Reklama

Jak podkreślił UKE w informacji na swojej stronie internetowej, w przypadku śmierci klienta umowa o świadczenie usług wygasa. Jednak, by tak się stało, dostawca usług musi zostać o śmierci abonenta poinformowany. W tym celu bliscy muszą dostarczyć dostawcy rezygnację z usług z powodu śmierci abonenta wraz z aktem zgonu. Dokumenty można złożyć w punkcie obsługi klienta lub wysłać pocztą listem poleconym. Pismo powinno zawierać dane abonenta: imię i nazwisko, numer/numery telefonu, numer konta albo inne dane pozwalające na identyfikację klienta w systemie.

Urząd przypomniał, że można przejąć numer telefonu po osobie zmarłej lub kontynuować korzystanie z usług, trzeba tylko złożyć wniosek o wykonanie cesji umowy. "Cesja jest przeniesieniem praw i obowiązków wynikających z umowy na osobę trzecią. Przekazanie usług zazwyczaj odbywa się na dotychczasowych warunkach. Może się jednak zdarzyć, że konieczna będzie zmiana oferty. Wówczas dostawca ustali z nowym klientem warunki świadczenia usług" - poinformował UKE.

Według Urzędu, u większości dostawców cesja usług po śmierci abonenta jest bezpłatna i wystarczy wypełnienie formularza udostępnianego przez operatora lub pismo/wniosek i kopia aktu zgonu. Nie zawsze cesja jest możliwa i nie wszystkich usług dotyczy. Warunki trzeba sprawdzić u danego dostawcy usług.

Jak zauważono w informacji Urzędu, dość często zdarza się, że członkowie rodziny nie przepisują numeru na siebie, nie informują dostawcy o śmierci abonenta, tylko korzystają z usług i opłacają faktury. Urząd wskazał jednak, że taka forma sprawdza się do czasu, kiedy np. trzeba złożyć reklamację czy zgłosić awarię itd. Uprawnienia przysługują bowiem abonentowi i dostawca może odmówić rozpatrzenia reklamacji, jeśli nie zgłosi jej abonent.

Reklama

Jeśli chodzi o koszty, to Urząd zaznaczył, że dostawca usług nie nalicza kary umownej za przedterminowe rozwiązanie umowy z powodu śmierci abonenta. Jednak spadkobiercy są zobowiązani do uregulowania należności, które powstały do dnia rozwiązania umowy. Pza tym, często abonenci poza umową o świadczenie usług telekomunikacyjnych zawierają również umowy ratalne na urządzenia, np. smartfon, laptop czy smartwatch. Nieregulowane raty za telefon czy inny sprzęt powinny zostać opłacone przez spadkobierców.

Urząd podał na swojej stronie także przykłady, jak do spraw spłacania należności podchodzą poszczególni operatorzy. Według UKE, jeśli chodzi o Orange, to w przypadku usług mobilnych należy uregulować należności z tytułu sprzętu zakupionego przez klienta na raty (aktywne plany ratalne są zrywane w związku z tym należy spłacić całą kwotę). Istnieje możliwość "przekazania" planów ratalnych za sprzęt innej osobie w przypadku złożenia dyspozycji związanej z przekazaniem usług. Dla usług stacjonarnych konieczny jest zwrot do salonu sprzętu dzierżawionego od Orange. Spółka ma prawo dochodzić zwrotu sprzętu lub zapłaty jego równowartości.

Zdaniem Urzędu, prokonsumencką postawą wyróżnia się Play. Spółka w przypadku śmierci abonenta rozwiązuje umowę ratalną, a spadkobiercy nie muszą spłacać rat za telefon, poza ratami wystawionymi przed śmiercią abonenta, które nie zostały spłacone. W przypadku internetu stacjonarnego, urządzenie użyczone należy zwrócić.

UKE podkreślił, że procedury i podejście dostawców różnią się, dlatego kwestie związane ze spłatą rat za urządzenie należy sprawdzić bezpośrednio u dostawcy usług, z którym abonent miał zawartą umowę. Trzeba zwrócić uwagę, czy operator przewiduje możliwość zwrotu telefonu, czy dostawca wstrzymuje obowiązek ratalny/windykację na czas postępowania spadkowego, co dzieje się w przypadku, gdy jest kilku spadkobierców, czy dostawca usług przewiduje możliwość umorzenia zobowiązania wynikającego z umowy ratalnej oraz czy operator wprowadza blokadę IMEI, jeśli telefon nie jest terminowo spłacany.

Urząd zaznaczył, że odpowiedź na ostatnie pytanie jest istotna, gdy chcemy korzystać z telefonu, albo np. go sprzedać. "Różnie to bywa z fantami po osobie zmarłej. Nie jest rzadkością, że zanim zostanie przeprowadzone postępowanie spadkowe, to wartościowe rzeczy trafiają do lombardu czy na serwisy sprzedażowe. Kupno urządzenia z drugiej ręki jest obarczone ryzykiem. Kupujesz smartfona w lombardzie albo od +znajomego+, a po kilku dniach okazuje się, że telefon przestaje działać, bo operator zablokował go z powodu nieopłaconych rat" - przestrzegł UKE. (PAP)

autorka: Małgorzata Werner-Woś

mww/ skr/