statystyki

Waga ciężka w prawie pracy

autor: Łukasz Guza20.03.2015, 09:35
Bartłomiej Raczkowski

Bartłomiej Raczkowskiźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Gdyby nie promieniowanie, zostałby lekarzem. Gdyby nie oferta stypendium w Danii, zajmowałby się fuzjami i przejęciami. Gdyby nie talent, nie założyłby kancelarii specjalizującej się w prawie pracy, która regularnie wygrywa we wszelakich rankingach

Niewtajemniczeni usłyszeli o Bartłomieju Raczkowskim przy okazji jego uczestnictwa w pracach specjalnej komisji powołanej przez TVN, która miała zbadać doniesienia dotyczące mobbingu i molestowania. W komunikatach medialnych pojawiało się albo jego imię i nazwisko, albo zdanie „adwokat, wybitny ekspert z zakresu prawa pracy”. To właściwie określenia zbieżne. Bo Bartłomiej Raczkowski w świecie prawa pracy to marka sama w sobie. W ciągu zaledwie kilku lat zbudował wraz ze współpracownikami jedną z najbardziej renomowanych specjalistycznych kancelarii w Polsce. – Bartek posiada cechy, które są cenione wśród nas, prawników zajmujących się prawem pracy, tzn. doskonale umie się wczuć nie tylko w sytuację strony, którą reprezentuje, ale również tej przeciwnej. Jest rzeczowy, pragmatyczny, zna się na tym, czym się zajmuje – mówi Katarzyna Dulewicz, radca prawny i partner w CMS Cameron McKenna. Adwokatem został dlatego, że jeszcze w poprzednim ustroju była to jedna z nielicznych profesji, które cieszyły się zaufaniem i niezależnością. No i nie lubił chemii. Kiedy pod koniec drugiej klasy liceum na lekcjach tego przedmiotu omawiano zagadnienia dotyczące promieniowania, podjął decyzję o zmianie klasy biologiczno-chemicznej na klasyczną. Warunkiem było przerobienie w wakacje rocznego materiału z greki, której w dotychczasowej klasie się nie uczył. W przeciwieństwie do promieniowania przyszło mu to łatwo. Podobnie jak studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim, które zaliczał w toku indywidualnym. I z jedną dziekanką – po drugim roku – wyjechał na stypendium do Danii, jedno z pierwszych, na jakie mogli aplikować studenci UJ po przemianach ustrojowych 1989 r. Dopiero po tym, jak dostał się na listę i trzeba było się już pakować, sprawdził, czego stypendium dotyczy. – Okazało się, że prawa pracy. Pomyślałem: a niech będzie – wspomina Raczkowski. Przez trzy miesiące polscy studenci przede wszystkim prowadzili wesołe, studenckie życie na Zachodzie. Ale na końcowym egzaminie z Bartłomiejem Raczkowskim w składzie zajęli drugie miejsce (na 12 nacji), za Belgami, a przed sumiennymi Niemcami czy Czechami, którzy byli przekonani, że Polacy test obleją.


Pozostało 52% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane