Reklama
Sądy krajowe skazały D.M. na karę dwóch lat pozbawienia wolności i konfiskatę prawa jazdy na pięć lat. Za okoliczność łagodzącą uznano stan psychiczny sprawcy i to, że nie był wcześniej karany. Po usłyszeniu wyroku D.M. uchylał się przez rok od odbycia kary.
W skardze do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, powołując się na art. 2 konwencji (prawo do życia), Smiljanic i inni – bliscy ofiary – twierdzili, że brak szybkiej reakcji i skutecznego egzekwowania przepisów ruchu drogowego wobec D.M. doprowadziły do spowodowania przez niego kolejnego wypadku (skarga nr 35983/14).
W wyroku z 25 marca 2021 r. strasburscy sędziowie zbadali w pierwszej kolejności, czy doszło do naruszenia art. 2 konwencji co do meritum, a więc czy władze nie dopełniły pozytywnego obowiązku ochrony życia obywatela poprzez skuteczniejsze stosowanie przepisów o ruchu drogowym wobec sprawcy. Jak zauważono w uzasadnieniu wyroku, sprawca miał na koncie 32 przewinienia drogowe, w tym jazdę po pijanemu. Pomimo to władze nie podjęły kroków w celu odebrania mu prawa jazdy. Wielokrotne zaniedbania władz krajowych na różnych szczeblach (niepodejmowanie odpowiednich środków przeciwko ciągłemu bezprawnemu zachowaniu D.M.), a tym samym brak zapewnienia skutecznego funkcjonowania w praktyce środków mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa publicznego i zminimalizowanie liczby wypadków drogowych, wykraczały poza zwykłe zaniechanie. ETPC uznał w związku z tym, że Chorwacja nie wywiązała się z pozytywnego obowiązku wynikającego z art. 2 konwencji.
Trybunał podkreślił, że powaga wypadku wymagała od państwa zaangażowania prawa karnego w celu pociągnięcia sprawcy do odpowiedzialności. ETPC nie kwestionował rzetelności postępowania. Wskazał jednak, że sądy krajowe zastosowały karę mniejszą od minimalnej przewidzianej przez prawo. Zgodnie z k.k. za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym sprawcy groziła kara od 3 do 10 lat. Nie istniały okoliczności uzasadniające zastosowanie niższego jej wymiaru. Dodatkowo władze nie wytłumaczyły, dlaczego sprawca uchylał się przez ponad rok od wykonania kary. Z tych względów uznano naruszenie konwencji również w aspekcie proceduralnym. Skarżącym przyznano łącznie 26 tys. euro zadośćuczynienia.
Zdanie odrębne dołączył polski sędzia Krzysztof Wojtyczek. Skrytykował – jego zdaniem opaczną, sprzeczną z Konwencją wiedeńską o prawie traktatów – wykładnię pozytywnego obowiązku polegającego na ściganiu czynów stanowiących złamanie reguł ruchu drogowego. W części proceduralnej zaś polski sędzia zakwestionował nadmierne mieszanie się w sprawy krajowe przez ETPC, wskazując, że do tej pory unikał on wypowiadania się co do zasadności i proporcjonalności kar stosowanych przez sądy państw członkowskich.