Sąd Najwyższy uznał, że należy pozwolić przedstawicielom organizacji społecznych na zajmowanie stanowiska w sprawie oczekiwanego brzmienia uchwały. I to nawet mimo że ustawa o Sądzie Najwyższym (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 499 ze zm.) takiego uprawnienia w żadnym przepisie nie formułuje.
– To jedyna możliwa wykładnia zgodna ze zdrowym rozsądkiem – komentuje dr Marcin Warchoł z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.
Reklama
SN w zeszłym tygodniu obradował w powiększonym składzie nad pytaniem prokuratora generalnego dotyczącym ustawy o grach hazardowych. Na sali sądowej pojawiło się jednak dwóch adwokatów reprezentujących organizacje społeczne zrzeszające przedsiębiorców branży rozrywkowej. Chcieli wyrazić w imieniu organizacji opinię co do oczekiwanego brzmienia uchwały. Przedstawicielka Prokuratury Generalnej twierdziła jednak, że nie ma ku temu żadnej podstawy prawnej.

Reklama
Siedmiu sędziów SN uznało jednak inaczej. Ich zdaniem, mimo że postępowanie miało swoje umocowanie w art. 60 ustawy o Sądzie Najwyższym, udział organizacji społecznych można dopuścić na zasadzie analogii z procedury karnej. Artykuł 90 kodeksu postępowania karnego stanowi zaś, że w postępowaniu sądowym do czasu rozpoczęcia przewodu sądowego udział w postępowaniu może zgłosić przedstawiciel organizacji społecznej, jeżeli zachodzi potrzeba ochrony interesu społecznego lub ważnego interesu indywidualnego, objętego zadaniami statutowymi tej organizacji, w szczególności ochrony wolności i praw człowieka. Zarazem par. 3 określa, iż sąd dopuszcza przedstawiciela organizacji społecznej, jeżeli leży to w interesie wymiaru sprawiedliwości.
Jeden z pełnomocników jeszcze przed decyzją SN argumentował, że warto zwrócić uwagę na postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym. Drugi wskazywał, że gdyby czytać literalnie przepisy ustawy o Sądzie Najwyższym, okazałoby się, że nawet uprawniony do złożenia wniosku o rozstrzygnięcie rozbieżności w orzecznictwie rzecznik praw obywatelskich nie powinien potem przed sądem go uargumentować. Obaj adwokaci zaś stali na stanowisku, że udzielenie im głosu co do meritum przełoży się na to, iż Sąd Najwyższy otrzyma pełniejszy obraz sprawy, w tym pozna zdanie przedsiębiorców, które niekoniecznie może zostać wyrażone przez przedstawiciela PG.
SN uznał te argumenty za przekonujące. Jak wyjaśniono, postępowanie przed Sądem Najwyższym bez wątpienia jest specyficzne i rzeczywiście ustawa milczy na temat udziału w nim organizacji społecznych. Nie powinno to jednak oznaczać, że ich rola powinna ograniczać się wyłącznie do możliwości zajęcia miejsc dla publiczności.
Jednocześnie przewodniczący składu podkreślił, że ostatecznie decyzja o dopuszczeniu przedstawiciela organizacji należy do sądu, gdyż musi on ocenić, czy będzie to celowe w danej sprawie.
W ocenie dr. Marcina Warchoła przyjęcie stanowiska przedstawianego przez przedstawiciela prokuratora generalnego prowadziłoby do unicestwienia jawności postępowania i stanowiło ograniczenie konstytucyjnego prawa do sądu, określonego w art. 45 ust. 1 ustawy zasadniczej.
Zadowolenia z takiego obrotu sprawy nie ukrywa także Katarzyna Wiśniewska, prawniczka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Podkreśla, że do tej pory HFPC nie miała poważnych problemów w Sądzie Najwyższym, lecz zdarza się, iż kłopoty dla organizacji społecznych pojawiają się w sądach powszechnych.
– Wierzę, że podkreślenie znaczenia udziału organizacji społecznej w postępowaniu przez Sąd Najwyższy, i to w dodatku w składzie siedmiu sędziów, będzie wskazówką dla wszystkich sędziów w Polsce – komentuje Wiśniewska.
Rola organizacji społecznych nie powinna ograniczać się do zajęcia miejsc dla publiczności