Reklama

W sprawie tej - jak przekazała w poniedziałek PK - do Sądu Najwyższego trafiła skarga nadzwyczajna. "Jak podniesiono w skardze, ustalone w sprawie okoliczności bezsprzecznie wskazują, że już w dacie zainicjowania postępowania o zapłatę, a tym bardziej w dacie wydania kwestionowanego nakazu, pozwany cierpiał na chorobę zaburzającą jego funkcje poznawcze" - zaznaczyła prokuratura.

Postępowanie dotyczy pozwu o zapłatę wystosowanego w 2010 r. przez spółkę skupującą wierzytelności. Dług - około 2,5 tys. zł - pierwotnie wynikał z zawartej przez pozwanego mężczyznę umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych.

Jak przekazała PK w październiku 2010 r. Sąd Rejonowy Lublin-Zachód wydał nakaz zapłaty, który wraz z odpisem pozwu i pouczeniem w sprawie o terminie i sposobie wniesienia ewentualnego sprzeciwu został dostarczony na adres pozwanego mężczyzny i odebrany przez jego matkę. Ponieważ sprzeciw nie został wniesiony, to orzeczenie uprawomocniło się i ruszyło postępowanie egzekucyjne.

Jednak - jak wskazała prokuratura - równolegle przeciwko mężczyźnie Prokuratura Rejonowa w Grudziądzu prowadziła sprawę o niepłacenie alimentów, zakończone skierowaniem aktu oskarżenia w październiku 2011 r. "W toku postępowania sądowego uzyskano zaś opinię, z której wynikało, że mężczyzna w okresie objętym zarzutem, czyli od lipca 2008 r. do września 2011 r. miał całkowicie zniesioną zdolność rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem" - zwróciła uwagę PK.

"Ponadto w czerwcu 2013 r. rodzice pozwanego zainicjowali postępowanie w przedmiocie ubezwłasnowolnienia syna. W toku tego postępowania biegli (...) wskazali, że mężczyzna nie jest w stanie podejmować decyzji i kierować swoim postępowaniem, a z uwagi na chorobę nie jest w stanie zrozumieć korespondencji sądowej. We wrześniu 2014 r. sąd orzekł o ubezwłasnowolnieniu mężczyzny, którego opiekunem prawnym stał się ojciec" - przekazano w komunikacie PK.

W związku z tym - jak w skardze nadzwyczajnej wywodzi PG - mężczyzna w toku całej sprawy o zapłatę "nie miał rozeznania co do swojego postępowania i możliwości kierowania nim i znajdował się w stanie wyłączającym świadome oraz swobodne powzięcie decyzji, a zatem miał całkowicie wyłączoną możliwość samodzielnego i osobistego działania".

"W tej sytuacji nie sposób przyjąć, aby nie doszło do naruszenia gwarancji procesowych pozwanego w postępowaniu, albowiem mężczyzna nie mógł bronić swoich praw, w tym również zaskarżyć wydanego przez sąd nakazu zapłaty, co godzi w konstytucyjne prawo pozwanego do sądu" - podkreśliła PK. Dodatkowo w skardze zwrócono uwagę, że doręczenie nakazu zapłaty powinno nastąpić "do rąk własnych", zaś w tej sprawie tak nie było.

Dlatego, według PG, "gwarancje procesowe pozwanego w postępowaniu miały wymiar jedynie iluzoryczny, albowiem pozwany nie mógł wiedzieć o toczącym się postępowaniu i podjąć w nim obrony podnosząc choćby zarzut przedawnienia, który niewątpliwie w realiach sprawy uznać należy za uzasadniony".

W skardze nadzwyczajnej PG zawnioskował więc o uchylenie orzeczonego nakazu zapłaty i przekazanie sprawy sądowi rejonowemu do ponownego rozpoznania.

Instytucja skargi nadzwyczajnej została wprowadzona ustawą o SN, która weszła w życie w kwietniu 2018 r. Obecnie przewiduje ona m.in. możliwość składania do SN takich skarg na prawomocne wyroki polskich sądów z ostatnich 20 lat. Skargi takie mogą zostać wniesione wyłącznie przez podmioty uprawnione do tego na mocy ustawy - przede wszystkim Prokuratora Generalnego i Rzecznika Praw Obywatelskich, do których obywatele kierują wnioski w takich sprawach. PG złożył już ponad 200 skarg nadzwyczajnych.