Reklama

W sprawie chodziło o złamanie kwarantanny. Sąd był zdania, że taka notatka, o ile da początek postępowaniu o ukaranie przez sanepid, tak nie może być jedynym środkiem dowodowym.

Według notatki policji kobieta złamała obowiązek kwarantanny, w związku z wystąpieniem stanu epidemii, po przekroczeniu granicy państwowej w celu udania się do swojego miejsca zamieszkania lub pobytu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Funkcjonariusze postanowili skontrolować turystkę w jej domu. Jednak gdy dotarli na posesję stwierdzili, że ta kontaktuje się bezpośrednio z sąsiadką. Policjanci odnotowali iż doszło do naruszenia obowiązków określonych w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. z 2020 r., poz. 792 ze zm.). O sytuacji powiadomili sanepid.

Powiatowy Inspektor Sanitarny, posiłkując się również wskazanymi przepisami, nałożył na kobietę karę pieniężną w wysokości 5 tys. zł. PIS ocenił notatkę policji jako dokument wiarygodny, rzetelny i stanowiący istotne, kluczowe źródło do ustalenia stanu faktycznego.

Zbyt wysoka kara

Reklama

Kobieta odwołała się do Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego. Tłumaczyła że zadzwoniła do sąsiadki aby ta przyszła i dokonała w jej imieniu wpłaty na rachunek bankowy pieniędzy na mszę i kwiaty, gdyż w czasie kwarantanny zmarł szwagier i nie mogła pojechać na pogrzeb. Dodała, że nie została poinformowana o konieczności odbycia kwarantanny po przekroczeniu granicy, ale jeśli ma ponieść kare to nie tak wysoką. Musi ponieść duże koszty związane z zalaniem domu. Na co dzień sporo wydaje na opiekę nad niepełnosprawnym bratem.

WIS stwierdził, że kara wciąż była zasadna, bo obecność osoby trzeciej w miejscu kwarantanny, bez względu na cel takiej obecności, jest naruszeniem obowiązku poddania się kwarantannie. Obniżył jednak jej wysokość decyzją do kwoty 3 tys. zł.

Kobieta poskarżyła się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie, tym razem żądając uniewinnienia. Jako, że zapłaciła 5 tys. od razu po pierwszej decyzji, zażądała jej zwrotu.

Notatka to nie protokół

6 czerwca 2021 r. WSA w Krakowie uchylił obie decyzje administracji. Sąd nie zakwestionował faktu załamania kwarantanny ale wypunktował poważne błędy proceduralne sanepidu. Sąd orzekł, iż rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. z 2020 r., poz. 792) stanowiące podstawę do zdekodowania normy nakazującej obywatelowi poddaniu się kwarantannie po przekroczeniu granicy Rzeczypospolitej Polskiej - - zostało wydane z naruszeniem wskazanych powyżej zasad. Tym samym nie mogło być podstawą do ukarania.

Naruszało ono zarówno przepisy upoważniające do jego wydania, jak również art. 92 ust. 1 Konstytucji RP. Rozporządzenie nie wykonuje ustawy, lecz uzupełnia ją o treści, których w tej ustawie nie ma.

Sąd orzekł również, że notatka urzędowa przekazana organowi pierwszej instancji nie mogła stanowić wyłącznej podstawy faktycznej wydania decyzji administracyjnej nakładającej na skarżącą karę pieniężną w tej sprawie. Treść notatki sama w sobie nie korzysta bowiem z mocy dowodowej, o której mowa w art. 75 § 1 k.p.a. Nie jest dokumentem urzędowym w rozumieniu Kodeksu postępowania administracyjnego.

Zdaniem WSA funkcjonariusze policji nie są "organami". Nadto okoliczności zawarte w treści notatek powinny zostać potwierdzone za pomocą innych środków dowodowych. Organ administracji publicznej sporządza zwięzły protokół z każdej czynności postępowania, mającej istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy. Przy czym okoliczność faktyczna może być uznana za udowodnioną, jeżeli strona miała możność wypowiedzenia się co do przeprowadzonych dowodów. Tak jednak się w tej sprawie nie stało.

Wyrok WSA w Krakowie, sygn. III SA/Kr 1138/20