Z badań przeprowadzonych przez Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego wynika, że w 2013 r. 80 proc. kierowców przekraczała dopuszczalną prędkość na obszarze zabudowanym. Przy tym pozostaje to główną przyczyną wypadków. Co gorsza, badania nie pokazują żadnej tendencji spadkowej. Stąd pomysł Komendy Głównej Policji, by kierowcom przekraczającym w terenie zabudowanym dopuszczalną prędkość o 50 km/h w stosunku do limitów zatrzymywać prawo jazdy na trzy miesiące.

Takie propozycje znalazły się w projekcie ustawy o pijanych kierowcach, który od kilku miesięcy jest procedowany na poziomie sejmowych komisji. Projekt spotkał się z dużą krytyką ze strony środowisk prawniczych, ale o ile większość spornych kwestii została lepiej lub gorzej rozwiązana, o tyle sprawa zatrzymywania prawa jazdy za rażące przekroczenie prędkości wciąż budzi spór. Pojawiły się wątpliwości co do zgodności takiego rozwiązania z konstytucją.

Podwójne karanie jest niedozwolone

Zdaniem prof. Andrzeja Sakowicza z Biura Analiz Sejmowych proponowane przez rząd rozwiązanie narusza konstytucyjną zasadę ne bis in idem, z której wywodzi się zakaz podwójnego karania. Z jednej strony wobec osoby, która przekroczy dopuszczalną prędkość, zostanie zastosowana norma z art. 92a kodeksu wykroczeń (niestosowania się do ograniczenia), co skutkuje karą grzywny. Z drugiej za to samo przekroczenie limitu o 50 km/h w obszarze zabudowanym będzie stosowana kara administracyjna w postaci tymczasowego zatrzymania prawa jazdy.

„W świetle orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego zasada ne bis in idem jawi się jako fundamentalna zasada prawa karnego i jest elementem zasady państwa prawnego. Wyraża ona zakaz podwójnego (wielokrotnego) karania (stosowania środka represyjnego) tej samej osoby fizycznej za popełnienie tego samego czynu zabronionego. Podwójne (wielokrotne) karanie tej samej osoby za ten sam czyn stanowi naruszenie zasady proporcjonalności reakcji państwa na naruszenie obowiązku prawnego” – zwraca uwagę prof. Sakowicz w opinii prawnej na temat oceny zgodności proponowanych rozwiązań z ustawą zasadniczą.

Tym samym jego zdaniem istnieje duże niebezpieczeństwo, że nowe przepisy będą naruszały art. 2 (zasada państwa prawnego), 45 ust. 1 (prawo do sprawiedliwego rozstrzygnięcia sprawy) oraz art. 42 ust. 2 (prawo do obrony) konstytucji.

Co więcej, zasada ne bis in idem wynika też z art. 4 protokołu nr 7 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. To sprawia, że przepisy o zatrzymywaniu prawa jazdy za przekroczenie prędkości o 50 km/h na godzinę nie tylko mogą zostać zaskarżone do Trybunału Konstytucyjnego, ale mogą stać się także przedmiotem skarg polskich obywateli do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Niejednoznaczne orzecznictwo

Podczas ostatniego posiedzenia komisji ds. zmian w kodyfikacjach, podczas którego omawiany był projekt nowych przepisów, Grzegorz Karpiński, sekretarz stanu w MSW, zwracał uwagę, że trybunał w Strasburgu wypowiadał się już w podobnych sprawach.

– Nie kwestionując tego, że w polskiej konstytucji wyrażony jest zakaz podwójnego karania za te same czyny, trzeba wspomnieć, że europejskie ustawodawstwa znają takie rozwiązania. I ETPC, badając analogiczne przepisy do tych, które chcemy wprowadzić, trzykrotnie uznał, że zatrzymywanie prawa jazdy jest dopuszczalne, pod warunkiem że ta odpowiedzialność administracyjna nie ma charakteru represyjnego, lecz prewencyjny – mówi Karpiński, dodając, że takie regulacje stosuje się np. w Belgii, Francji i Austrii.

– Celem sankcji administracyjnych jest wyeliminowanie na pewien czas osób, które znacznie przekraczają prędkość. Jest to uzasadnione sytuacją na drogach, czyli dużą liczbą wypadków spowodowanych nadmierną prędkością – uzasadnia Grzegorz Karpiński.

Orzeczenia, na które powołuje się MSW, to sprawy Escoubet przeciwko Belgii (26780/95), Hangl przeciwko Austrii (38716/97) oraz Mulot przeciwko Francji (37211/97). Przykładowo w tej pierwszej ETPC stwierdził, że odebranie prawa jazdy ma szybko usunąć zagrożenie, co usprawiedliwia jego natychmiastowe stosowanie.

– Bzdura. Zatrzymanie prawa jazdy jest klasycznym środkiem o charakterze represyjnym. Idąc tym tokiem rozumowania, można uznać, że kara pobawienia wolności też ma charakter prewencyjny, co nie zmienia tego, iż przede wszystkim spełnia funkcję represyjną – komentuje prof. Ryszard Stefański z Uczelni Łazarskiego.

Z kolei prof. Sakowicz zwraca uwagę, że orzecznictwo ETPC wcale nie jest pod tym względem jednolite.

– W nowszych orzeczeniach trybunał, w dodatku ustami Wielkiej Izby, całkowicie wyrugował możliwość stosowania w takich przypadkach reżimu administracyjnego, twierdząc, że reżim taki nie może iść w parze w reżimem odpowiedzialności na gruncie kodeksu wykroczeń – zaznacza prof. Sakowicz.

Warto dodać, że choć kodeks wykroczeń przewiduje odebranie uprawnień na okres od 6 miesięcy do 3 lat, zastosowanie takiego środka karnego nie jest możliwe akurat w przypadku popełnienia wykroczenia z art. 92a. Dlatego eksperci postulują, że jeżeli już ustawodawca chce wprowadzić możliwość zatrzymywania dokumentu za przekroczenie prędkości, to powinien dodać taką możliwość w art. 92a k.w.

Wyższe restrykcje

Wyższe restrykcje

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Etap legislacyjny

Prace w komisjach