Udowodnienie bankom czy towarzystwom ubezpieczeniowym, że dopuściły się przestępstwa, nie będzie łatwe. Mimo to do prokuratur spływają kolejne informacje o tego typu podejrzeniach
Zawiadomienie do Prokuratury Generalnej złożyło niedawno Stowarzyszenie Obrony Poszkodowanych przez Banki Pro Futuris. Ale na taki krok decydują się także osoby prywatne.
– Do Prokuratury Generalnej wpłynęło do tej pory kilkadziesiąt zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa związanego z umowami frankowymi. Składają je zarówno stowarzyszenia, jak i pojedynczy klienci banków, którzy poczuli się oszukani. Zawiadomienia dotyczą różnych banków i w związku z tym zostały przekazane do różnych prokuratur, choć najwięcej trafiło do Prokuratury Okręgowej w Warszawie – potwierdza Mateusz Martyniuk, rzecznik prasowy PG.
Ale nie tylko kredytobiorcy postanowili w walce o swoje prawa skorzystać z instytucji przewidzianych w kodeksie karnym. Gotowe zawiadomienie do prokuratury ma bowiem również Stowarzyszenie „Przywiązani do Polisy”: dotyczy ono jednego z towarzystw sprzedających polisolokaty.
Wszystkie te organizacje oraz osoby prywatne liczą na to, że organy ścigania pomogą im udowodnić, iż instytucje finansowe celowo doprowadzały ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Zdaniem prawników prokuratura powinna się tego podjąć – choć, jak zastrzegają – tego typu postępowania do prostych nie należą.
Zawiadomienie złożone przez Pro Futuris dotyczy Banku Millenium. Jest w nim mowa o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 278 par. 1 kodeksu karnego oraz art. 286 par. 1 k.k. Pierwszy z nich dotyczy kradzieży (kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5), a drugi oszustwa (patrz: grafika). Zdaniem stowarzyszenia istnieje bowiem uzasadnione podejrzenie, że czynów tych dopuścili się pracownicy banku, a niewykluczone, że również nadzorujące ich władze spółki. Zawiadamiający wskazuje, że osoby te mogły fałszować zapisy umowne dotyczące ubezpieczeń niskiego wkładu własnego. W efekcie kredytobiorcy byli przekonani, iż płacą składki na ubezpieczenie, podczas gdy w rzeczywistości środki te częściowo lub w całości były zapisywane jako część marży banku. Tym samym podejrzewani – jak twierdzi stowarzyszenie – przywłaszczyli sobie bezprawnie i bez podstawy prawnej pieniądze klientów.