statystyki

Szkoda trybunału

autor: Andrzej Kidyba23.10.2015, 00:00; Aktualizacja: 23.10.2015, 08:03
Andrzej Kidyba

Andrzej Kidybaźródło: Materiały Prasowe

Zdumiewające są wywody podpowiadające prezydentowi wstrzymanie się z przyjęciem ślubowania nowych sędziów - pisze prof. Andrzej Kidyba.

Jednym z wydarzeń ostatnich dni, które wywołało emocje, był wybór nowych sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. Pojawiły się zarzuty niekonstytucyjności wyboru, wyścigu, aby zdążyć przed wyborami. Tak czy inaczej, wybór sędziów stał się – nie po raz pierwszy – elementem polityki. Formalnie kandydatów zgłaszało prezydium Sejmu, ale w istocie mieli oni rekomendację którejś z partii. Przy ostatnim wyborze trzech sędziów rekomendowała Platforma Obywatelska (tych, którzy mieli zastąpić sędziów kończących kadencję w listopadzie br.), a dwóch Polskie Stronnictwo Ludowe oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej (tych grudniowych). W całej procedurze nie brało udziału Prawo i Sprawiedliwość. Już te kilka zdań świadczy o tym, że Trybunał Konstytucyjny wydaje się, jak wiele innych instytucji – przynajmniej w ocenie społecznej – łupem politycznym. I takie postrzeganie, a bardziej działanie polityków, najbardziej mu szkodzi.


Pozostało 87% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Tadeusz(2015-10-23 16:10) Zgłoś naruszenie 00

    http://forum.gazeta.pl/forum/w,62,71630564,71630564,Konsul_Andrzej_Kidyba.html

    Pozwolę się nie przyłączyć do radości Leniaka. Profesor Kidyba jest jedną z
    kilku nienaruszalnych lubelskich świętych krów, o których pisać i mówić można
    wyłącznie z klęczek. LFR jest niekontrolowanym przez nikogo gąszczem spółek,
    przez który przelewają się miliony publicznych pieniędzy, przy czym nikt z
    płatników - czyli samorządów - nie wie czy jego środki są jeszcze w Fundacji czy
    w którejś z nazywających się niemal identycznie podspółek Kidyby. Wykonał on
    świetną robotę PR-owską bowiem będąc nienasyconym biorcą publicznego grosza
    przedstawia się jako jego dawca i niemal dobroczyńca. Nie jest przypadkiem, że
    Lubelszczyzna jest jednym z nielicznych regionów, w którym nie powstała
    prawdziwa agencja rozwoju z prawdziwego zdarzenia, nie funkcjonuje poważny
    fundusz poręczeniowo-kredytowy dla przedsiębiorstw itp. Obserwowałem działania
    Kidyby gdy otrzymał od koalicji PSL-SLD pośrednictwo w przekazywaniu środków
    ZPORR.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane