Sprawa dotyczyła prac wykonanych przez spółkę B. w jednym z nowo budowanych domów na warszawskim Mokotowie. Inwestor – firma U. zlecił B. wykonanie posadzki podziemnego garażu. Strony uzgodniły projekt i ustaliły sposób wykonania oraz materiały, które miały być użyte. W toku robót inwestor i wykonawca uznali, że posadzka może być wykonana mniejszym kosztem, przy użyciu tańszych materiałów.
Reklama
Po ponad roku od oddania budynku do użytku posadzka garażu zaczęła pękać. Inwestor uznał, że winę ponosi wykonawca, gdyż przeprowadził prace niezgodnie ze sztuką. Wykonawca bronił się, twierdząc, że zmiany w projekcie i wybranie wersji oszczędnościowej były uzgodnione. Inwestor wiedział, jak prowadzone są prace. Spór trafił do sądu. Sąd I instancji oddalił powództwo inwestora, ale jego apelacja została uwzględniona i wykonawca został zobowiązany do zapłaty ponad 82 tys. zł tytułem wadliwego wykonania umowy. Wykonawca złożył więc skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego i uzyskał korzystny wyrok. SN zmienił orzeczenie sądu II instancji i oddalił roszczenia inwestora w całości. W uzasadnieniu wskazał, że zgodnie z art. 647 k.c. przez umowę o roboty budowlane wykonawca zobowiązuje się do oddania przewidzianego w umowie obiektu, wykonanego zgodnie z projektem i z zasadami wiedzy technicznej, a inwestor zobowiązuje się do dokonania wymaganych przez właściwe przepisy czynności związanych z przygotowaniem robót, w szczególności do przekazania terenu budowy i dostarczenia projektu, oraz do odebrania obiektu i zapłaty umówionego wynagrodzenia. Istotny jest element dotyczący uzgodnienia zakresu prac i projektu budowlanego. Zdaniem Sądu Najwyższego, skoro istniał określony projekt, a strony zgodnie odstąpiły od niego, to nie można przypisywać wyłącznie wykonawcy odpowiedzialności za nieprawidłowe wykonanie robót. Tym bardziej że odstępstwa te mieściły się w granicach określonych przepisami prawa budowlanego. – Jeżeli inwestor nakazuje wykonanie prac w określony sposób, zgodny z obowiązującymi przepisami i ze zmodyfikowanym projektem, to wykonawca powinien go posłuchać. Wówczas nie odpowiada on za wady, które pojawią się później – powiedziała sędzia Iwona Koper.
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Najwyższego 12 lutego 2015 r., sygn. akt IV CSK 271/14. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia