Portale powinny reagować na powiadomienia, które jedynie ogólnie informują o naruszeniu dóbr osobistych, nie wskazując konkretnych komentarzy. I decydować o ich usuwaniu
Serwis internetowy nie odpowiada za dane pozostawiane na nim przez internautów do czasu, gdy nie zostanie poinformowany o tym, że łamią one prawo. Sam nie musi sprawdzać, czy plik wrzucony przez któregoś z użytkowników nie jest przypadkiem piracki albo czy komentarz napisany przez innego nie narusza czyichś dóbr osobistych. Jego odpowiedzialność zaczyna się dopiero od momentu, gdy uzyska wiarygodną wiadomość o bezprawnym charakterze danych i niezwłocznie nie zablokuje dostępu do nich.
Procedura ta nosi nazwę notice and takedown. Problem w tym, że ustanawiający ją art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1422 ze zm.) jest nadzwyczaj ogólny i nie precyzuje, jakie warunki powinna spełniać „wiarygodna wiadomość”. Jak wynika z najnowszego orzecznictwa, może ona jedynie ogólnie wskazywać komentarze internautów, które mogą być bezprawne. Rolą portalu jest zaś wówczas zweryfikowanie wszystkich wpisów i zdecydowanie, który z nich zostawić, a który usunąć.