Z pisma RPO do dyrektora generalnego Służby Więziennej płk. Jacka Kitlińskiego wyłania się niepokojący obraz: osadzeni, którzy nie palą, są umieszczani w celach dla palących. Na dodatek nie można wykluczyć, że będą chcieli uzyskać odszkodowanie.
Reklama
Problem był już kilkukrotnie sygnalizowany. Jak wyjaśniali dyrektorzy okręgowi SW, osadzeni są umieszczani w celi zgodnie z deklaracją dotyczącą używania wyrobów tytoniowych. „Rzecznik nie kwestionuje tych ustaleń, choć w przypadkach, w których osadzony dokonuje zmiany treści takiej deklaracji (czasami wielokrotnie), weryfikacja zarzutów jest utrudniona” – czytamy w piśmie RPO. Wynika to z faktu, że okoliczności zmian deklaracji nie potwierdzają żadne dokumenty, jak np. pisemne oświadczenie osadzonego. Informacje są zawarte jedynie w Centralnej Bazie Danych Osób Pozbawionych Wolności Noe.NET.

Reklama
Dyrektorzy zakładów karnych twierdzą, że to wystarczy. Mimo to dochodzi do nieprawidłowości. Dlatego ostatnio więzienna administracja umieszcza w aktach oświadczenia nowych więźniów. Wciąż jednak brakuje oświadczeń osób osadzonych wcześniej. „Ustalenia wskazują na brak jednolitego sposobu dokumentowania informacji dotyczącej używania przez osadzonego wyrobów tytoniowych, co prowadzi do nieprawidłowych sytuacji” – podkreśla RPO. I twierdzi, że fakt palenia bądź nie jest istotną informacją osobopoznawczą i po deklaracji więźnia powinien pozostać ślad na piśmie. „Wprowadzenie takiej praktyki przysłużyłoby się ochronie poszanowania praw osób pozbawionych wolności, a także zabezpieczało interes jednostki penitencjarnej w przypadku ewentualnych roszczeń odszkodowawczych” – przekonuje prof. Irena Lipowicz.