Zmiana ustawy o policji: Nasze ruchy sieciowe należą do służb

autor: Sylwia Czubkowska30.12.2015, 07:50; Aktualizacja: 30.12.2015, 10:10
haker-internet

Skala zapytań o dane sieciowe rośnie.źródło: ShutterStock

Nowelizacja ustawy o policji wprowadza pojęcie dostępu do „danych internetowych”. Jak ostrzegają eksperci, dla dostawców usług będą to dodatkowe koszty, a wymiar sprawiedliwości niech się szykuje na bałagan.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (6)

  • m(2015-12-30 10:22) Zgłoś naruszenie 110

    Kwestiami internetowymi PIS powinien się zajmować baaardzo ostrożnie. Po pierwsze to teren grząski i łatwo podpaść nic w zamian nie zyskując (patrz ACTA). Szczególnie byłbym ostrożny w tej materii, bo dzięki internetowi wygrali wybory. Jeśli internet się odwróci, to będzie klops. Po drugie sieć jest organizmem rozwijającym się ewolucyjnie. Sama wytwarza pewne mechanizmy obronne. Musi mieć do czynienia z wrogim środowiskiem, tak jak organizm ludzki musi mieć do czynienia z bakteriami, wirusami, robakami. Inaczej byle infekcja położy taką sieć. Nie pamiętam kto to powiedział, ale najlepsze rzeczy kształtują się w walce.

    Odpowiedz
  • YOSSARIAN(2015-12-31 01:34) Zgłoś naruszenie 40

    Przecież można się umówić z zaprzyjaźnioną grupą osób i przesyłać sobie całe tony bulwersujących i do tego nieprawdziwych informacji o treściach wskazujących na działalność o charakterze wrogim, czy tez po prostu przestępczym. Skoro służby zechcą kontrolować wszystko, to można im dostarczac w ramach tzw. wymiany myśli międzyludzkiej tak dużo by się "zapchały", by związac ich moce przerobowe w jak największym stopniu. Informacje przekazywane muszą byc rzecz jasna w jakimś stopniu wiarygodne. Oczywiście, w konsekwencji takiego dzialania nie starczy organom ścigania czasu, zabraknie fizycznych możliwości na zwalczanie zagrożeń rzeczywistych, ale internauci nie mają bardziej prostej metody obrony przed totalną inwigilacją. Zgodnie z prawem, jedynie organów ścigania nie wolno wprowadzić w błąd, w kierowanej do nich bezpośrednio informacji, o przestępstwie, które nie miało miejsca, którego nie zamierza ktoś popełnić. Osoby fizyczne w korespondencji między sobą mogą przekazywać największe bzdury o rzekomych działaniach bezprawnych i z tego tytułu nie ponoszą żadnej odpowiedzialności. Im więcej osob ze służb wciągniemy w grę, tym więcej niedouczonych kalek zawodowych z tych służb potem wyleci na bruk na zbity pysk. Działanie to zwane dezinformacją wymaga doskonałego przygotowania, niejednokrotnie bylo już w Polsce stosowane nie tylko wobec policji, służb specjalnych lecz również, przez bardzo długi okres czasu, wobec straży granicznej czy służby celnej. Np. przez wiele lat wiązano siły służby celnej ściganiem samochodów osobowych pociętych na dwie części, a w tym samym czasie towar inny, o wartości kilkasetkrotnie wyższej, przywożony był z zagranicy lecz cło nie miało czasu weryfikować jego zaniżonej wartości. W roku 2010 uchwalono celowo z wielkim hukiem ustawę hazardową, w wyniku tej działalności komórki do walki nieprawidłowości i oszustw akcyzowych zamieniły się praktycznie w jednostki skupiające się głównie na zwalczaniu "nielegalnych" automatów do gier. Komórki akcyzowe chwaliły się wynikami zatrzymanych automatów, które sądy potem i teraz zwalniają właścicielom, a inny towar akcyzowy wchodził do Polski i wchodzi dalej tak swobodnie jak lis do lasu. Nad wymyślaniem tematów zastępczych, nad którymi mają pracowac służby, pracują głównie lobbyści i politycy, w krajach rozwiniętej cywilizacji grupy te nazywa się mafiozami i skorumpowanymi ludźmi władzy. Chyba jesteśmy gdzies w połowie drogi do opanowania przez te grupy coraz większych dziedzin życia, gałęzi przemysłu. W Polsce obywatele rozpracowali jedynie dezinformację polityczną, bo to było i jest bardzo łatwe z uwagi na prymitywny, niski poziom polityków władzy i opozycji. Z resztą zdecydowanie bardziej szkodliwych dzialań dezinformacyjnych służby ani rządzący sobie nie poradzą z prostego powodu - nierzadko wspolnie je świadomie bądź nieświadomie, ale zawsze z dużym zapałem planują i realizują. A jak coś wylezie na wierzch, to prokuratura musi po prostu udawac, że jest bezsilna. "Głupi naród wszystko kupi".- tak powiedział jeden mądry dzisiaj. Kiedyś kilkadziesiąt lat temu,,jeszcze w czasach Studenckiego Teatru Satyryków, w jednej z piosenek śpiewano: "Ludzie to lubia, ludzie to kupią, byle na chama, byle głośno byle głupio..." Niestety, jeśli chodzi o stopien rozwoju korupcji, to chyba w Europie radośnie przodujemy. Radośnie, bo nikt z tego powodu nie wykazuje odrobiny wstydu. Bo zawsze ktos na górze na tym zyskuje!

    Odpowiedz
  • Alex(2015-12-31 09:58) Zgłoś naruszenie 20

    Akcja budzi reakcje. 3 zasada termodynamiki.

    Odpowiedz
  • WolneOprogramowanie=WolnaPolska(2016-01-03 14:52) Zgłoś naruszenie 11

    Zawsze można samemu chronić się przed inwigilacją, korzystając z wolnego oprogramowania, np. systemu Linux zamiast Windows (dzięki dostępowi do kodu źródłowego każdy programista może sprawdzić, czy nie ma w nim backdoorów) i szyfrując wiadomości i rozmowy tak, żeby tylko odbiorca mógł je odczytać (są do tego łatwe w obsłudze narzędzia, również zaliczane do wolnego oprogramowania). Dzięki zastosowaniu algorytmów szyfrowania asymetrycznego użytkownicy nie muszą umawiać się na żadne tajne hasło służące do szyfrowania i deszyfrowania - zamiast tego wystarczy wymienić się kluczami publicznymi, które można bezpiecznie przesłać nawet podsłuchiwanym kanałem, bo i tak służą one tylko do szyfrowania, a deszyfrowanie odbywa się za pomocą klucza prywatnego. W niektórych aplikacjach wymiana kluczy przebiega automatycznie. Przy okazji nie będziemy musieli płacić Microsoftowi i innym amerykańskim korporacjom i zaoszczędzone pieniądze pozostaną w Polsce.

    Odpowiedz
  • Jaro(2015-12-31 12:23) Zgłoś naruszenie 10

    "danymi internetowymi" - 2 słowa, a ile można zdziałać. I nie chodzi im o internautów, oni mają nas w nosie. Im chodzi o przeciwników politycznych (rzeczywistych czy wydumanych) - jakież tu pole do obserwacji i prowokacji. Można grzebać takiemu na okrągło w komputerach, w poczcie, w danych. Można np. gościowi podesłać porno filmiki, a potem go aresztować za pedofilię, zanim zdąży otworzyć pocztę. A niejaki Ziobro od ręki skaże go w TV-pis. Scenariusze można sobie wymyślać bez ograniczeń. Niektórzy jeszcze pamiętają lata 2005-2007 i wyczyny skazanego/ niewinnego/ ułaskawionego przez kumpla Dudę niejakiego Kamińskiego i Ziobry. Teraz dostają do rąk nowe zabawki.

    Odpowiedz
  • anon(2015-12-30 19:57) Zgłoś naruszenie 03

    tak jak muwisz anon

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane