Reklama
– Dobrze, że postulat branży został wzięty pod uwagę. Od 2017 r. mówimy o tym, by udostępnić zakładom ubezpieczeń informacje o punktach karnych, co pozwoli na dokładniejszą ocenę ryzyka poszczególnych klientów – tak Łukasz Kulisiewicz, ekspert Polskiej Izby Ubezpieczeń, komentuje rządową propozycję zmian w prawie o ruchu drogowym. Szczegóły nie są jeszcze znane, wiadomo jednak, że planowane jest wprowadzenie przepisu, który uzależniałby wysokość stawki obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej kierowców od liczby „zdobytych” przez nich punktów karnych.
– Wiele krajów Europy Zachodniej od dawna wykorzystuje informacje o wykroczeniach drogowych do szacowania ryzyka i w konsekwencji różnicowania stawek o nawet kilkadziesiąt procent. Cieszy nas, że również Polska dołączy do tego grona. Niewątpliwie przełoży się to na lepsze dopasowanie stawek do ryzyka – mówi Monika Leżyńska, dyrektor zarządzający pionu rozwiązań dla klienta detalicznego w firmie Uniqa.
Celują w tym kraje anglosaskie, w Europie Wielka Brytania czy Irlandia. Najwięcej doświadczeń z tego typu informacjami pozyskiwanymi przez ubezpieczycieli mają firmy ze Stanów Zjednoczonych i Kanady.

Reklama
Sprawa nie będzie jednak prosta. – Przydałaby się możliwość uzyskiwania informacji nie tylko o liczbie punktów karnych, ale też o podstawie ich przyznania. Inne znaczenie dla bezpieczeństwa w ruchu drogowym ma np. wyprzedzanie przed przejściem dla pieszych czy przekraczanie prędkości, a inne parkowanie w miejscu niedozwolonym – podkreśla Andrzej Kiciński, zastępca rzecznika finansowego.
Zgadza się z tym Monika Leżyńska. – Informacja o rodzaju wykroczeń zdecydowanie pozwoliłaby na faktyczne karanie piratów drogowych za zbyt dużą prędkość, ale niekoniecznie takie samo podejście dla źle parkujących. Drugim minusem punktów karnych jest ich stosunkowo krótka pamięć i to, że klienci ze sporadycznymi punktami karnymi, ale pechowo złapanymi w ostatnim okresie, będą traktowani tak samo jak ci łapiący punkty rok w rok – analizuje Monika Leżyńska.
Dokładniejsza ocena ryzyka może przełożyć się na większe zróżnicowanie cen dla kierowców. – W wyliczaniu stawek OC każdy zakład ubezpieczeń stosuje własną politykę. Zmiana może mieć wpływ na poziomy taryfikacji, ale jaka będzie skala – na tym etapie trudno o szacunki – mówi Kulisiewicz. Trzeba podkreślić, że my mamy w dalszym ciągu bardzo tanie ubezpieczenia. Średnia składka za OC to poniżej 500 zł, a sumy gwarancyjne to 5,2 mln euro za zdarzenie na osobie i 1,05 mln euro za szkodę majątkową. Biorąc to pod uwagę, myślę, że ci, którzy nie będą mieli punktów karnych, mogą raczej liczyć na utrzymanie dotychczasowych cen – uzasadnia Łukasz Kulisiewicz.
– Na pewno recydywiści mogą liczyć na co najmniej kilkudziesięcioprocentowe wzrosty, klienci sporadycznie łapiący punkty raczej nie odczują znacząco zmiany, może maksymalnie do 5 proc. wzrostu – ocenia Monika Leżyńska.
Dodatkowy problem polega na tym, że punkty karne pokazują kierowców przyłapanych na wykroczeniu, a nie wszystkich, którzy je popełniają. Może się okazać, że sama informacja o punktach nie ma dużego związku z poziomem ryzyka konkretnego kierowcy.
Andrzej Kiciński zwraca uwagę na jeszcze inne ograniczenia samego pomysłu z punktami. Według niego należy pomyśleć o zmianie modelu ubezpieczeń OC. – Żeby pomysł odniósł pożądany skutek w postaci bardziej ostrożnej jazdy kierowców, stworzony system powinien być szczelny. A to zapewniłoby tylko przypisanie OC komunikacyjnego do danej osoby – kierowcy, a nie pojazdu, jak ma to miejsce obecnie. Przypisanie OC do danej osoby ułatwiłoby kalkulowanie składki dla konkretnego kierowcy i sankcjonowanie wyższymi składkami zarówno powodowanie wypadków komunikacyjnych, jak i przekraczanie przepisów – wskazuje.
Dotyczy to również usług car-sharingowych. – W tym modelu przypisanie OC do danego kierowcy jest również dobrym rozwiązaniem. Wówczas wynajmujący łamiący przepisy czy powodujący wypadki będzie płacił więcej za swoje OC, komunikacyjne. W skrajnym przypadku osoba, która nie będzie miała OC np. ze względu na wysokie stawki, po prostu nie będzie miała możliwości wynajmu auta. Dziś, owszem, szkoda spowodowana przez taką osobę jest odnotowywana w bazie UFG. Ale dopóki nie kupi sobie ona auta i nie będzie chciała zawrzeć OC komunikacyjnego, to nie odczuwa negatywnych skutków finansowych spowodowania wypadku – zaznacza Kiciński.