Według rzecznika dyscyplinarnego, zbadania wymaga doniesienie tygodnika jakoby mecenas Giertych miał szukać "haków" na znane osoby oraz fragment wypowiedzi mecenasa dla "Gazety Wyborczej", w którym mówi, że co do pewnych kwestii nie jest związany tajemnicą adwokacką. 

Sam Giertych o najnowszych publikacjach "Wprost" wypowiada się bardzo ostro. Uważa, że dziennikarze tygodnika "Wprost" ujawniający nagrania rozmów pochodzących z nielegalnych podsłuchów to grupa przestępcza, a ujawnienie kolejnych taśm to zemsta za doniesienie do prokuratury w tej sprawie.

W najnowszym numerze tygodnika "Wprost" można przeczytać, że były wicepremier chciał stworzyć mechanizm wyłudzenia pieniędzy od najbogatszych Polaków. Rozmowę z Giertychem i dziennikarzem Janem Pińskim nagrał trzy lata temu Piotr Nisztor (dziennikarz, który przyniósł do "Wprost" podsłuchane w warszawskich restauracjach rozmowy polityków). Nisztor utrzymuje, że Giertych chciał odkupić od niego prawa autorskie do książki o Janie Kulczyku by wstrzymać jej publikacje. Twierdzi też, że Giertych zaproponował mu także napisanie kolejnych pozycji, które zawierałyby tak zwane haki na czołówkę biznesmenów. Giertych odpiera te zarzuty mówiąc, że jego propozycja była blefem. 

Rzecznik dyscyplinarny warszawskiej Rady Adwokackiej na podjęcie decyzji o wszczęciu ewentualnego postępowania dyscyplinarnego wobec Giertycha ma 30 dni.