Dziś sąd II instancji rozpozna apelację w głośnej sprawie przeciwko producentowi środka Kret, którym dziecko zatruło się w supermarkecie. Z wyroku I instancji wynikało, że spełnienie przez przedsiębiorcę wymogów określonych prawnie to za mało
Do tragicznego wypadku, w którym niespełna trzyletnie dziecko zatruło się udrożniaczem do rur w sklepie sieci Netto, doszło w 2010 r. w Stargardzie Szczecińskim. Malec, korzystając z nieuwagi rodziców ściągnął z półki preparat, odkręcił zakrętkę i przechylił butelkę do ust. Z licznymi poparzeniami wewnętrznymi trafił do szpitala. Życie dziecka udało się uratować, ale leczenie i rehabilitacja trwają.
Prokuratura umorzyła wówczas postępowanie, nie decydując się na postawienie zarzutów ani rodzicom, ani pracownikom sklepu, ani producentowi środka. Dowody nie pozwalały na przypisanie komukolwiek winy, choćby nieumyślnej. Także Inspekcja Handlowa w Szczecinie uznała, że nie ma podstaw do wyciągnięcia odpowiedzialności wobec sklepu, z uwagi na to, że nie ma przepisów regulujących zasady ustawiania na półkach towarów niebezpiecznych. I to mimo że każdy tego typu środek zawiera na etykiecie ostrzeżenie, aby przechowywać go w miejscu niedostępnym dla dzieci.