Sąd ocenił, że surowa kara jest proporcjonalna, ponieważ w skutek protestu ucierpiało ok. 23 tysiące pasażerów. Nie uznał przy tym za zasadną argumentacji, iż demonstracja miała charakter spontaniczny, przypominając, że odbyła się prawie trzy tygodnie przed terminem planowanego zniszczenia kart do głosowania. Apelację Węgra oddalił także Sąd Najwyższy.

Reklama
W skardze do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (nr 41479/10) Budahazy podniósł, że skazanie doprowadziło do naruszenia art. 11 konwencji gwarantującego prawo do organizowania pokojowych zgromadzeń i udziału w nich.
W wyroku z 15 grudnia 2015 r. ETPC ocenił, że działania Węgra były motywowane chęcią przekazania szerszej publiczności swoich opinii na temat wyborów i zatrzymania procesu niszczenia kart. Skarżący podnosił zarzuty natury politycznej, ale należy podkreślić, że wybory zostały uznane przez obserwatorów OBWE i UE za zgodne z zasadami demokracji. Następnie trybunał przeanalizował, czy ingerencja w prawo do organizowania demonstracji miała podstawę prawną i czy podstawa ta miała na celu ochronę uzasadnionego interesu. Sędziowie strasburscy na oba pytania odpowiedzieli twierdząco wskazując, że zakaz utrudniania ruchu znajdował się w kodeksie karnym oraz służył ochronie porządku i bezpieczeństwa uczestników ruchu.
ETPC we wcześniejszych orzeczeniach wskazywał na potrzebę ochrony demonstracji spontanicznych, jeśli miały one na celu odpowiedź na bieżące i niecierpiące zwłoki wydarzenia. W takich okolicznościach z organizatora został zdjęty obowiązek uprzedniego poinformowania władz o woli przeprowadzenia protestu. W omawianej sprawie trybunał wskazał, że karty do głosowania miały zostać zniszczone trzy tygodnie po demonstracji, trudno zatem mówić o spontanicznym charakterze tej ostatniej.
Sędziowie przypomnieli również, że blokada mostu spowodowała znaczące utrudnienia w ruchu, które trwały kilka godzin. W trakcie protestu Budahazy nie wykazał gotowości do współpracy z policją. To raczej funkcjonariusze wykazali pewną elastyczność, umożliwiając, aby zgromadzenie trwało aż kilka godzin. Oceniając proporcjonalność sankcji, ETPC wskazał, że reperkusje działań skarżącego, w tym utrudnienia w ruchu, były na tyle poważne, że sądy krajowe miały możliwość zastosowania kary w postaci prac społecznych. W konkluzji trybunał wskazał, że w sprawie nie doszło do naruszenia art. 11 konwencji.