To kolejna sprawa przeciwko agentce ubezpieczeniowej z Podkarpacia Małgorzacie B. Ofiarą opisywanych przez nas w kwietniu praktyk („Presja nie zwalnia z racjonalnej oceny” – DGP 76/2015) padła tym razem jej asystentka. Agentka namówiła ją na inwestycję w polisę ubezpieczeniową. Podobnie jak inni klienci asystentka zawarła z pracodawczynią umowę ubezpieczenia, do której dołączony był rachunek inwestycyjny. Na ten rachunek wpłacała określone sumy, a kapitałem tym miało obracać towarzystwo ubezpieczeniowe, przekazując ubezpieczonym zyski. Pierwsza wpłata dokonana była przez asystentkę przelewem na konto powiązane z polisą. Pozostałe szły w gotówce do rąk Małgorzaty B. Ta korzystała z nich tak samo jak z pieniędzy innych klientów. Wystawiała jednak pokwitowania na firmowych drukach.
Reklama
Gdy piramida runęła, a Małgorzata B. została zwolniona i wszczęto przeciwko niej postępowanie karne, z pozwem o zwrot przywłaszczonych pieniędzy wystąpiła także oszukana asystentka. Towarzystwo ubezpieczeniowe broniło się, twierdząc, że oszukańcze praktyki byłej agentki nie miały związku z działalnością towarzystwa, a asystentka, kierując się żądzą zysku, przyczyniła się do powstania szkody.

Reklama
Sąd I instancji nie przyjął tej argumentacji i zasądził zwrot wpłaconych przez nią kwot. Apelację TU oddalił sąd II instancji. Taki sam los spotkał także skargę kasacyjną, która została w całości oddalona.
SN wskazał, że zgodnie z art. 11 ust. 1 ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym (t.j. Dz.U. 2014 poz. 1450) za szkodę wyrządzoną przez agenta ubezpieczeniowego w związku z wykonywaniem czynności agencyjnych odpowiada zakład ubezpieczeń, na rzecz którego działał. Przy tym wszystkie czynności – także te, które wprowadzały w błąd konsumentów – odbywały się w lokalu agencyjnym. Dlatego związek szkody z działalnością agentki nie budzi wątpliwości.
Mimo argumentów TU, że obowiązkowe były wpłaty w formie bezgotówkowej – zdaniem SN z przepisów ogólnych warunków ubezpieczeń wynikało coś innego: inna forma wpłaty była dopuszczalna, o ile zostało to uzgodnione pomiędzy ubezpieczonym a agentem.
– Skoro powódka dokonywała wpłat w lokalu agencji, za pokwitowaniem, do rąk pracodawczyni, to mogła uznać, że jest to forma uzgodnienia. Powódka była pracownicą pozwanej, miała podstawy, by jej zaufać. A podejrzliwość i brak zaufania nie mieści się w standardach życia gospodarczego, które ma chronić prawo – powiedziała sędzia Barbara Myszka.
Nie można zatem uznać asystentki za osobę, która przyczyniła się do powstania własnej szkody. I nie ma możliwości obniżenia odszkodowania, jakie powinno zapłacić towarzystwo, które reprezentowała oszustka – uznał SN.
ORZECZNICTWO
Wyrok SN z 13 sierpnia 2015 r., sygn. I CSK 657/14. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia