– Mieszkańcy dużych aglomeracji są narażeni na hałas o natężeniu znacznie przekraczającym zalecane przez WHO normy (50–55 dB w ciągu dnia i 40–45 dB w nocy) – zwróciła uwagę w interpelacji posłanka SLD Anna Bańkowska. Wyjaśnia, że generuje go zwłaszcza ruch samochodowy i szynowy (wytwarzany w przez komunikację tramwajową) oraz przemysł. I choć mieszkańcy zgłaszają problem ze zgiełkiem ulicznym do organów zajmujących się ochroną środowiska, a te wykonują pomiary, to tego typu działania nie przynoszą pożądanych efektów.
– Zdaniem zainteresowanych wyniki badań nie są obiektywne, gdyż kontrole często są wykonywane po wcześniejszym uprzedzeniu przewoźników, a także w porach, w których zmniejsza się natężenie komunikacji publicznej – zauważa Anna Bańkowska.
Ministerstwo informuje, że kontrole hałasu dokonywane przez akredytowane laboratoria inspekcji ochrony środowiska zapewniają poprawność i zgodny z prawem profesjonalizm ich wykonania. Jednak resort dostrzega problem uciążliwości hałasu ulicznego i przemysłowego dla mieszkańców, więc powołał zespół ds. przygotowania propozycji działań normujących tę kwestię.
– Koncentruje się on głównie na systemowym podejściu do ochrony przed hałasem w kraju. W ramach jego prac prowadzone są analizy i dyskusje w szerokim gronie specjalistów zajmujących się różnymi analizami hałasu w środowisku (komunikacyjnego, ze źródeł stacjonarnych, lotniczego, turbin wiatrowych itp.). Trwające intensywne prace zespołu mają przynieść rekomendację dla ministra środowiska w sprawie zmian w polskim systemie prawnym – wyjaśnia Janusz Ostapiuk w odpowiedzi na interpelację.
Rozważana m.in. jest zmiana obowiązujących wartości dopuszczalnych poziomów hałasu.