Prokurator generalny przekonuje, że tabliczki z napisem „Dotyczy także niepełnosprawnych” znoszące ich przywileje naruszają konstytucję.
ikona lupy />
Inwalida na drodze / Dziennik Gazeta Prawna
Przepisy ruchu drogowego traktują niepełnosprawnych z ograniczoną sprawnością ruchową, a także kierowców przewożących takie osoby, wyjątkowo. Po wyrobieniu karty parkingowej zyskują oni przywilej nie tylko korzystania ze specjalnych, przeznaczonych dla nich miejsc postojowych, lecz także prawo do niestosowania się do niektórych znaków dotyczących zakazu ruchu lub postoju (patrz ramka).
Furtka dla obejścia przywilejów
Prawo przewiduje jednak furtkę w postaci umieszczenia pod takimi znakami dodatkowej tabliczki z napisem „Dotyczy także niepełnosprawnych”. Przepis, który to dopuszcza, znajduje się w załączniku do rozporządzenia ministra infrastruktury w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (Dz.U. z 2003 r. nr 220, poz. 2181 ze zm). Zgodnie z punktem 3.1.2. załącznika nr 1 do tego rozporządzenia zarządca drogi może umieścić taką tabliczkę, „jeżeli warunki lokalne uzasadniają ujęcie zakazami wynikającymi z tych znaków również uprawnione osoby niepełnosprawne o obniżonej sprawności ruchowej”.
Rzecznik praw obywatelskich od dawna zwracał uwagę, że przepis ten przez zarządców dróg jest nadużywany, i kierował pisma w tej sprawie do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej. W końcu RPO skierował do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niezgodności tego przepisu z konstytucją. Zdaniem RPO przepisy pozwalające na umieszczanie pod znakami takich tabliczek de facto znoszą uprawnienie posiadaczy kart parkingowych, przyznane przez ustawodawcę na podstawie art. 8 ust. 1 ustawy prawo o ruchu drogowym (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1137 ze zm.).
– Wskazane regulacje stoją zatem w sprzeczności z unormowaniami ustawowymi. W związku z powyższym ujawnia się istotny z punktu widzenia praw jednostki problem, czy ustawodawca przekazał ministrowi infrastruktury kompetencję do uzupełniania i zmodyfikowania w drodze aktu wykonawczego przepisów rangi ustawowej, które przyznają osobom niepełnosprawnym uprawnienia do niestosowania się do niektórych znaków zakazu – zauważa Stanisław Trociuk, zastępca RPO.
Także prokurator generalny w przedstawionym właśnie stanowisku jest zdania, że doszło do przekroczenia delegacji ustawowej.
– Zaskarżone rozporządzenie nie spełnia konstytucyjnego warunku jego wydania na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i nie służy w tym zakresie jej wykonaniu – argumentuje Robert Hernand, zastępca prokuratora generalnego.
Tymczasem z art. 89 ust. 1 i art. 92 konstytucji, a także z wywodzonej z art. 2 zasady demokratycznego państwa prawnego wynika, że w systemie prawa powszechnie obowiązującego nie może pojawić się żadna regulacja podustawowa, która nie służy wykonaniu ustawy.
Znak, który nie jest znakiem
Zarówno RPO, jak i prokurator generalny podkreślają też, że w myśl obecnych przepisów trudno uznać tabliczkę z napisem „Dotyczy także niepełnosprawnych” za znak drogowy. Tabliczka taka nie jest przewidziana w rozporządzeniu o znakach i sygnałach drogowych, tylko w załączniku do rozporządzenia regulującego szczegółowe warunki techniczne dla tych znaków. „Przepisy rozporządzenia określające zasady stosowania przedmiotowej tabliczki są więc sprzeczne z konstytucją, bowiem wprowadzają możliwość ograniczania prawa obywateli do korzystania z dobra publicznego, jakim jest droga, za pomocą znaku, który nie jest znakiem drogowym obowiązującym w ruchu drogowym” – czytamy we wniosku RPO do trybunału.
Nawet jeśli TK podzieli zdanie RPO oraz PG i uzna przepisy o tabliczkach za niezgodne z ustawą zasadniczą, to ta niekonstytucyjność wynikać będzie raczej z przyczyn formalnych. Nie będzie jeszcze oznaczać, że sama możliwość wyłączenia przywileju dla niepełnosprawnych jest sprzeczna z konstytucją. Ministerstwo Infrastruktury zwraca uwagę, że przyczyną wprowadzenia do organizacji ruchu zakazów określonych znakami: B-l, B-3, B-3a, B-4, B-10, B-35, B-37, B-38 i B-39, do których nie muszą stosować się niepełnosprawni, może być m.in. prowadzenie robót na pasie drogowym, zły stan techniczny jezdni zagrażający bezpieczeństwu ruchu czy też przeznaczenie drogi do innych celów niż ruch pojazdów. Resort zwraca uwagę, że w niektórych przypadkach korzystanie z drogi wyłączonej z ruchu może spowodować zagrożenie zdrowia bądź życia. Zatem w takich sytuacjach stosowanie przez zarządców dróg tabliczki obligującej do stosowania się do znaków zakazu także niepełnosprawnych leży w ich interesie.
Dlatego ministerstwo już zapowiedziało, że przy najbliższej okazji znowelizuje rozporządzenie w taki sposób, aby nie rodziło zarzutu o przekroczenie delegacji ustawowej, jednocześnie pozostawiając możliwość instalowania tabliczek.
Piotr Pawłowski, prezes stowarzyszenia Integracja, nie ma wątpliwości, że w sytuacjach wskazanych przez Ministerstwo Infrastruktury znaki zakazu powinny dotyczyć także niepełnosprawnych.
– Kłopot polega na tym, że w praktyce tabliczki wyłączające te przywileje pojawiają się w miejscach, gdzie żadne niebezpieczeństwo nie istnieje. Wynika to z widzimisię zarządców dróg, szczególnie lokalnych, a najgorsze jest to, że nikt nie weryfikuje zasadności wprowadzenia takiej organizacji ruchu – przekonuje Piotr Pawłowski, który sam porusza się na wózku i wielokrotnie spotkał się kuriozalnymi zakazami dla niepełnosprawnych.
Z kolei prof. Ryszard Stefański, prawnik specjalizujący się w ruchu drogowym, zwraca uwagę, że jest to konsekwencja zwolnienia zarządców dróg lokalnych z obowiązku sporządzania projektu organizacji ruchu, który miałby zatwierdzać inżynier ruchu.