Wyraził on nadzieję, że Sejm tej kadencji zdoła uchwalić ustawę o biegłych sądowych, przygotowaną w resorcie sprawiedliwości. Do końca listopada trwają konsultacje społeczne nad tym projektem. Potem ma on trafić do konsultacji międzyresortowych i na forum rządu.
Reklama

Dziś - jak mówił posłom Hajduk - zasady funkcjonowania biegłych sądowych są uregulowane w kilku ustawach: Prawie o ustroju sądów, Kodeksach: postępowania karnego i cywilnego oraz w rozporządzeniu MS o zasadach przeprowadzania dowodu z opinii biegłego i rozporządzeniach dotyczących stawek wynagrodzenia biegłych i taryf zryczałtowanych.

Hajduk podał, że na wrzesień 2014 r. przy wszystkich 45 sądach okręgowych w Polsce było zarejestrowanych 17 tys. 597 biegłych - ale liczba ta nie odpowiada faktycznej liczbie biegłych, bo można być biegłym przy kilku sądach lub jedna osoba jest biegłym kilku specjalności.

"Listy biegłych nie mają ujednoliconego wzoru i nazewnictwa, co nie odpowiada współczesnym warunkom. Niewystarczający jest też system oceny kwalifikacji biegłych, co powinien robić prezes sądu okręgowego. Ograniczone możliwości Skarbu Państwa i niewystarczająca liczba specjalistów uniemożliwia wymiarowi sprawiedliwości zapewnienie korpusu biegłych" - mówił wiceminister, przypominając, że od 2006 r. resort próbuje zaradzić tej kwestii.

MS już kilkakrotnie przygotowywało projekty jednolitej ustawy o biegłych. W 2007 r. rząd skierował projekt do Sejmu, ale nie udało się go uchwalić, bo Sejm skrócił swą kadencję. Założenia do kolejnej ustawy resort przedłożył rządowi w czerwcu 2012 r. - ale uwagi ministerstwa finansów podały w wątpliwość możliwości podniesienia wynagrodzeń biegłych i rząd projektu nie przyjął.

Teraz trwają konsultacje nad kolejnym projektem, całościowo regulującym zasady działania biegłych, ale pomijającym kwestie ich wynagrodzeń. "Mam nadzieję, że ustawę uda się uchwalić w tej kadencji" - dodał.

Komentując słowa ministra Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska (SLD) uznała, że skala patologii w środowisku biegłych, jest przerażająca. Przyznała, że prowadzący listę biegłych prezes sądu w obecnym stanie prawnym "w zasadzie nie ma wyjścia" i musi wpisać na listę chętną osobę w wieku co najmniej 25 lat, choćby nawet mającą jedynie ukończone podyplomowe studia podrzędnej uczelni. "Dobry ekspert przecież musi kosztować. A pamiętajmy, co nas czeka w przyszłym roku, gdy wejdzie w życie nowa, kontradyktoryjna procedura karna i to strona procesu będzie mogła powoływać swoich biegłych - a im jest się bogatszym, tym droższego biegłego można będzie powołać" - dodała.

Odpowiadając na to, Hajduk uspokajał, że także i dziś sądy w sprawach karnych i cywilnych mogą otrzymywać "opinie prywatne" od stron procesowych i wiedzą, jak z nimi postępować. "Także nie obawiałbym się tutaj za bardzo" - dodał.

Również Marek Sadowski z Prokuratury Generalnej podkreślił, że biegli są "instrumentem o kapitalnej doniosłości" również dla prokuratury. "W 2013 r. na 1,1 mln spraw na opinie biegłych wydano 113 mln zł. To pokazuje, jakie koszty z postępowania karnego przygotowawczego ponosi Skarb Państwa - i są to wydatki, których się nie refunduje" - wskazał. Według niego, większość opinii biegłych to opinie lekarskie.

"Cieszy fakt, że dojdzie wreszcie do zbudowania centralnej listy biegłych sądowych. Czekamy, panie ministrze, na projekt" - powiedziała przewodnicząca komisji Stanisława Prządka (SLD).

Barbara Grabowska-Moroz z HFPC, zgadzając się z wypowiedzią Sekuły-Szmajdzińskiej, podkreśliła, że Fundacja razem z Polską Radą Biznesu opracowali raport o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu biegłych sądowych. Jak dodała, szkoda, że na posiedzenie komisji nie zaproszono przedstawicieli biegłych, którzy mogliby dostarczyć więcej informacji o problemach. Sejmowa komisja, a także Prokuratura Generalna, wyraziły zainteresowanie raportem, który Fundacja ma im przekazać do zapoznania się.