STAN FAKTYCZNY
Reklama
Sprawa dotyczyła sędzi sądu rejonowego i postępowania egzekucyjnego. Wszystko zaczęło się, gdy komornik skierował do sądu wniosek o wyjawienie majątku dłużnika alimentacyjnego. W piśmie wskazał jego adres, jednak inny niż ten, pod którym człowiek ów rzeczywiście od pewnego czasu mieszkał. Komornik ignorował informacje o nowym adresie nadchodzące z urzędu miejskiego, Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, od naczelnika urzędu skarbowego, od ojca wierzycielki, a także zawarte w piśmie otrzymanym od samego dłużnika. Po pewnym czasie komornik umorzył postępowanie w związku ze śmiercią wierzycielki. Odpis tego postanowienia został doręczony dłużnikowi na aktualny adres.

Reklama
Te nieprawidłowości w funkcjonowaniu kancelarii komornika, w połączeniu z jego wadliwym wnioskiem i brakiem aktywności w postępowaniu cywilnym wywarły wpływ na czynności sądu. Sędzi, do której trafiła ta sprawa, zarzucono popełnienie przewinienia dyscyplinarnego. Miało ono polegać na wydaniu postanowienia o zastosowaniu wobec dłużnika aresztu w sytuacji, gdy ten nigdy nie został prawidłowo zawiadomiony o terminie czynności sądowych, a postępowanie egzekucyjne przeciwko niemu zostało wcześniej umorzone.
Tym samym doszło do rażącej i oczywistej obrazy art. 916 kodeksu postępowania cywilnego, co doprowadziło do niezasadnego pozbawienia wolności mężczyzny przez 10 dni. Problem polegał bowiem na tym, że sędzia nie zweryfikowała podanego we wniosku adresu zamieszkania dłużnika i przyczyn nieodbierania przez niego korespondencji.
Sąd Apelacyjny – Sąd Dyscyplinarny uniewinnił obwinioną. Uznał, że jej postępowanie znajduje podstawę prawną w art. 916 par. 1 k.p.c. Sędzia działała w oparciu o wniosek komornika – podmiotu profesjonalnego, który co do zasady powinien cieszyć się zaufaniem w kwestii rzetelności sporządzonych przez siebie dokumentów i pism procesowych. Podzielono jej pogląd, że przepisy procedury są gwarancją nie tylko dla podsądnych, ale także dla sądów i sędziów, którzy postępując zgodnie z przepisami powinni korzystać z ochrony swoich działań. Rozbudowywanie pojęcia „wymaganej staranności” mogłoby prowadzić do nadzwyczajnych oczekiwań wobec sędziów i sądów. Ostatecznie sąd stwierdził, że działania sędzi były realizacją prawa, a błąd, który legł u podstaw wszystkich czynności, nie był zawiniony na etapie postępowania sądowego.
Zastępca rzecznika dyscyplinarnego wniósł odwołanie.
UZASADNIENIE
Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny utrzymał w mocy zaskarżony wyrok (wyrok SN z 4 lutego 2015 r., sygn. akt SNO 70/14). Wskazał, że wniosek komornika o wyjawienie majątku dłużnika alimentacyjnego dotknięty był poważnymi błędami dotyczącymi adresu, niepoprawionymi w toku postępowania (mimo uzyskania stosownych danych od kolejnych instytucji). Wszystko to świadczy o poważnych nieprawidłowościach w funkcjonowaniu kancelarii komornika i braku koordynacji pracy sekretariatu z kontrolą przez niego akt. To zaś w sposób oczywisty wywarło wpływ na czynności sądu, które przeprowadzała obwiniona sędzia, działając w zaufaniu do prawidłowości wniosku uprawnionego organu.
Zgodnie bowiem z art. 126 par. 2 k.p.c. w zw. z art. 13 par. 2 k.p.c. wniosek komornika w przedmiocie wyjawienia majątku powinien zawierać oznaczenie miejsca zamieszkania dłużnika. Ponadto komornik mimo że umorzył postępowanie egzekucyjne, nie powiadomił o tej czynności sądu, zaś odpis postanowienia przesłał jedynie prezesowi sądu i to tylko w celu uzyskania wynagrodzenia.
W tej sytuacji nie można czynić zarzutu obwinionej co do zastosowania art. 916 par. 1 k.p.c. Jakkolwiek sięgnięcie po środki przymusu określone tym przepisem ma charakter fakultatywny, to jednak zaniechanie tego powinno mieć miejsce wyjątkowo i tylko z przyczyn uzasadnionych konkretnymi okolicznościami. Obwiniona sędzia nie mogła nawet zakładać, że komornik nie tylko wskaże błędne dane adresowe dłużnika, w ciągu kolejnych 14 miesięcy ich nie sprostuje, a nadto nie cofnie wniosku w sytuacji, gdy umorzył postępowanie egzekucyjne, notabene nie powiadamiając o tym sądu.
Nie zmienia to oczywistego stwierdzenia, że zastosowanie w tych okolicznościach wobec dłużnika aresztu nie było uzasadnione, niemniej nie było wynikiem zawinionego braku należytej staranności i sumienności obwinionej sędzi. Nie było również objęte jej świadomością, bowiem procedując w sprawie, nie naruszyła prawa.
KOMENTARZ
Bartłomiej Przymusiński, sędzia
Wyrok ten ponownie dotyka kwestii doręczeń korespondencji sądowej. Jeżeli zastanowimy się nad tym, jakie sprawy wywoływały poruszenie opinii publicznej w ostatnich latach, to spostrzeżemy, że wiele z nich wynikało z tzw. fikcji doręczenia, czyli sytuacji, gdy sąd uznaje podwójnie awizowaną przesyłkę sądową za doręczoną adresatowi.
Zawsze, gdy mam wydać podobne zarządzenie w prowadzonej przeze mnie sprawie, staram się weryfikować, czy może z akt nie wynika inny adres strony postępowania. Ale też warto powiedzieć otwarcie – sędzia nie ma jakichś nadzwyczajnych możliwości dokonania takiej weryfikacji. Nie można w każdym takim przypadku wysyłać policji do ustalenia, czy adresat mieszka pod wskazanym adresem, ponieważ przy nagminnym stosowaniu tego rozwiązania (a przesyłek awizowanych są w skali kraju dziesiątki tysięcy) policja odmówi wykonania czynności sprawdzających. Można sprawdzić adres w bazie PESEL, ale jest to tylko miejsce zameldowania. Adresat może przecież tam nie mieszkać albo wręcz nie być nigdzie zameldowany.
Sądy muszą więc działać, ufając, że wnoszący sprawę wskazują aktualny adres przeciwnika. Szczególny wymóg staranności z pewnością obciąża przedstawicieli zawodów zaufania publicznego, na co trafnie zwrócił uwagę w swoim wyroku Sąd Najwyższy. Nie może być bowiem tak, że tylko sąd ma obowiązek działać rzetelnie. Obowiązek ten mają wszyscy uczestnicy postępowania.