Obrona konieczna a sztuki walki

autor: Paweł Ziółkowski10.12.2014, 18:30; Aktualizacja: 10.12.2014, 18:47
sztuki walki

Obrona konieczna wyłącza bezprawność działania. Dlatego też ustawodawca dość rygorystycznie określa warunki, które muszą być spełnione, aby można było uznać dane działanie za taką obronę.źródło: ShutterStock

Sztuki walki pozwalają obronić się przed napastnikiem – może nie zawsze i nie wszędzie, ale na pewno ułatwiają przetrwanie w starciu. Okazuje się jednak, że równocześnie mogą one utrudniać obronę przed zarzutami stawianymi przez prokuratora w zakresie przekroczenia obrony koniecznej.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:gazetaprawna.pl
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (24)

  • pzm(2014-12-20 15:09) Zgłoś naruszenie 11

    Ziółkowski każdej z pań które znasz i twierdzisz że potrafia walczyć byle który łobuz z ulicy wlał by bez większego problemu,kobiety sa słabe,większość na jeden strzał z liścia hehehe

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Ciekawy(2014-12-18 20:04) Zgłoś naruszenie 150

    "Jeśli masz litość nie walcz - jeśli walczysz , nie miej litości" - zasada Kung Fu.
    Moim zdaniem w obronie swojego dziecka, żony, swoim należy zawsze za wszelką cenę użyć wszelkich możliwych sposobów i narzędzi by się bronić, nie bacząc na konsekwencje.

    Odpowiedz
  • Paweł Ziółkowski(2014-12-17 17:08) Zgłoś naruszenie 00

    Do 23
    Autor niczego nie zapomniał, tylko mu się prozaicznie skończyła umówiona ilość znaków... Trzeba było dokonać wyboru.

    Odpowiedz
  • Paweł Ziółkowski(2014-12-17 17:04) Zgłoś naruszenie 60

    Do 15
    Bardzo mi się spodobał casus z rzucaniem śmietnikiem. Skoro zbir rzucał śmietnikiem, policjant powinien schować pistolet, znaleźć inny śmietnik i też nim rzucić... Tylko gdyby rzucał kilkoma śmietnikami powinien zadbać o odpowiedni rozrzut, żeby nie być posądzonym o umyślność... :)
    Takie myślenie ociera się o patologię. Policjant zwrócił uwagę i został zaatakowany. Miał prawo się bronić. Skupienie strzałów świadczy o tym, że dobrze strzela, a nie że chciał zabić (no chyba że oprych np. uwiódł mu żonę, albo inaczej się zasłużył). Tego typu myślenie powoduje właśnie, że później ofiara ma gorzej w sądzie niż bandyta. Mam nadzieję, że nie jesteś sędzią lub prokuratorem i Twoje poglądy nie przełożą na rozstrzygnięcia spraw karnych.

    Odpowiedz
  • H(2014-12-17 08:53) Zgłoś naruszenie 20

    Autor zapomniał dodać, że wg. wyroku SN broniący się nie ma obowiązku uciekać, bo nie można go zmuszać do takiego zachowania. Owszem ucieczka czasami kończy atak, ale w innych przepadkach jest albo niemożliwa albo wręcz wyzwaniem dla agresora.

    Odpowiedz
  • Bil Joe(2014-12-17 00:00) Zgłoś naruszenie 10

    Źródłem mocy wojownika jest umysł, w tym perswazja ...czym wiecej ćwiczysz tym masz większe możliwości korzystania z potęgi umysłu...Uczyć się, uczyć i uczyć Towarzysz Lenin czyli Ćwiczyć sztuki walki...

    Odpowiedz
  • Desperat .(2014-12-16 20:32) Zgłoś naruszenie 80

    lepiej wąchać kwiatki za kratki niż od spodu

    Odpowiedz
  • vox.stricte.rationis@gmail.com(2014-12-15 10:18) Zgłoś naruszenie 00

    Podczas ataku nie ma czasu na rozrysowanie diagramu ataku i skuteczną ocenę, czy ktoś chce zabić czy tylko zgwałcić, oraz, czy jeśli uderzę raz broniąc się, to napastnikt odpuści czy odsunie się, wyjmie nóż i mnie potnie Dlatego zaatakowany uderzę trzy razy, żeby mieć pewność, że jak się odwrócę do ucieczki, to nie dostanę nożem w plecy.. I ocena sądowa powinna to uwzględniać

    Odpowiedz
  • vox.stricte.rationis@gmail.com(2014-12-15 10:09) Zgłoś naruszenie 00

    ... - interpretując prawo tak jak Ty i sądy niestety dochodzimy do sytuacji w której można komuś wchodzić do domu w celu kradzieży "do skutku". Drzwi lub okno otwarte - wchodzę i jak nikt nie pilnuje - kradnę. Jak pilnuje - mówię Przepraszam i wracam jutro.

    Odpowiedz
  • ad 15(2014-12-15 09:00) Zgłoś naruszenie 00

    ad. 15 - cały czas piszesz o tym jak jest, a ponieważ tak jest, to nie może być inaczej. Oczywiście, że uprościłem i ironizowałem. Ale zasady powinny być jasne. Natomiast w tej chwili (przy takiej sprawie), praca prawnika z każdej strony - czy obrońcy, czy prokuratora, czy sędziego to niejednokrotnie publicystyka i uznaniowość w czystej postaci i nic więcej. Jak to łatwo ocenić przy biurku, przecież wloty pocisków są za blisko (sic!) - chciał go zabić. No to jest właśnie ten osobliwy sposób myślenia.

    Odpowiedz
  • ww(2014-12-14 16:05) Zgłoś naruszenie 00

    Byłem kiedyś na imieninach. Była też młoda dziewczyna dwa lata po studiach prawniczych. Jej mąż był sędzią od kilku lat. Opowiadała ciotce, że muszą już iść, bo kupują dom z dużym terenem (las itd). Dopiero kupiliście dom i dwa samochody, za co? Ciociu, przestępca da każdą kasę, żeby go nie wsadzić. Poszkodowany nic, bo nic nie ma, ani nie grozi mu wyrok. Więc trzeba tak działać, żeby było na kolejne wczasy na Karaibach czy nowy samochód. Daj Bóg, aby takie myślenie nie było normą u naszych adwokatów, rokuratorów i sędziów! Bo często wszyscy widząc przestępstwo odwracamy się i zwiewamy, zamiast pomóc.

    Odpowiedz
  • ghtegeat(2014-12-13 21:08) Zgłoś naruszenie 60

    Innymi słowy: w Polsce zawsze jest być lepiej złodziejem i bandytą. Na uczciwych ludziach prokuratorzy i urzędnicy zdobywają premie.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • asd(2014-12-13 15:08) Zgłoś naruszenie 00

    Dborze wszytko fajnie, ladnie wytłumaczone przez "..." i " logika w prawie nie funkcjonuje" a takze innych. Pytanie co do okolicznosci, czy zldzoei i bandyta ktory nas zaatakowal albo probowal okrasc nie zrobi tego ponownie jak sytuacja stanie sie dla niego korzystna? Przykladowo z ranieniem nozem rabusia czy jak nie ucieknie z posesji to nie wroci jutro albo pojutrze w koncu go nikt nie zlapal wiec czy mentalnosc zlodzieja nie jest taka ze bwedzie ponawial swoje zachowanie az go zlapia? Czy ktos kto nas napada przestanie jesli go doepchniemy? albo zagrozimy czy moze przestanie dopiero jak skrecimy mu noge, reke albo dostanie tak w pysk ze mozg mu powie ze lepiej jednak nie pchac sie z lapami. Moze znacznie lepsza wykladnia jest amerykanskie prawo ktore pozwala na zwyczajne powalenie napastnika i obezwladnienie do stopnia nieszkodliwosci. Tam policja pakuje w napastnika caly magazynek a u nas uzycie jednego naboje oznacza wielkie protesty lewackich dziennikarzy. Tam wejsce na czyjąś posesje jest rownoznaczne z porzuceniem swoich praw. Dlaczeog u nas w kazdym lacznie ze wszsytkim prawnikami i sedziami pokutuje milosierdzie dla napastnika a nie dla ofirary. Wszyscy przejmuja sie tym ktory wyrzadzil szkode bo mozna mu zlamac jego poparane zycie a nie tym komu odebral zycie lub zdrowie? Dlaczego zawsze jest tak ze pijani, nacpani, bogaci, bandyci i zlodzieje sa tak chetnie bronienie przez sady i prawnikow a ich czynu miłosiernie wybaczane. Swiadczy o tym wiele absurdalnych wyrokow i ciagle nie zmienione prawo stojace po stronie napastnika

    Odpowiedz
  • 11. (ad. 10)(2014-12-12 23:07) Zgłoś naruszenie 00

    To oczywiste. Problem leży jednak w tym, że ty piszesz o tym jak jest (uregulowane w prawie), natomiast inni (intuicyjnie) jak być powinno. Jeżeli złodziej włamał się do tegoż domu, to niezależnie od tego, czy następnie atakował, czy uciekał, powinien być świadomy, że właściciel ma prawo go zastrzelić. To oczywiście lekka ironia, ale aktualnie może liczyć na to, że w razie czego sobie wyjdę i g... mi zrobią.

    Odpowiedz
  • smok(2014-12-12 09:45) Zgłoś naruszenie 10

    Zamiast sztuk walki lepiej trenujcie bieganie:)

    Odpowiedz
  • logika w prawie nie funkcjonuje(2014-12-12 09:14) Zgłoś naruszenie 40

    Człowiek uczciwy ma w tym kraju przeciwko sobie:
    1) przestępcę
    2) aparat wymiaru """sprawiedliwości"""
    Napastnik-psychopata niewiele sobie robi z prawa ale pod ochronne skrzydełka tego prawa zaraz się schowa, jak tylko przebieg napaści przybierze inny scenariusz niż sobie zakładał. A przyjmują go pod te skrzydła teoretycy-problemiści, którzy niewiele przejmują się prawidłowością funkcjonowania społeczeństwa, za to lubujący się w teoretyczno-prawnych banialukach. Tacy co to uważają, że każdy nawet najjaśniejszy przepis powinien być interpretowany, a wykładnia celowościowa (oczywiście oni ten cel ustalają) może sobie dowolnie uchylać literalne brzmienie normy. Prowadzi to do efektu polegającego na tym, że społeczeństwo przestaje funkcjonować prawidłowo. Ofiara, boi się bronić. Świadkowie napaści boją się przychodzić z pomocą. Całe państwo staje się dysfunkcyjnym aparatem terroru nad ludźmi porządnymi.
    Mechanizmy społeczne muszą być proste. Napastnik, przez sam fakt napaści powinien pozbawiać się ochrony społeczeństwa i zostać SAM. Kto wchodzi do cudzego domu nocą albo z narzędziami do włamania - zostaje wyjęty spod prawa i cokolwiek się stanie powinien być pozbawiony ochrony prawnej. Kto atakuje drugiego niebezpiecznym narzędziem - zostaje przez ten fakt wyjęty spod prawa na czas trwania napaści. To są proste sprawdzone od tysiącleci mechanizmy. Działały nawet wtedy gdy nie było policji, prokuratury i sądów.
    Prawo powszechnie musi być proste, bo musi je zrozumieć zarówno tępy przestępca jaki i niezbyt rozgarnięty obywatel.

    Odpowiedz
  • kulad(2014-12-12 07:24) Zgłoś naruszenie 00

    Lepiej stać na sali sądowej niż leżeć dwa metry pod ziemią. Jak walczysz o życie trzeba wygrać

    Odpowiedz
  • Paweł Ziółkowski(2014-12-11 20:12) Zgłoś naruszenie 40

    Temat narodził się w szatni po treningu, a myślą przewodnią było racjonalne i rozsądne podejście do tematu. Jako postscriptum dodam, że prawo bynajmniej nie chroni przestępców - prawo daje możliwość obrony. To "stróże" prawa (cudzysłów zamierzony) sprawiają, że napastnik jest w lepszej sytuacji niż ofiara (potencjalna ofiara, a nie ofiara, czyli nieudacznik). Na zajęciach z kryminologii (ile to lat temu było???) wykładowca upatrywał tego problemu w sfeminizowaniu sądów. Jego zdaniem dziewczyny "nie lutują się łopatkami w piaskownicy", "nie tryskają testosteronem", a tym samym nie potrafią poprawnie ocenić granic obrony koniecznej. Po latach stwierdzam, że nie miał racji. Problemem tak naprawdę nie są sądy, tylko "męska" policja i prokuratura (przepraszam wszystkie policjantki i prokuratorki, ale w odczuciu społecznym te zawody są bardziej męskie). poza tym znam wiele Pań, które ćwiczą i potrafią walczyć. Pozostaje "lutowanie się łopatką"... I tu muszę mu przyznać rację... Jakim cudem ktoś, kto nigdy nie brał udziału w bójce... ba - nie miał na rękach rękawic- ma prawidłowo określić granice obrony koniecznej. Powołanie biegłego kosztuje, a tu jest "prosta sprawa", czyli "winny ten, co pobił". A że pobił, bo się bronił, bo został zaatakowany - przecież to "nieistotne". Dla jasności to zasłyszane cytaty. Ja cały czas bronię tezy, że to napastnik ryzykuje, a nie ten, co się broni.

    Odpowiedz
  • Alis(2014-12-11 09:34) Zgłoś naruszenie 00

    *abstrahując

    Odpowiedz
  • Alis(2014-12-11 09:09) Zgłoś naruszenie 00

    Abstrachują już od meritum spraw, dobrze napisany artykuł! :)

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane