Młody prawnik brzmi dumnie? Jak wygląda zawodowa rzeczywistość

autor: Maciej Suchorabski, Natalia Ryńska29.03.2015, 18:00; Aktualizacja: 02.04.2015, 12:49
prawnik; adwokat

Życie młodych adeptów prawa przybiera różne scenariusze. Zdarza się, że mimo najszczerszych chęci muszą oni rezygnować z marzeń, gdyż nie są w stanie się utrzymaćźródło: ShutterStock

Zainteresowanie studiami prawniczymi wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie. Szanse na zatrudnienie są bowiem większe niż w przypadku absolwentów innych kierunków społecznych. Choć nie wszyscy znajdują pracę w kancelarii, to rynek docenia ich umiejętności. Czy jednak studiowanie prawa się opłaca?

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:gazetaprawna.pl
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (40)

  • violka(2015-03-29 21:33) Zgłoś naruszenie 01

    Studia prawnicze są bardzo ciężkimi studiami,myslę,że ukończenie samego prawa tak naprawde nie gwarantuje niczego. Najlepiej konczyc dodatkowo kierunek ktory pozwoli w pewien sposob polaczyc prawo z czyms jeszcze,niekoniecznie mysląc o przyszlej pracy w kancelarii prawniczej czy notarialnej.

    Odpowiedz
  • T1000(2015-03-29 21:47) Zgłoś naruszenie 00

    "- Okazało się, że Sejm może zaproponować mi tylko umowę zlecenie ze stawką odpowiadającą praktycznie minimalnej krajowej."

    No tak, prestiżowy pracodawca. Przecież musi Sejm oszczędzać, bo na tych nieudaczników z ław sejmowych nie starczy.

    Odpowiedz
  • din(2015-03-30 07:57) Zgłoś naruszenie 150

    Problem w tym, że ukończenie studiów prawniczych nie daje ŻADNYCH UPRAWNIEŃ.
    Magister prawa, jest przez wymiar 'sprawiedliwości' traktowany tak jak osoba bez wykształcenia. Po 5 latach studiów nie może być nawet pełnomocnikiem w sądzie na podstawie umowy cywilnoprawnej, choć na podstawie stosunku pracy pełnomocnikiem może być każdy, nawet niewykształcony pracownik. Czyli np. w sprawie X pracodawca może wysłać do sądu hydraulika-pracownika, ale nie może poprosić o to magistra prawa z zewnątrz.
    Co więcej uprawnień takich nie daje magistrowi też dowolnie długa praktyka.
    Niewiele jest takich studiów, po ukończeniu których ma się uprawnienia takie same jak przed ich rozpoczęciem, a wykonywanie zawodu jest dodatkowo ograniczane przymusową przynależnością do korporacji zawodowych.

    Odpowiedz
  • cad(2015-03-30 10:07) Zgłoś naruszenie 01

    Młodzi prawnicy nie obrażajcie się na rzeczywistość, o którą tak ciężko walczyliście. Nie pozwólcie, aby Wasz sukces jakim jest deregulacja i otwarcie zawodów prawniczych, stał się Waszą porażką, bo ciężko się teraz Wam odnaleźć się na zatłoczonym rynku, gdzie króluje mordercza konkurencja. Przecież o to Wam chodziło, o tym tak rozpisywaliście się na internetowych forach i na łamach Gazety Prawnej i Rzepy. Ach rozumiem... nikt Wam nie powiedział, że trzeba będzie walczyć o klientów nie tylko ze starymi prawnikami, ale też pomiędzy Wami, młodymi. Nikt nie powiedział, że jest coś takiego jak wysokie stałe koszty prowadzenia kancelarii, a stawki wynagrodzenia trzeba ciągle obniżać, bo konkurencja za ścianą oferuje o połowę niższe. Nikt nie powiedział, że nic samo nie przyjdzie i nic nie będzie podane na talerzu. Zapewniali Was o świetlanej przyszłości, o tym że świat prawniczy będzie Wasz. Zwyciężyliście, więc teraz nie płaczcie.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • W.(2015-03-30 11:13) Zgłoś naruszenie 00

    Szanowna Redakcjo. Prawo należy do kategorii nauk społecznych, a nie humanistycznych.

    Odpowiedz
  • prawnik toruń(2015-03-30 12:05) Zgłoś naruszenie 00

    O jakiej deregulacji zawodów prawniczych wy mówicie. To jest fikcja! Po studiach pracę znaleźć to masakra. Aplikacja- dostałem się- ale ledwo wiąże koniec z końcem. Nie chcą zatrudnić aplikanta w kancelarii, jedynie pozostaje darmowe szkolenie. (Gdybym, na darmowym szkoleniu coś się uczył- to jeszcze bym to zrozumiał, i nie narzekał, że robię coś za darmo) Aplikacja koszt ponad 5 tyś. Zajęcia na aplikacji - porażka, zero. Sami wymagają a nic nie potrafią przekazać. Twierdzą, że przecież wychowują żmiję na własnym organizmie No cóż, co się dziwić - są to dalej zawody (zamknięte).

