Przede wszystkim pani Ewa musi udowodnić, że jadła właśnie w tym barze (paragon, rachunek z wyraźną datą i wyszczególnieniem potraw). Konieczna jest też wizyta u lekarza, który potwierdzi zatrucie i określi, co jest jego przyczyną (może zlecić dodatkowe badania). Taki dokument od specjalisty jest podstawą do wystąpienia z roszczeniem. Warto też przeprowadzić krótki wywiad na temat lokalu na forach internetowych – być może znajdzie się więcej poszkodowanych, co ułatwi sprawę. Pomocna okaże się też kontrola sanepidu, trzeba więc wcześniej zgłosić nieprawidłowości w barze. Przy okazji kontroli inspektor stacji epidemiologicznej sprawdzi, czy zakład spełnia wymagania higieniczne określone w ustawie o bezpieczeństwie żywności i żywienia. W skrajnych przypadkach może działalność zakładu zawiesić lub go zamknąć. Posiadając już zaświadczenia od lekarza i z sanepidu, pani Ewa może wystąpić do szefa baru o całościowe odszkodowanie, które pokryje koszty lekarza i leków (również dojazdów do niego) lub innych strat (np. rezygnacji z wykupionej wycieczki, jeśli zatrucie okazało się poważniejsze). W przypadku odmowy czytelniczka może skierować sprawę do sądu. jeden z przepisów kodeksu cywilnego stanowi, że kto z własnej winy wyrządził komuś szkodę, musi ją naprawić. W tym wypadku jednak trzeba udowodnić restauratorowi winę, czyli że to danie czy produkt z jego baru wywołał zatrucie (przydadzą się zaświadczenia od lekarza, z sanepidu i analogiczne przypadki zatrucia innych osób). Sprawa jest prostsza, gdy bar ma podpisaną umowę OC z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej. Wtedy można liczyć na to, że to ubezpieczyciel odpowie za szkodę w wyniku przygotowania „niebezpiecznego” dania.

Podstawa prawna

Art. 415, 449 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz.U. z 2012 r. poz. 121). Art. 59, art. 62 par. 1 pkt 2 i 3, art. 68 par. 1, art. 73 ustawy z 8 stycznia 2010 r. o zmianie ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia oraz niektórych innych ustaw  (Dz.U nr 21 poz. 105).