Komendant Główny Policji wydał polecenie, aby podczas kontroli drogowej radiowozy miały włączone koguty. Policjanci skarżą się, że nie mogą wtedy wyłączyć silników, bo rozładują się akumulatory.

Środek miasta, widoczność doskonała, radiowóz stołecznej drogówki zaparkowany zgodnie z przepisami, błyska niebieskimi światłami. – To bez sensu, przecież z tego powodu jesteśmy widoczni z daleka – przyznaje jeden ze stołecznych policjantów. Kierowcy od zawsze pomstowali na ukrytych za krzakami policjantów, więc doskonała widoczność patrolu z daleka na pewno ich ucieszy. Gorzej, gdy przyjrzymy się, w jaki sposób ten postulat transparentności jest realizowany w praktyce.

Długotrwały postój w z włączonymi „bombami” bardzo obciąża akumulator. – Dlatego silnik musi być włączony, bo inaczej byśmy nie zapalili. Czy jest to nieracjonalne? Oczywiście, ale co możemy zrobić, takie jest polecenie naszego komendanta – rozkłada ręce funkcjonariusz.