Ustawa o uzgodnieniu płci trafi na biurko prezydenta. Sejm odrzucił dziś większość poprawek Senatu.

Posłanka Anna Grodzka, autorka projektu, nie ukrywa zadowolenia, że przepisy zakończyły drogę parlamentarną. Jak mówi, teraz wszystko w rękach Andrzeja Dudy. Przyznaje jednocześnie, że nie wyobraża sobie, by prezydent nie podpisał ustawy. Dlatego proponuje Andrzejowi Dudzie, by w razie jakichkolwiek wątpliwości najpierw się z nią spotkał.
Posłanka Anna Zalewska z PiS uważa natomiast, że ustawa ma kilka wad. Na przykład istnieje ryzyko, że na podstawie nowego prawa niektórzy będa próbowali kilkukrotnie w ciągu życia zmieniać płeć. Dlatego zdaniem posłanki wątpliwe jest, że przepisy wejdą w życie, zwłaszcza, że prezydent Andrzej Duda sam jest doktorem prawa. Anna Zalewska liczy, że jemu i jego kancelarii uda się "wyłapać" wszelkie uchybienia.

Ustawa o uzgodnieniu płci zakłada między innymi stworzenie odrębnej procedury sądowej dla osób, u których występuje niezgodność między tożsamością płciową a płcią metrykalną. Przewiduje, że osoba dorosła będzie mogła sama zdecydować o zmianie płci. Do tej pory musiała mieć zgodę rodziców, nawet wtedy, gdy miała 30, 40 lat. Za zgodą rodziców będzie można dokonać zmiany płci u młodzieży powyżej 16 roku życia. Projekt zabrania korekty płci u dzieci do 13 roku życia, które urodziły się z narządami płciowymi (żeńskimi i męskimi).

Reklama