Nielegalne wysypiska to dobry biznes. Dla wszystkich

autor: Monika Górecka-Czuryłło07.01.2015, 00:00; Aktualizacja: 07.01.2015, 11:59

Produkujemy ok. 12 mln ton odpadów komunalnych. Nie zawsze trafiają do recyklingu ani nawet na legalne wysypiska. W statystykach brakuje 2–3 mln ton. Dokąd trafiają? Czasem składuje się je na wynajętych posesjach, bo przez trzy lata wolno to robić. Czasem po prostu wywozi do lasu. Czasem półlegalnie na nieczynne wysypiska. Ale i w legalnych regionalnych instalacjach do przetwarzania odpadów komunalnych nie wszystko jest w porządku. Kontrole są szczątkowe, bo nikt nie ma w tym interesu.

Kontroli prowadzonych przez inspekcje ochrony środowiska (GIOŚ i wojewódzkie inspekcje) jest bardzo mało. Chyba że ktoś taką potrzebę zgłosi. Jak wyjaśnia Maciej Grabowski, minister środowiska, także gminy mają prawo kontrolować firmy wywożące odpady. – Jest wolna amerykanka – twierdzi jednak Leszek Świętalski ze Związku Gmin Wiejskich. – Mamy ciche przyzwolenie gmin na niskie ceny odbioru odpadów. Przecież mieszkaniec woli zapłacić 6 zł, a nie 20 zł. Dokąd te śmieci potem jadą? Nie wiadomo. Dla mieszkańca ważne jest, że są odbierane. I że płaci niezbyt wiele. Włodarzom gmin nie zależy na wyborze firmy, która generuje koszty. Śmieci odebrane, jest w porządku. W gminie czysto, mieszkańcy zadowoleni.


Pozostało 54% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze FB:

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane