W przypadku obecnej nowelizacji utrzymana została zasada, iż rozpoczęcie budowy następuje na podstawie pozwolenia na budowę, a procedura zgłoszeniowa, jaką objęte zostały m.in. domy jednorodzinne, stanowi jeden z wyjątków, obwarowany dodatkowo wymogiem braku oddziaływania na działki sąsiednie. Nie podzielam więc, zasadniczo, obaw o konstytucyjność przyjętych rozwiązań - mówi w wywiadzie dla DGP Mariusz Zając adwokat, partner w Kancelarii Zając, Zarębski i Partnerzy.

Czekająca na wejście w życie nowela prawa budowlanego umożliwia sytuowanie domów jednorodzinnych bez pozwolenia na budowę (wystarczy zgłoszenie z projektem). Pojawia się pytanie, czy regulacja należycie chroni osoby trzecie, np. sąsiadów takich obiektów.

Trzeba podkreślić, że ta procedura dotyczyć będzie jedynie budynków, których obszar oddziaływania mieścić się będzie w całości na działkach, na których są zaprojektowane, i nie będzie wiązać się z wprowadzeniem ograniczeń w zagospodarowaniu nieruchomości sąsiednich. To zaś oznacza, że sąsiedzi nie będą mieli możliwości kwestionowania planowanej budowy. Nie jest to jednak dziwne, bo również obecnie – w postępowaniu o pozwolenie na budowę – są tego prawa pozbawieni, gdy inwestycja z sąsiedniej działki nie oddziałuje na ich nieruchomość. Kontrowersje budzić może poprawność określenia obszaru oddziaływania, co powinno zostać skontrolowane przez organ administracji architektoniczno-budowlanej na etapie weryfikacji zgłoszenia. Część komentatorów uważa, że dokonanie oceny co do oddziaływania obiektu jest kwestią mocno złożoną i wymagającą dokładnej analizy stanu faktycznego, dlatego też winno być prowadzone postępowanie administracyjne, a osoby trzecie powinny mieć możliwość zajęcia stanowiska. Oddziaływanie obiektu może mieć bowiem różny stopień i charakter, a wytyczne co do jego ustalenia zawierają liczne odrębne akty prawne, wprowadzające obostrzenia, np. z uwagi na nasłonecznienie/zacienienie, minimalne odległości od innych budynków, wymogi ochrony środowiska etc.