    Odpowiedz
  • ORA Warszaw(2015-03-30 13:06) Zgłoś naruszenie 00

    W warszawskiej izbie szkolenie aplikacyjne jest żenujące. Na studiach rzeczywiście osoba przygotowana dostawała dobre noty, osoba z marną wiedzą była źle oceniania. Na aplikacji tak nie jest, Wykładowcy dobrze znają inne osoby z "warszawskich rodów prawniczych". Te osoby często siadają w pierwszych ławkach i można odnieść wrażenie, że wykładowca prowadzi zajęcia tylko dla nich. Często z nimi żartują, spolegliwe ocenia ich prace. Wszystkie oceny mają charakter uznaniowy. Teraz piszemy kazus z etyki na kolokwium kwietniowym- można uzyskać od zera do 20 punktów. Nie ma żadnych kryteriów. Ocena rozgrywa się w sumieniu egzaminatorów ORA. Prace podpisuje się z imienia i nazwiska. (nie ma kodowania, pomimo że wnosili o to aplikanci). Oczywiście odwołanie również nie przysługuje i nie można się zapoznać z recenzją pracy. Także wróciło stare i każdemu odradzam ścieżkę prawniczą, a w szczególności warszawską ORA. Skończyłem UW dziennie z wyróżnieniem,. znam języki obce (certyfikaty), a jestem traktowany jak plebs. Ja potwornie żałuję decyzji o studiowaniu prawa. Myślę o przekwalifikowaniu się.

    Odpowiedz
  • geebee(2015-03-30 18:34) Zgłoś naruszenie 112

    Jak głupie i przesiąknięte brakiem elemternej logiki są regulacje dotyczące wykonywania zawodów prawniczych świadczą same przepisy. Wyobraźcie sobie, że KOMORNIK (ten zawód od traktora sąsiada :))) może się wpisać bez egzaminu do dowolnej korporacji. Wyobrażacie sobie? Gość, który wykonuje pracę, którą dawniej wykonywali ludzie bez studiów prawniczych, może sobie zostać, jak będzie miał życzenie adwokatem albo radcą prawnym. Nie musi aplikować u patrona. Nie musi zdawać egzaminów.
    Ale magister prawa wykonujący czynności radcy prawnego (inhouse, urzędy), nawet wiele lat - nie może. To jest miara absurdu na tym rynku.
    Takich absurdów możnaby mnożyć.

    Odpowiedz
  • aplikantka(2015-03-30 18:43) Zgłoś naruszenie 190

    uśmiałam się do rozpuku. pokażcie mi ilu aplikantów radcowskich/adwokackich zarabia na umowę o pracę/ na czarno "lekko ponad średnią krajową". realia, które ja znam przedstawiają się następująco: farciarz ma umowę o pracę i minimalną krajową (umowa do końca aplikacji), pechowiec na czarno za 1000 zł. niewielu znam aplikantów, którzy pracują za 2000 netto, a całą rzeszę, która pracuje za "Bóg zapłać".

    Odpowiedz
  • Irnerius(2015-03-30 22:44) Zgłoś naruszenie 187

    Studia są tak naprawdę banalne, aplikacja to żart, egzamin zawodowy to wyzwanie, ale do przejscia. Problem w tym, że nie warto, jedyne co obecnie czeka 80% absolwentów prawa to rozczarowanie, rynek nie jest nasycony, jest przesycony, popyt na usługi jest dużo, dużo niższy niż podaż. Ale telewizja i seriale, które przedstawiają pracę prawnika jako pasjonującą, łatwą, przyjemną i do tego dobrze płatną, robią swoje, Naprawdę nie ma sensu obecnie studiowac prawa.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • zlot(2015-03-31 11:13) Zgłoś naruszenie 00

    W mojej ocenie "deregulacja" odniosła zamierzony skutek, czyli na rynku mamy przesyt młodych prawników. Jeżeli ktoś myślał, że po "deregulacji" rynek usług prawniczych nie ulegnie "deregulacji" to się mylił i przez to może mieć fałszywy obraz "deregulacji". Gdyby doszło do tzw. "całkowitej deregulacji" (zniesienie: obowiązku przynależności do samorządu, zakazu reklamy i przymusu odbycia aplikacji oraz zdania egzaminu zawodowego) również rynek usług prawniczych uległby "całkowitej deregulacji". Wówczas, również pojawiłyby się głosy, że "deregulacja nie działa", bowiem rynkiem dalej rządziłyby duże kancelarie prawnicze, ewentualnie kancelarie rodzinne z renomą na lokalnym rynku.

    Odpowiedz
  • Krzysiek(2015-03-31 12:18) Zgłoś naruszenie 00

    ~geebee: Racja, jest jakaś głupia luka w prawie, pracuję jako in-house w departamencie prawnym pod okiem radcy prawnego, cały czas wykonuję czynności związane z obsługą prawną i ta praktyka nie liczy mi się do niczego. Jakbym miał zatrudnienie np. w urzędzie gminy i klepał uchwały rady miejskiej to mógłbym bez aplikacji przystępować do egzaminu radcowskiego albo adwokackiego. Absurd.

    Odpowiedz
  • vvv(2015-03-31 14:25) Zgłoś naruszenie 00

    Nie warto studiować. I nie mówcie, że pozycja społeczna nie ma znaczenia. Ma ogromne znaczenie bo zamożnych rodziców stać by przygotować dziecko do dostania się na lepszą uczelnie (korepetycje), sfinansować jakieś wyjazdy zagraniczne, ersmusy, sfinansować dobre szkoły językowe, zapewnić byt podczas bezpłatnych praktyk, czy nawet dzięki kontaktom zawodowym załatwić takie praktyki w jakimś prestiżowym miejscu. Nie wspominam już o takich rzeczach jak obycie np. w kręgach biznesowych czy markowe ciuchy. Osoba z nizin ma w tym przypadku dużo, dużo trudniej. Tym bardziej jak trzeba się później utrzymać za głodową pensję na aplikacji. Prawo na pewno będzie ciągle atrakcyjnym kierunkiem, ale na pewno nie dla przeciętniaków, bo po prostu mogą nie dać rady się przebić poza masę słabo opłacanych aplikantów i zdobyć niezbędne kontakty, które pozwolą na otwarcie kancelarii, która nie będzie przynosiła strat

    Odpowiedz
  • T1000(2015-03-31 15:38) Zgłoś naruszenie 40

    Jak wiele rzeczy w tym kraju, również i system dostępu do zawodów prawniczych funkcjonuje beznadziejnie. Nie ma selekcji, bo w kraju, w którym liczą się rodzinka, plecy i kontakty merytoryka jest na szarym końcu, selekcja oparta na merytoryce tylko by przeszkadzała. Nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby np. pozwolić zdawać egzamin zawodowy tylko 2 razy jak to jest w Niemczech.

    Odpowiedz
  • copen(2015-03-31 18:13) Zgłoś naruszenie 105

    Po pierwsze należy skończyć z tą fikcją egzaminów. Od 15 lat jestem prawnikiem 'urzędowym'. Pisze pisma procesowe do WSA i NSA (te ostatanie stępluje radca, nawet nie wnikając w merytorykę). Występuję przed sadami administracyjnymi. Opiniuję rozwiązania prawne na potrzeby urzędu. I mimo, że moje doświadczenie zawodowe jest bez porównania większe niż jakiegokolwiek aplikanta, czy absolwenta aplikacji, nie wspominając już o wspomnianych wyżej komornikach :) - to nie wolno mi reprezentować osób fizycznych, nawet w tym sądzie w którym reprezentuję urząd. Przecież coś takiego mógł wymyślić tylko ktoś niespełna rozumu.
    Moja praca do de facto - praca radcy prawnego (sensu stricte). Czynności, które wykonuję, to są czynności radcy - to taki tytuł urzędniczy. I ja chcąc wpisać się do korporacji radców, musiałbym zdawać jakieś egzaminy, a komornik albo notariusz mogą się wpisywać bez egzaminów. I znowu komuś się chyba klepki poprzestawiały w tym kolesiowie. Zawody, które ledwo ocierają się o prawo, a ich wykonywanie sprowadza się do pracy związanej z prawem mniej niż nawet praca pierwszego lepszego urzędnika - mają prawo wpisywać się do korporacji bez egzaminów. Jest to wyraźny dowód na to, że w tym państwie rządzą lobbyści i kolesie.
    To nie jest kraj dla młodych ludzi. Nie dziwię się, że nie mają oni ochoty kopać się z koniem nepotyzmu i wyjeżdżają do normalnych krajów. Za kilkanaście lat branża prawna zdechnie do reszty, bo wyjedzie stąd tyle ludzi, że nie będzie rynku zbytu. Już powoli zjeżdża wszystko na dno, bo nie da się budować państwa na kolesiowskich układach.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • q(2015-03-31 22:16) Zgłoś naruszenie 00

    Na i po studiach było ciężko, chodziło jak zawsze głownie o finanse, wyniki i uczciwa nauka nie miały znaczenia w „brutalnej rzeczywistości”, dumpingowych wynagrodzeń, dochodów itp., celowo deprecjonujących wiele zarazem stłumionych inicjatyw, przed studiami i w toku wydawało się, że te studia to prestiż, wielu tak utwierdzało, właściwie cały czas nie jest dobrze, problemem jest tez to, że wielu 'decydentów' z danej grupy zawodowej, zdaje się ją niszczyć, a inni nie mogą tego powstrzymać, coś w rodzaju niektórych spraw w sądzie, gdzie sąd robi co chce z potężną władzą równą niemal aparatowi partyjnemu i ludzi z nią często związanych, podobnym "machinom", piszą ,że to nie wina ustawodawcy, jak nie rządzących, fikcyjne formy pomocy, niedostępne albo utrudniające ich pozyskanie, a nawet niech sobie je w „d” wsadzą a praca i zarobi powinny być godne, a nie że byle rzecz dziesiatki tysięcy, setki kosztuje, a wiadomo że pieniądze są niezbędne i to niestety chyba już do wszystkiego i nie ma co łudzić się ,że jest inaczej, przykładem np. nieustająca walka o stołki !

    Odpowiedz
  • eller(2015-04-01 05:19) Zgłoś naruszenie 00

    No faktycznie, komornicy albo notariusze mogą bez egzaminów wpisywać się do dowolnej korporacji, choć ani ich patroni ani oni sami nie mają żadnego doświadczenia (a i śmiem twierdzić podbudowy teoretycznej) do innych zawodów prawniczych.
    Tak samo radcowie prawni, dostają nowe uprawnienia (obecnie z prawa karnego), a przeciez nie musieli aplikować z patronem, żeby je dostać. Ani nie zdawali żadnych egzaminów. Ktoś z góry założył, że nie jest to potrzebne. Więc skoro im nie jest potrzebne, to czemu jest potrzebne innych. Czym w zakresie tego prawa karnego różnią się kwalifikacje radcy prawnego i absolwenta studiów. Śmiem twierdzić, że albo niczym, albo wręcz ten po studiach ma świeższą wiedzę od radcy prawnego.
    To pokazuje, że cały ten system, to jeden wielki kit, zrobiony tak, żeby w tym kraju nie było nigdy wolnego rynku.
    W tym kraju rządzą lobbyści, a demokracja tu jest fikcja.

    Odpowiedz
  • zlot(2015-04-01 06:29) Zgłoś naruszenie 10

    Znam wiele państw gdzie dominuje demokracja i gospodarka wolnorynkowa, w których to państwach absolwenci studiów prawniczych zaraz po ukończeniu nauki mają uprawnienia do występowania w imieniu swoich klientów przed sądem, tylko nie potrafię ich wymienić...
    Tak na marginesie, nasze Ministerstwo Statystyczne opracowało projekt ustawy w przedmiocie dostępu do zawodu absolwentów studiów prawniczych (w tym administracyjnych), zgodnie z którym (na wzór notariatu) prawnicy z co najmniej 3 - letnim doświadczeniem w pracy związanej ze stosowaniem prawa będą mogli otworzyć kancelarię prawną "na próbę" na okres 2 lat. Po upływie tego okresu będą mogli wpisać się na listę radców prawnych lub adwokatów. Projekt ten jest na etapie konsultacji społecznych.

    Odpowiedz
  • Do Zlot(2015-04-01 08:12) Zgłoś naruszenie 02

    To byłoby dobre rozwiązanie. Uprawnienia do wpisu powinni mieć również faktycznie wykonujący czynności radcy prawnego przez ileś tam lat. Tak jak wspomnieliście powyżej, ktoś kto pracuje przy obsłudze prawnej swoją pracą udowadnia posiadanie kwalifikacji zawodowych. Szczególnie, jak to ktoś chyba wspomniał wcześniej, że tytuł >radca prawny< to przecież jest tytuł urzędniczy oznaczający urzędnika pełniącego funkcję radcy z zakresu prawa. Z resztą wielu z nas w pracy styka się z pracą adwokatów i radców i powodów do kompleksów nie mamy.

    Odpowiedz
  • smerf(2015-04-01 13:01) Zgłoś naruszenie 70

    Prawo wiąże się z systematyczną nauką przez całe życie zawodowe. Zgadzam się z innymi komentarzami, że samo wykształcenie niewiele daje. Obecnie jest niesamowita konkurencja między młodymi prawnikami i ciężko jest znaleźć dobrą pracę na stałe. Ponadto aby móc kształcić się dalej po studiach trzeba mieć pieniądze, których często brakuje. Stwierdzam także, że polskie uczelnie produkują zbyt dużo prawników nieprzeprowadzając żadnych badań rynku pod kątem rzeczywistego zapotrzebowania osób z takim wykształceniem. Jeżeli powyższy stan będzie się utrzymawał, a rynek będzie co roku zalewany tysiącami świeżych absolwentów prawa to wynagrodzenia badź zyski w tej branży mogą tylko maleć.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane