Diagnoza polskiego wymiaru sprawiedliwości oraz propozycje zmian w zakresie jego funkcjonowania to kluczowe punkty w nowym programie PiS przedstawionym 15 lutego na kongresie partyjnym w Warszawie. Sytuacja sądownictwa i prokuratury nakreślona w rozdziale o naprawie państwa to zatrważający obraz kryzysu instytucji przeżartych przez korupcję i nepotyzm, podatnych na polityczne naciski i okupowanych przez nieudolnych urzędników nierzadko uwikłanych w układy towarzysko-biznesowe. Zdaniem autorów programu te liczne patologie są nie tylko skutkiem zaniechania niezbędnych reform, które należało przeprowadzić zaraz na początku transformacji, ale przede wszystkim konsekwencją „nieodpowiedzialnych pseudoreform” przepchniętych przez koalicję PO-PSL przy wsparciu SLD.

Zaradzić tym wszystkim bolączkom mają gruntowne zmiany, które opozycyjna partia zamierza rozpocząć przedstawiając projekt nowej ustawy o prokuraturze. Ma ona doprowadzić do ponownego połączenia funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości, które bezzasadnie – według PiS – rozdzielono w 2010 r. Według partii prokuratura zbyt łatwo ulega dziś presji politycznej przy jednoczesnym braku rzeczywistej kontroli społecznej.

Program przewiduje powrót do hierarchicznego modelu prokuratury, który koalicja PO-PSL zastąpiła - nieudanym zdaniem PiS - modelem korporacyjnym. – To, co proponuje Prawo i Sprawiedliwość to jeden ze znanych już modeli prokuratury jako struktury rządowej. Przypominam, że cztery lata temu rządzący zdecydowali się na model prokuratury, przynajmniej z definicji, niezależnej. Nie wyobrażam sobie, żeby co cztery lata klasa polityczna dokonywała tak gruntownych zmian mówi prokurator Jacek Skała, przewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP.

Reforma PiS zakłada ponadto m.in. zniesienie Krajowej Rady Prokuratury, zgromadzeń prokuratorów i kolegiów prokuratur, a także wzmocnienie indywidualnej odpowiedzialności za wyniki. Dziwi mnie propozycja likwidacji samorządu prokuratorskiego. Już dziś jest on tak rachityczny, że nie odgrywa praktycznie większego znaczenia – komentuje prokurator Skała.

Z drugiej strony partia Jarosława Kaczyńskiego tłumaczy, że należy położyć kres traktowaniu samodzielności prokuratorów w sposób analogiczny do niezawisłości sędziowskiej, gdyż przełożeni powinni mieć wgląd w czynności procesowe prokuratorów oraz możliwość korygowania ich postępowania.

W planach PiS jest również zmiana procedury powoływania prokuratorów. Konkursowy tryb wyłaniania kandydatów ma zostać zachowany, jednak już sam wybór ma być wyłączną kompetencją ministra sprawiedliwości. Ponadto oświadczenia majątkowe prokuratorów i sędziów mają stać się jawne niezależnie od tego, czy zainteresowani wyrażają na to zgodę, czy nie.

Główna opozycyjna partia potwierdza w dokumencie programowym swoje przywiązanie do zasady niezawisłości sędziowskiej, ale jednocześnie zapowiada wprowadzenie szeregu zmian w zakresie funkcjonowania sądownictwa, takich jak ustanowienie dolnej granicy wieku (35 lat) oraz warunku pięciu lat samodzielnej pracy w innym zawodzie prawniczym dla nowo powoływanych sędziów. W rozwiązaniu tym chodzi o to, aby nominacja sędziowska stała się ukoronowaniem prawniczej kariery, a nie, jak to ma miejsce często obecnie, początkiem pierwszej pracy.

W dokumencie możemy przeczytać też znamienny fragment: „Doprowadzimy do likwidacji nepotyzmu w wymiarze sprawiedliwości. Będziemy przeciwdziałać powstaniu rodzinnych klanów w sądach, a także klanów opartych na wykonywaniu zawodów sędziego, prokuratora, adwokata lub radcy prawnego przez osoby powiązane bliskimi więzami rodzinnymi”. Receptą ma być m.in. zmiana składu Krajowej Rady Sądownictwa, obecnie zdominowanej przez sędziów – co, zdaniem PiS, sprzyja promowaniu wąskich korporacyjnych interesów i zamyka drogę krytykom. W opinii partii należy zapewnić właściwą równowagę w radzie pomiędzy sędziami, przedstawicielami władzy ustawodawczej i wykonawczej oraz naukowcami. – To bardzo niesprawiedliwa i populistyczna ocena sposobu działania KRS, podporządkowana wyłącznie interesom partyjnym. KRS stoi na straży niezawisłości sędziowskiej, a politycy PiS chcą ją po prostu zdławićprzekonuje sędzia Waldemar Żurek, członek KRS.

Według zapowiedzi Prawa i Sprawiedliwości pod rządami tej partii minister sprawiedliwości przestanie odpowiadać tylko za sprawy administracyjne sądownictwa, gdyż uzyska realne kompetencje wobec sądów, takie jak prawo wizytacji sądów, badania akt sądowych i skarg na działalność sądów oraz wnoszenia apelacji nadzwyczajnej od każdego prawomocnego orzeczenia, które w jego ocenie jest niezgodne z prawem i dobrem jednostki lub dobrem wspólnym. - Minister sprawiedliwości pozostaje politykiem i jego podstawowym celem zawsze będzie słupek wyborczy. Kierowany przez niego resort z pewnością będzie na bieżąco monitorował głośne sprawy. Dlatego jestem przekonany, że dublowanie kasacji pod inną nazwą będzie nie tyle oparte na przepisach prawa, co na oczekiwaniach społecznych. Rodzi to bardzo poważne zagrożenie dla niezawisłości sędziowskiej w orzekaniu podkreśla sędzia Rafał Puchalski. Co więcej, w jego opinii tzw. apelacja nadzwyczajna doprowadziłaby do dalszego rozbudowania i tak rozrośniętej w Polsce instancyjności, która stanowi jedną z przyczyn przewlekłości postępowań sądowych. – A cała cywilizowana Europa ogranicza podstawy skarg apelacyjnych do niezbędnego minimum – zauważa sędzia Puchalski.

W ramach nowelizacji konstytucji, którą chciałby przeprowadzić PiS przewidziano wyłączenie sądu dyscyplinarnego z „korporacji sędziowskiej” oraz ulokowanie go przy prezydencie z możliwością odwołania się od orzeczenia dyscyplinarnego do Sądu Najwyższego. – To pomysł całkowicie oderwany od tendencji, jakie przeważają dziś w Europie, a wynikający z mocnego przekonania, że polscy sędziowie są bezkarni, bo sami siebie sądzą. Jestem członkiem m.in. komisji KRS ds. dyscyplinarnych i zapewniam, że kary za przewinienia sędziowskie są tak surowe, jak chyba w żadnym innym zawodzie. Sądy, które rozpatrują sprawy dyscyplinarne sędziów są sądami powszechnymi, nie zaś korporacyjnymi, a rozprawy są jawne. Niech więc PiS nie wmawia społeczeństwu, że sędziowie są poza wszelką kontrolą tylko dlatego, że nie zgadza się z niektórymi orzeczeniami. Może jego politycy woleliby powrócić do tzw. inspekcji robotniczo-chłopskich? – zastanawia się sędzia Waldemar Żurek.
Równie ostro wypowiada się w tej kwestii sędzia Puchalski. – Pomysł połączenia tzw. apelacji nadzwyczajnej z prawem ministra do wszczynania postępowań dyscyplinarnych względem sędziów, których decyzje jego zdaniem będą niezgodne z dobrem ogólnym, daje podstawy do przypuszczenia, że wymierzanie sprawiedliwości stanie się groteską – mówi.

PiS nie podoba się też, że rola prezydenta w sprawach sądownictwa sprowadza się dziś do funkcji „notariusza”, który sporządza akty nominacji sędziowskich. Powinien on przejąć nadzór nad rozpatrywaniem skarg na sądy przy pomocy komisji złożonej z wybitnych autorytetów prawniczych. Komisja badałaby odwołania skarżących i sędziów od rozstrzygnięć wydawanych w pierwszej instancji przez szefa resortu sprawiedliwości w wyniku skarg na sądy.

- Remedium na problemy sądownictwa ma być po raz kolejny zwiększanie nadzoru nad sędziami i podporządkowywanie sędziów politykom. Nie wiem, w jaki sposób komisja przy prezydencie miałaby oceniać prawomocne wyroki i jakie kryteria miałaby przyjmować. Chyba tylko słupki sondażowe – dodaje sędzia Puchalski.
Partia Jarosława Kaczyńskiego zamierza też zbudować mechanizm reagowania w przypadkach „niewspółmiernej bezwzględności, czasem wręcz brutalności wymiaru sprawiedliwości wobec osób bezradnych, zagubionych w prokuratorsko-sądowej machinie lub zwalczanych przez silne grupy interesów”. W celu wyjaśniania i korygowania „rażąco niesprawiedliwych wyroków, będących wynikiem indolencji lub korupcji” PiS obiecuje powołanie Izby Wyższej Sądu Najwyższego. Prawo do występowania do niej ma przysługiwać ministrowi sprawiedliwości i rzecznikowi praw obywatelskich.

Jednym z działań, które planuje podjąć przyszły rząd PiS jest przywrócenie sądów rejonowych zlikwidowanych na mocy reformy Gowina. W ramach polepszenia dostępu obywateli do wymiaru sprawiedliwości partia Kaczyńskiego chce dodatkowo rozszerzyć ulgi w opłatach sądowych i możliwość uzyskania pomocy prawnej z urzędu.

Wśród propozycji programowych znalazło się też zaostrzenie sankcji karnych za najcięższe przestępstwa, a zwłaszcza za pedofilię, przemoc wobec dzieci oraz spowodowanie wypadku drogowego po pijanemu.